Francesco Camarda 2031!
Rozmowa z Youssoufem Fofaną to zawsze wyjątkowy moment. Zawodnik pierwszego składu Milanu, mający na koncie 25 występów (3 gole) w reprezentacji Francji, który kończy rozmowę słowami "Dziękuję, że się mną interesujecie", nie jest zwyczajnym piłkarzem. Były gracz Monaco (27 lat) musiał trochę poczekać, zanim przebił się do zawodowego futbolu. Zachował dzięki temu rzadki dystans do tego, co przeżywa. Piłkarz Milanu w rozmowie z L'Équipe opowiedział o zmianie pozycji (defensywnego pomocnika na prawego pomocnika), o frustracjach związanych ze stylem gry, który uważa za jałowy, oraz o nadziejach na miejsce w reprezentacji Francji na mistrzostwa świata (11 czerwca – 19 lipca).
Od miesięcy jesteś nieobecny w mediach. Od momentu transferu do Milanu latem 2024 rozegrałeś 78 meczów (79 po niedzielnej porażce 0:1 z Lazio), zaliczyłeś 13 asyst, a mimo to wydaje się, że przechodzi to bez echa...
"Serie A przez kilka miesięcy w ogóle nie była pokazywana we Francji w zeszłym roku, więc jestem trochę ofiarą uboczną. (śmiech) Robię postępy w karierze w wielkim włoskim klubie i nikt tego nie widzi, nie ma żadnego zwrotu z inwestycji". (śmiech)
Czy potrzebujesz takiego uznania?
"Nie, nie należę do zawodników, którzy potrzebują poklepywania po plecach i mówienia: 'Dobra robota'. Gram bardzo dużo, to jest dla mnie uznanie".
Czym różnisz się od tego zawodnika, którego znaliśmy w Monaco (2020–2024)?
"Były dwa etapy. W pierwszym roku dużo nauczyłem się taktycznie. Wszyscy wiemy, że Włochy kładą na to nacisk. To wcale nie jest banał. (śmiech) Byłem w szoku! Myślałem, że mam dobre przygotowanie taktyczne, ale oni zwracają uwagę na absolutnie wszystko! Zajęło mi trochę czasu zrozumienie, że możesz zagrać 90 minut, a jeśli przegrywasz 0:1, to znaczy, że zostałeś taktycznie zdominowany. Musiałem nauczyć się skuteczności i tej dyscypliny".
A drugi etap?
"Właśnie go przeżywam. To zmiana pozycji. To tak, jakby przez pięć lat patrzył na futbol w jeden sposób, a teraz zmienia się moja perspektywa".
Aż tak?
"Tak, naprawdę. Widzę boisko pod innym kątem, mam inne punkty odniesienia. Przykład: grając przed linią obrony wiedziałem, że mam dwóch zawodników za sobą, jednego po przekątnej z prawej i jednego z lewej. Bez patrzenia mogłem tam podać. Teraz jest zupełnie inaczej. Gram jako prawy pomocnik. Bez piłki jestem bardzo wysoko, prawie jak napastnik. Z piłką – między liniami. Wcześniej to ja szukałem takich zawodników".
Jak to jest uczyć się od nowa pozycji w wieku 27 lat?
"Kiedy mówią ci, że będziesz grał wyżej, na początku się cieszysz! (śmiech) Ale potem zrozumiałem, że to niekoniecznie jest to, czego chcę. Robię to dla drużyny, oczywiście. Lubiłem zaczynać akcje, kontrolować wszystko: tempo gry, odbiory piłki...".
Czego się o sobie dowiedziałeś?
"Że muszę grać szybciej i lepiej się ustawiać. Gdy grałem przed obroną, atakował mnie napastnik, który nie zawsze dobrze bronił. Teraz atakuje mnie obrońca – silniejszy fizycznie przeciwnik. Muszę być mocniejszy, szybciej zbierać informacje. Nauczyłem się też wykonywać intensywne sprinty".
Czy uważasz się za dobrego na tej pozycji?
"Bardzo dobre pytanie. (śmiech) Chcę się uczyć, ale czy mam dobry sezon? Moim zdaniem – nie do końca. Na tej pozycji liczą się statystyki, a mogę być dużo bardziej skuteczny. Mógłbym mieć 6 goli (mam 1) i więcej asyst (mam 4). Wtedy powiedziałbym, że to dobry sezon. Patrząc długoterminowo, jest mundial i nie jestem pewien, czy na tej pozycji ktoś mnie tam widzi".
Czy to rodzi frustrację?
"W klubie robię swoje, zwłaszcza gdy walczymy o trofea. Ale czy to pomoże mi w przyszłości? Mam co do tego wątpliwości...".
Czy problem nie polega na tym, że ludzie nie potrafią określić, jakim jesteś zawodnikiem?
"Bo nikt mnie o to nie pyta!" (śmiech)
To teraz pytamy.
"Mam dobre warunki fizyczne. Ludzie patrzą i mówią: 'OK, silny zawodnik' (181 cm, 75 kg). I szufladkują mnie. Nie lubię tego. Jestem do dyspozycji drużyny. Jeśli trener mówi: 'Twoją siłą jest odbiór', dostosowuję się. Ale wiem też, że potrafię więcej, i jeśli dostanę na to przestrzeń, pokażę to".
Czy czujesz się niedoceniany?
"Ludzie nie potrafią mnie sklasyfikować. Ktoś zrobił mi latem kompilację. Po obejrzeniu powiedział: 'Ale ty jesteś naprawdę dobrym piłkarzem'. (śmiech) Trzeba obejrzeć cały mecz i spróbować zrozumieć moje decyzje. Lubię ryzykować – a to dziś w futbolu zanika, bo wszyscy grają bezpiecznie".
Chcesz kreatywnego futbolu?
"Dlatego zacząłem grać w piłkę! Nie chcę siedzieć przed telewizorem i podziwiać innych, a sam nie próbować tego na boisku. Mamy ogromne szczęście, że tam jesteśmy – próbujmy! Nie mówię o niemożliwym, ale nie chcę rezygnować z prób ze strachu przed porażką".
W jakich dyskusjach?
"Na przykład czy mam szansę na mundial. Dla mediów nie jestem dziś w ogóle brany pod uwagę – szkoda".
Jak znosisz brak powołań od października 2024?
"Na początku było mi ciężko, zastanawiałem się dlaczego. Potem oglądałem mecze i mówiłem sobie: 'OK, są inni pomocnicy i też są bardzo dobrzy'. Niezależnie ode mnie wyniki są takie same. Muszę pracować i czekać".
Czy dostałeś jakieś wyjaśnienie?
"Nie. Ale nie jestem pępkiem świata. Mam 25 występów, tylko 25. Nie wiem, czy mam prawo dzwonić do selekcjonera i pytać dlaczego mnie nie powołuje".
Czy kusiło cię to?
"Nie. Szanuję jego decyzje. Jeśli będzie okazja, mogę zapytać osobiście".
Czy jesteś już trochę pogodzone z sytuacją?
"Nie chcę być fatalistą. W październiku pomyślałem: minął rok, może to już koniec. Gdybym wiedział, bardziej bym to docenił. (śmiech) Myślałem, że nie ma daty ważności, dopóki gram dobrze w klubie".
Czy masz jeszcze szansę na mundial?
"Mam francuski paszport i jestem profesjonalnym piłkarzem. Czy jestem uprawniony? Tak. Czy chcę tam być? Bardzo! Trzeba tylko załatwić wizę. (śmiech) Czy mogę w to wierzyć? Muszę lepiej zakończyć sezon. Gdyby skończył się dziś i nie dostałbym powołania, nie robiłbym scen. Są zawodnicy, którzy dobrze rozegrali eliminacje".
Tytuł trochę niepotrzebnie sugeruje że Fofana strzela focha :)
Narzeka na zmianę pozycji z pivota na mezzalę - rzeczywiście rewolucja. Dla przypomnienia, w poprzednim sezonie grał jako jeden dwójki pivotów, okazało się, że nie potrafi bronić i traciliśmy mnóstwo bramek.
Jasne, możemy zgonić wszystko na Theo, ale Fofana z Reijndersem praktycznie w ogóle nie wspomagali defensywy.
ale wiadomo kazdy ma swoj wlasny pkt widzenia...
Rzeczywiscie tych asyst powinien miec duzo wiecej bo tych ciateczek posyla to palce lizac... Duzo gorzej fizycznie wyglada niz w poprzednim sezonie i tu mysle, ze jest najwiekszy problem.