AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Ten chłopak cierpi na wieczną niedojrzałość, jakby lata płynęły dla niego wstecz. Pomyśleliśmy o tym pewnego wieczoru, obserwując Leão jako bohatera kolejnej komicznej sceny, przeciwko Lazio na Stadio Olimpico. W poprzednim sezonie, pod koniec sierpnia 2024 roku, na tym samym stadionie i przeciwko tej samej drużynie, zbuntował się razem z Théo Hernandezem. Obaj zignorowali krótką naradę techniczną zwołaną przez Paulo Fonsecę na boisku podczas przerwy na nawodnienie z powodu upału. W niedzielę schodził z boiska powoli, zirytowany zmianą, odrzucił uścisk Massimiliano Allegriego, a w szatni pokłócił się z Christianem Pulisicem, który (jego zdaniem) zawinił, nie podając mu piłki. Sceny jak z małżeństwa u kresu. Leão, niespełniony, niecierpliwy, taki Piotruś Pan wciąż szukający Nibylandii, czyli futbolu bez trenerów, w którym każdy może grać, jak chce – podsumowuje w swojej opinii Sebastiano Vernazza na łamach La Gazzetta dello Sport.
Leão ma prawie 27 lat (skończy je 9 czerwca) i do tej pory przegapił każdą okazję, by wejść na wyższy poziom. Jeśli w jego siódmym sezonie w Milanie nadal zastanawiamy się, kiedy w końcu dorośnie, rozważając ogromny, lecz nie w pełni wykorzystany potencjał, oznacza to, że wciąż tkwi w szarej strefie "mógłbym, ale nie chcę albo nie potrafię". W tym sezonie, naszym zdaniem, ma jednak pewne usprawiedliwienie. Allegri próbował nagiąć go do swojej taktycznej wizji, systemu 3-5-2, i obsadził go w roli środkowego napastnika. Rafa udawał entuzjazm – gdyby się sprzeciwił, grałby mniej – i się zgodził, ale nowa, centralna pozycja go wyczerpała, odebrała mu przestrzeń i oddech. Leão jest skrzydłowym: jego punktami odniesienia są linie boczne i końcowe, żyje z dryblingów i rajdów, ze strzałów oddawanych po minięciu oszołomionych jego zwodami obrońców. Przesunięcie go do środka oznacza jego zduszenie. Być może właśnie tak można wyjaśnić jego złość w Rzymie: frustracją wynikającą z odejścia od własnej natury.
Problem Milanu polega dziś na tym, co zrobić z Leão. Kryzys siódmego roku każe myśleć o rozstaniu, ale pojawia się pytanie: a jeśli gdzie indziej Leão stanie się fenomenem, którym w Milanie nigdy nie był? Bo talent jest bezdyskusyjny i jeśli zawodnik trafiłby na odpowiedniego trenera oraz drużynę dopasowaną do siebie, mógłby wznieść się na szczyt. Jego kontrakt z Milanem obowiązuje do 2028 roku. Zniecierpliwiona mina dyrektora sportowego Igli Tare po ostatnim "wybryku" sugeruje, że w klubie zaczyna brakować cierpliwości. Sam Leão także czeka na wybawienie – miejsce, w którym mógłby uwolnić futbol uwięziony w jego nogach i głowie. Gdyby Bliski Wschód nie był pogrążony w wojnie, Arabia Saudyjska, ze swoimi górami pieniędzy, mogłaby być rozwiązaniem. Milan zarobiłby fortunę, a Leão zabezpieczyłby przyszłość swojej rodziny na pokolenia. Jeśli jednak Arabia pozostanie zamknięta z powodu konfliktu, trzeba będzie czekać na dobrą ofertę z Europy. Mundial, w którym Leão wystąpi z reprezentacją Portugalii, może pomóc. Klauzula wykupu na poziomie 170 milionów euro stała się fikcją. Nikt tyle nie zapłaci. Gdyby Milan uzyskał 70–80 milionów euro za jego transfer, mógłby lepiej zrealizować wizję Allegriego. Kibicom pozostanie jednak gorzki posmak tego, kim Leão mógł być, a nie był, oraz strach, że gdzie indziej Rafa obudzi drzemiącego w sobie fenomena, skrytego za uśmiechem na wzór Ronaldinho, ale w wersji "wannabe" (czyli: chciałbym być jak on, ale nie potrafię, przynajmniej nie tutaj).
Gość siedzi w Milanie i cały czas o nic nie walczy, a mimo to zostaje i nie marudzi.
Nie bronię go, ale szczerze wolę widzieć złość w piłkarzu niż machanie łapami jak np robi to Saelemakers
1. Belgijski i Francuski wynalazek - oba po 30-40mln
2. Rozwalenie całości na 3 przeciętniaków i jednego emeryta z cudowną płacą
3. Przesunięcie Estupinana wyżej xD
Umówmy się, gnojenie Leao w tym klubie jest zabawne. To nie jest tak, że my wymienimy jednego z naszych najlepszych zawodników i nagle maszyna ruszy
No i powtarzam, że za cholerę im nie ufam w kwestii znalezienia dla niego zastępstwa. Skończy się na drugim Estupinanie, emerycie z rekordową pensją w obronie i dwóch przepłaconych wynalazkach których będziemy się próbowali pozbyć za pół roku
Przyjdzie Fonseca bis niż poważny trener
Ja tak przypomnę oni zamiast Conte chcieli Lopeteguiego, potem Motte skończyli na Fonsece.
Zima niepoeażna ofertę dali Sarriemu i zatrudnili kolejnego buca z Portugalii
Jeden z głównych autorów scudetto i awansu do 1/2 LM. Od lat w lidze wykręca liczby na poziomie 10g, 10a. W tym sezonie dalej potrafi być decydujący, pomimo gry w niekomfortowych warunkach. Uważam, że Rafę trzeba doceniać takiego, jaki jest. Gdyby był większym profesjonalistą albo topowym skrzydłowym, to już dawno by u nas nie grał.
Ciężko ogląda się go w tym sezonie, gdy nie czaruje nas swoimi sztuczkami technicznymi i rajdami lewą stroną, ale to już jest wina Allegriego. Ta współpraca nie ma sensu i jeżeli Max dalej ma być twarzą tego projektu, to Rafa powinien w końcu opuścić Milan. W tym momencie każdy traci - Leao męczy się w obecnym systemie, Allegri nie ma klasycznej 9tki, a my musimy to wszystko oglądać.
Najgorsze jest to, że nawet jak sprzedadzą go za niezłe pieniądze, to nasprowadzają Okaforów, którzy nawet nie zbliżą się do liczb wykręcanych przez Portugalczyka. Będzie jak z Theo, którzy pod koniec kariery w Milanie mocno swoją grą irytował, ale jego następca okazał się jeszcze gorszy.
Ciężko wejść na wyższy poziom, gdzie reszta kolegów gówno gra i nie ma pomysłu jak przetransportować piłkę pod pole karne rywala.
Leao można wiele zarzucić, ale przecież to nie jest tak, że mamy zespół maszynę i tworzymy mnóstwo okazji, a Leao wszystko psuje.
Po kilku pochwałach mamy powrót do trwającej już kilka sezonów kampanii lania gówna na Leao i robienie z niego głównego winowajcy naszych problemów.
Gazeta jest własnością właściciela innego klubu w lidze i od kilku lat obrzuca gównem naszego najlepszego zawodnika, a kibice to łykają. Szkoda.
To już dziennikarz nie może napisać krytycznej opinii?
Do łajna stąd daleka droga.
Zresztą napisał coś o czym wiekszość z nas wie od dawna.
Niewspominając ile szamba się lało na Rafę w poprzednich sezonach, można by z tego książkę napisać.
Ja do Leao w tej sytuacji mam tylko zarzut, że tak wolno schodził.
dopóki walczyliśmy o scudetto to każdy był w stanie wybaczyć brzydki styl, niedopasowanie zawodników do taktyki, espumisanów itd, a teraz nagle to co było przykrywane dywanikiem wiary i nadziei, wylewa się jak z pełnego szamba...
przestać się obrażać, brać się do roboty cioteczki i walczyć o top 4, bo jeszcze niczego nie wygraliście, a tempo gry jakie prezentujecie zasługuje co najwyżej na jakiś emerycki puchar sołtysa!
Po mecuz z Torino narracja się zmieni :)