AC MILAN – TORINO FC 3:2!
AC Milan wygrał z Torino 3:2, w meczu 30. kolejki Serie A. Na listę strzelców wpisali się: Pavlović, Simeone, Rabiot, Fofana i Vlasić. Teraz strata "Rossonerich" do pierwszego miejsca w tabeli wynosi pięć punktów, choć Inter Mediolan rozegra swoje spotkanie dopiero w niedzielę.
Pierwszy kwadrans pierwszej połowy rywalizacji nie zaowocował w zbyt wiele klarownych okazji do strzelenia gola. Początkowo nieco częściej pod bramkę rywala zbliżało się Torino. Goście kilkakrotnie próbowali stworzyć zagrożenie poprzez dośrodkowania, jednak nieskutecznie. W 10. minucie Prati znalazł sobie przestrzeń do oddania strzału, ale piłka minęła poprzeczkę. Dwie minuty później po rzucie różnym do uderzenia głową wyskoczył Simeone, jednak również strzelał niecelnie. Minutę później Torino wypracowało sobie kolejną sytuację. Po zgraniu w pole karne Maignan popełnił błąd i minął się z piłką, ale sprawę wyjaśnili obrońcy Milanu.
Po upłynięciu pierwszego kwadransu gospodarze wreszcie zaczęli przejmować inicjatywę. Pierwszą groźną sytuację w 19. minucie wykańczał Pulisic, ale piłka po jego strzale z obrębu pola karnego trafiła prosto w bramkarza. Chwilę później swoich sił spróbował Bartesaghi, ale futbolówka została zatrzymana przez jednego z obrońców turyńskiego zespołu. W 29. minucie słaby strzał z dystansu oddał Gineitis, a osiem minut później wreszcie publiczność doczekała się swojego momentu wielkiej radości. Najpierw potężną bombę w stronę bramki posłał Rabiot - obronił to Paleari, a po chwili genialny strzał z powietrza, z ponad dwudziestu metrów, oddał Pavlović, otwierając wynik rywalizacji. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, po czym przekroczyła linię bramkową. Choć był to gol szczególnie pięknej urody, to radość "Rossonerich" nie potrwała długo. Przerwana przez Maignana akcja Zapaty z 39. minuty stanowiła wyłącznie ostrzeżenie dla gospodarzy. Ostatecznie jednak goście przed przerwą zdążyli doprowadzić do remisu. Najpierw czujność Maignana przetestował Vlasić, a odbitą od słupka piłkę dobił Giovanni Simeone.
Milan świetnie wszedł w drugą połowę rywalizacji. Pierwszy kwadrans praktycznie zamknął Torino drogę do zwycięstwa, a nawet doprowadzenie do ponownego remisu stało się szalenie trudnym zadaniem. Jako pierwszy Paleraiemu zagroził Bartesaghi, jednak piłka po jego strzale zza pola karnego minęła słupek. Szans włoskiemu golkiperowi nie pozostawił już jednak Rabiot. W 54. minucie piłkę w centralną część pola karnego zgrał Pulisic. Futbolówka minęła bramkarza, a Francuz wpakował ją do pustej bramki. Minęło zaledwie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry, po czym Athekame zagrał do znajdującego się na skraju pola karnego Fofany. 27-latek spokojnie opanował piłkę i obrońcy, jeszcze jakby oszołomieni po tym ciosie Rabiota, nie powstrzymali go przed podwyższeniem wyniku, po techicznym uderzeniu. Od tego momentu tempo gry już nieco zwolniło. W 68. minucie szansę na skompletowanie dubletu miał Simeone, ale czujny pozostawał Maignan. Gra toczyła się na tym etapie głównie w środku pola. Przełomem okazała się sytuacja, w której Pavlović sfaulował w 81. minucie jednego z rywali we własnym polu karnym. Po analizie VAR arbiter Francesco Fourneau wskazał na jedenasty metr, a bramkę kontaktową zdobył Vlasić. Później jednak Torino nie wypracowało sobie już ani jednej klarownej sytuacji. To Milan był bliżej podwyższenia prowadzenia. Tuż przed ostatnim gwizdkiem w pole karne gości wtargnął Ricci, ale piłka nieznacznie minęła poprzeczkę.
AC Milan - TORINO FC 3:2
Strzelcy bramek:
AC Milan - Pavlović 36', Rabiot 54', Fofana 56'
Torino - Simeone 44', Vlasić 83' (rzut karny)
Żółte kartki:
AC Milan - Tomori 9', Pavlović 82', Gimenez 90+6'
Torino - Ilkhan 90+3'
AC MILAN (3‑5-2): Maignan; Tomori (Athekame 46'), De Winter, Pavlović; Saelemaekers (Odogu 90+1'), Fofana (Ricci 69'), Modrić, Rabiot, Bartesaghi; Pulisic (Gimenez 77'), Füllkrug (Nkunku 70').
Ławka rezerwowych: Pittarella, Terracciano; Athekame, Estupiñan, Odogu; Jashari, Ricci; Gimenez, Nkunku.
TORINO (3-4-1-2): Paleari; Coco, Ismajli, Ebosse (Kulenović 89'); Pedersen, Prati (Ilkhan 64'), Gineitis (Casadei 74'), Obrador (Nkounkou 89'); Vlašić; Simeone, Zapata (Adams 64').
Ławka rezerwowych: Israel, Siviero; Biraghi, Lazaro, Marianucci, Maripán, Nkounkou; Anjorin, Casadei, Ilić, İlkhan, Tameze; Adams, Kulenović.
Sędzia: Francesco Fourneau (Rzym)
Stadion: Stadio Giuseppe Meazza (Mediolan)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***
Problem jest taki, że my nie mamy składu pod żadne z ustawień. Do 4-3-3 brakuje bocznego obrońcy i bardziej defensywnego pomocnika (bo na lewe skrzydło to od biedy da radę Nkunku lub Pulisicia wstawić, jeżeli Snickersa damy na prawe), do 4-2-3-1 podobnie - nie mamy bocznego, natomiast brakuje nam wtedy 1 zawodnika do przodu do obskoczenia LS/10 (bo jak wypada Leao to nie ma nikogo do zmiany), 3-5-2 to brak 9, środkowego i dobrych wahadeł, 3-4-3, to braki z 3-5-2 i 4-2-3-1. O 4-4-2 czy innych ustawieniach już pisać nie będę.
Problem leży w zarządzie, który "budował" (duże słowo, bo tak naprawdę to była bardziej łapanka niż budowa) kadrę pod 4-2-3-1/4-3-3 a wziął trenera, który stwierdził - będę grał 3-5-2, choć nie ma pod to kadry.
Tylko że moim zdaniem nikogo to nie obchodzi, bo mimo okropnej dla oka gry, Maxa bronią wyniki. Zarząd nie grzecznie przytaknie na kolejny sezon 352 i tak wyglądającej drużyny, jeśli to będzie oznaczało pewne top4
Milan działa na zasadzie, że tu nic nie gra poza Pavloviciem, Rabiotem i Modriciem, ale jakoś udało się nastukać punktów na 2 miejsce w lidze. Takie szukanie sensu w totalnym jego braku.
Zgadzam się trochę, że nie mamy zawodników pod żadne konkretne ustawienie. Środkowych obrońców jeszcze jako tako mamy. Lewym najlepszym obrońcą w obecnej kadrze jest jeden z tych ŚO czyli Pavlović a prawym... nie mamy prawego obrońcy. Z wahadłowymi jest nieco lepiej - mamy Alexisa i Athekame na prawej. Na lewej mamy "jakiegokolwiek" - Estupiniana. Bartesaghi to taki ŚO / LO, ale na obu tych pozycjach jest ostatni do grania (no może w ŚO wyprzedza Odogu). W środku pola mamy niby wreszcie w pole manewru tylko że nie mamy samych kompletnych pomocników i powinniśmy nieco inną trójką wychodzić na zespoły cofnięte, a inną na zespoły z czołówki. Na "9" mamy bardzo słabego Fulkruga, którego na poważnie nie ma co liczyć i Gimeneza, który może być ciekawą opcją... jeśli jedynym pomysłem nie będą niekończące się wrzutki na głowę. Santi może nie jest fatalny w tym elemencie, ale to nie jest jego główny atut na pewno... Naszą największa bronią w grze do przodu są od lat - bezsprzecznie - skrzydła. Od lat Leao pełni rolę jaką kiedyś pełnił Suso - czyli skupia na sobie połowę defensorów rywali, a i tak często coś wyczaruje. Tak na prawdę Rafa na boku to - nawet jeśli ma co mecz nie zrobić żadnych liczb - robi tyle miejsca dla reszty, że warto go wystawiać i tak co mecz. Tymczasem on w tym sezonie "uczy" się trudnej dla siebie roli. On nie jest skupiony na grze, tylko na tym jak wykonywać pewne rzeczy poprawnie, które nie są dla niego naturalne. Może i za 2-3 lata nauczy się grać na "dziewiątce" jak będzie miał upór... Tylko po co to robić...?
Wiecie co czułem oglądając mecz z Torino, że los ze mnie zadrwił!
podobna sytuacja w meczu z Fiorentiną, Gimenez zatrzymany ręką rywala na twarzy i brak karnego
Calvarese mówi o braku dokładnej powtórki w tej sytuacji Pavlo z Simeone
Dzięki niemu wygraliśmy, Rafa go wykorzystał na 2-1.
I jeszcze zwróciłbym uwagę na Vlasicia z Torino. Bardzo dobry zawodnik. Dzisiaj wyróżniającą się postać w całej lidze.
Allegri z niego zrobi bestie na te ostatnie mecze zwłaszcza patrząc że brakuje nam kogoś do ataku takiego jak on
Drugie 45 minut całkiem ok, bo gorzej, niż w pierwszej połowie ciężko było zagrać. Gdyby nie głupota Pavlovicia, to byłoby to całkiem spokojne zwyciestwo. Bardzo dobre wejście Athekame, Gimenez też fajnie się pokazał i mam nadzieję, że w następnym meczu zagra już od początku. Kolejne 3 punkty bliżej celu. I o to chodzi. Nic więcej nie ma sensu pisać, bo przebieg spotkania nikogo raczej nie zaskoczył. Może poza tym, że Bartesaghi nie powinien zakładać tej koszulki jeszcze długo. Estupinian póki co, jest równie beznadziejny, więc mamy wahadła na poziomie, co najwyżej średniaka ligi, a nie ekipy aspirującej do tytułów. Saelemaekers niczym w/w dwójki nie przerasta, niestety.
Co do samego meczu, liczę na to, że częściej będziemy oglądać Milan z początku drugiej połowy, gdy po zmianie ustawienia, ruszyliśmy na Torino. Może Max w końcu przejrzy na oczy i postawi na 4-3-3. Z Leao gra w tym ustawieniu powinna wyglądać jeszcze lepiej. Wraca Gimenez, mamy kilka opcji w ofensywie, więc warto zastanowić się nad zmianą formacji na stałe.
Gimeneza składali 5 miesięcy, a nadal ma niezaleczoną przegrodę nosową i z plastrem gra.
Czyli wg wyliczeń Maxia 5zwycięstw - 1 jest jeszcze 4.
Fofana Modric Rabiot
Pulisic Gimenez Leao jesli bedzie zdrowy
Tak to powinno w nastepnych meczach wygladac
xDDDDDDD