SCUDETTO


Filippo Galli dla LGdS: "Tak narodził się Milan Berlusconiego. Zakazał słodyczy i udowodnił Rummenigge, że miał rację"

24 marca 2026, 09:57, Redakcja Wywiady
Filippo Galli dla LGdS:

Czterdzieści lat temu. Mniej więcej. 10 lutego 1986 roku Paolo Berlusconi, brat Silvio, ogłasza: "Kupiliśmy Milan". Tydzień później, 17 lutego, Jego Emitencja (tak go nazywano) zabiera głos i potwierdza. "Tak, Milan jest teraz nasz. Spróbujemy zastosować w piłce nasze techniki zarządzania i marketingu. Zajmiemy się także szczegółami, detalami. Wiecie, jestem pedantem. Drużyna nie ma strojów i musimy kupić także nowy autokar".

10 marca Silvio Berlusconi przybywa do Milanello białym helikopterem. O 13:05 ląduje wśród mokrego śniegu. Jest dużo ciekawości i ekscytacji. Wysiadają także jego syn Pier Silvio i Adriano Galliani. 24 marca 1986 roku Cavaliere zostaje dwudziestym pierwszym prezeydentem klubu. W piątek 18 lipca 1986 roku nowy Milan przybywa z nieba. Ląduje na Arenie przy dźwiękach "Walkirii" Wagnera. Pada deszcz, jest 5000 kibiców. Zdjęcie grupowe z trenerem Nilsem Liedholmem i piłkarzami. Są Franco Baresi, Paolo Maldini, Alberigo Evani, Mauro Tassotti, Agostino Di Bartolomei, Anglicy Mark Hateley i Raymond Wilkins. Nowe nabytki: Roberto Donadoni, Dario Bonetti, Giovanni Galli, Giuseppe Galderisi. I młodzi: Roberto Lorenzini, Francesco Zanoncelli, Luigi Russo, Valentino Spelta, Gabriello Carotti i Alessandro Costacurta. Oraz Filippo Galli "Rossonero na całe życie". Kapitan Baresi powie: "Wiedzieliśmy to z helikopterów: narodził się wielki Milan".

Przylecieliście helikopterami, a potem wznieśliście się na najwyższe poziomy piłki. Prawda, Filippo Galli?
"Tak, niesamowite chwile. Helikoptery na Arenie, spore ryzyko".

Dużo krytyki i ironii. Tacconi, bramkarz Juventusu, powiedział: "Helikoptery przydadzą wam się do ucieczki...".
"Skończyło się inaczej...".

Wspomnienia z tamtego dnia?
"Niesamowity poranek, fantastyczny. Wyruszyliśmy rano z lotniska VIP-ów w Linate, około godziny 10. Bardzo padało, ale było mnóstwo ludzi. Śpiewali i skandowali hasła. Prezentował Cesare Cadeo, panowała wielka radość i poruszenie. Niektórzy z nas byli przestraszeni, było za dużo chaosu. Planowano też pokaz, ale został odwołany z powodu złej pogody. Berlusconi chciał zaskoczyć".

I zaskoczył. Co wam powiedział?
"Zostawcie żarty i docinki. Jesteście Milanem i patrzcie tylko na Milan. Ta drużyna – powiedział – jest skazana na zwycięstwa".

Potem polecieliście do Arcore helikopterem. To prawda, że drużyna na ten krótki lot była ubezpieczona na 50 miliardów lirów?
"Tak mówiono, prezydent robił wszystko z rozmachem. Także przemówienia. W Arcore powiedział nam: »Nasza grupa jest pierwsza w każdej swojej działalności – byłoby nam bardzo źle w piłce, gdybyśmy mieli być drudzy«".

Nowy Milan narodził się w blasku i ambicji. Ale pierwszy rok, sezon 1986/1987, nie był udany...
"Trochę docierania. Byli nowi zawodnicy, nowe pomysły, ktoś był trochę zagubiony".

I kontrowersje, jak ta z tartą. Co się wydarzyło?
"Prezydent  uwielbiał detale. Także żywienie. W Barcelonie, chyba podczas Trofeum Gampera, pokłócił się z trenerem i lekarzem o deser. Zakazał go. Ale tego dnia odkryliśmy Gullita".

Grał w PSV Eindhoven, z numerem pięć, przed obroną. To prawda, że was oczarował?
"Wspaniały Ruud. Berlusconi powiedział wszystkim: »Chłopaki, widziałem zawodnika na Milan«. Rok później go kupił".

Razem z van Bastenem...
"Tak. O Marco, jeśli dobrze pamiętam, mówiło się już od dawna. Wieczorem podczas kolacji w Arcore, przed wyjazdem na zgrupowanie do Vipiteno, mówiono, że to już przesądzone. Przyszedł w następnym sezonie na zasadzie wolnego transferu".

Berlusconi w tamtych dniach polemizował też z Rummenigge. Dlaczego?
"Jeśli dobrze pamiętam, Kalle powiedział, że do zwyciężania nie wystarczy kupić wielu mistrzów. Prezydent, jak to powiedział podczas kolacji w swojej willi, odpowiedział: »Powiedziałem mu: drogi Rummenigge, poczekaj, zobaczysz«".

W tamtym sezonie Napoli było pierwsze z Maradoną. Potem Juventus, Inter, Werona i Milan. Piąte miejsce. Mało, prawda?
"Cóż, niezbyt wiele. Graliśmy baraż w Turynie z Sampdorią o awans do Pucharu UEFA. Liedholm został zwolniony, na ławce był Capello. Massaro strzelił gola w dogrywce. A rok później zdobyliśmy scudetto".

Z Arrigo Sacchim. Niespodzianka?
"Tak. Niezwykle trafny wybór. Wziął go z Serie B. Wielki zakład. Prezes często mówił: »Ja i Arrigo podzielamy ideę zwyciężania i jednoczesnego dawania radości«".

Berlusconi zabawiał was też na zgrupowaniach?
"Kochał Milan i swoich piłkarzy. Z nim, ze mną, z innymi, myślę, że ze wszystkimi, dobrze się bawiliśmy. Żartował, był bardzo hojny. I wygrywaliśmy. Dużo, bardzo dużo. On nazywał to misją. W rzeczywistości chciał Milanu zawsze na szczycie. Pierwszego we Włoszech, w Europie i na świecie. I udało się – jemu, nam. Berlusconi powiedział to pierwszego dnia w Milanello, potem na Arenie, przy kolacji w Arcore i na konwencji w zamku Pomerio: ten Milan może trwać długo. I trwał, prawda?".

(Wywiad przeprowadził Germano Bovolenta na łamach wtorkowego wydania La Gazzetta dello Sport)


#

3 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
boguc69
boguc69
24 marca 2026, 17:37
kiedyś: "Ja i Arrigo podzielamy ideę zwyciężania i jednoczesnego dawania radości"

a teraz jest: "ja i maxikaz podzielamy idęę zarabiania $$$, absolutnego minimalizmu i wbijania szpikulców w oczy kibiców Milanu"
0
Michał92
Michał92
24 marca 2026, 11:19
Te spotkania w Arcore ahhh, kiedyś to było. :)
0
AdrianoGalliani
AdrianoGalliani
24 marca 2026, 11:14
Helikopterem leciałem, zazdrościcie biedaki?
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się