AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Wygląda, jakby było słychać: "Halma". Kibice Milanu, pisząc pochwały poświęcone Nikoli Krstoviciowi, liczą punkty i mają w uszach głos Allegriego. Max zawsze jest ostrożny – wiadomo. Pytanie jest dla wszystkich takie samo: jakie są szanse, by w dwa miesiące odrobić te 8 punktów do Interu i spróbować zdobyć scudetto? Spróbujmy znaleźć kilka odpowiedzi, analizując terminarz i historię tego sezonu, zaczynając od teraźniejszości. Pierwsza pewność jest taka, że kibice Milanu teraz w to wierzą, choć Inter ma 68 punktów, a Milan, który oczywiście musi jeszcze zagrać swój mecz, ma 60. Niektórzy kibice mówią to głośno, inni nie, ale wszyscy robią obliczenia.
Aktualnie najważniejsze jest mecz Lazio – Milan. Allegri na tym stadionie przegrał na początku grudnia w Pucharze Włoch, ale to zupełnie inny mecz. Lazio nie ma już prawie o co grać w lidze i różnica w motywacji powinna być wyraźna. W treningowych próbach w tym tygodniu Allegri zawsze wybierał Jashariego na miejsce Rabiota, którego zabraknie z powodu zawieszenia. W ataku oczekiwani są Pulisic i Leão, czyli podstawowy duet, który w tym sezonie rzadko widywano razem. Milan oczywiście nie ma wyboru: musi zabrać trzy punkty do samolotu, który w nocy wróci z Rzymu. Wtedy, przy –5, będzie można spojrzeć na terminarz.
Milan przed przerwą reprezentacyjną zagra u siebie z Torino. Po powrocie pojedzie do Neapolu (bardzo trudny wyjazd), a potem Milan – Udinese, Hellas Werona – Milan i Milan – Juventus. Tak zakończy się kwiecień. Inter w niedzielę pojedzie do Florencji, po przerwie podejmie Romę na San Siro, potem rozegrane zostaną mecze: Como – Inter, Inter – Cagliari i Torino – Inter. Po drodze jeszcze mecz Pucharu Włoch z Como. Jest więc pewna różnica. Dlatego kwiecień będzie kluczowym miesiącem. Jeśli jest w tym jakaś logika, Milan, by zdobyć scudetto, powinien zbliżyć się do Interu na początku maja. Wtedy zaczęłaby się prawdziwa końcówka sezonu, z kilkoma atutami: presją, którą Inter zaczyna już odczuwać, oraz meczem Bologna – Inter w ostatniej kolejce. Duchy ostatnich dwóch lat organizują się, aby dotrzeć na czas.
Wszystko oczywiście zaczyna się od ewentualnego wyniku –5 po meczu Lazio – Milan. Gdyby Allegri doprowadził do stanu 68–63, wymazałby 40 dni z kalendarza i wróciłby do sytuacji z początku lutego, kiedy Inter był oddalony zaledwie o 5 punktów. Historia sugeruje, że to możliwe. W 1999 roku Milan Zaccheroniego miał 7 punktów straty na siedem kolejek przed końcem i wygrał. W 2022 roku Inter zaczynał derby z przewagą +4 nad zespołem Pioliego i z zaległym meczem, potem Giroud strzelił dwa gole, a Mediolan zrobił resztę: atmosfera w mieście się zmieniła, i wcale nie chodziło o wiosnę. Jeśli Milan wygra w Rzymie, w poniedziałek w biurach nie będzie się rozmawiać o referendum i strajku księgarzy...
Wszystko mi mówi, że do interu -5.
Forza Milan!!!!