SCUDETTO


"Oto dlaczego pubalgia jest tak podstępna": ekspert wyjaśnia problemy Rafael Leão

29 marca 2026, 10:36, Redakcja Aktualności

Są słowa, których w Milanello wolą nie używać. Jednym z nich jest "scudetto", innym bez wątpienia może być "pubalgia". Bo przekroczenie progu tego terminu oznacza skok w nieznane. To podstępny, zdradliwy, mylący problem. Odpuszcza i wraca. Wyniszcza psychicznie. Rafael Leão od miesięcy próbuje zrozumieć, jak sobie z nim poradzić: jak dotąd bez większych rezultatów. Milan mówi o "stanie zapalnym przywodziciela", ale sens się nie zmienia. Pubalgia ze swojej natury zawsze niesie ze sobą długą listę pytań. Kilka z nich zostało skierowanych do Marco Cesariniego, osteopaty z doświadczeniem zawodowym we Włoszech (Brescia, Bari, Milan, Sampdoria), Anglii (West Ham, Watford, Fulham, Sheffield United), Chinach (Henan), Turcji (Göztepe) i Arabii Saudyjskiej (Al-Shabab).

Jakie są przyczyny? Zużycie, postawa, a może zestaw różnych czynników?
"Dokładnie tak: to nie jest klasyczna kontuzja, lecz suma czynników. Czasem określa się ją nawet jako zespół, czyli współistnienie kilku warunków wywołujących ból w tej samej okolicy. W tej strefie znajdują się mięśnie, ścięgna, stawy i nerwy. Często zaangażowanych jest kilka elementów naraz. To bałagan, trudny do rozwiązania. W przypadku zwykłego urazu szuka się konkretnego obszaru do leczenia. W zależności od stopnia urazu zna się prognozę, natomiast przy pubalgii nie ma klasycznego podejścia, trzeba patrzeć na zawodnika całościowo".

Czym to się różni od typowego naciągnięcia lub skurczu mięśnia?
"W takich przypadkach, jak mówiłem, wiadomo, gdzie interweniować. To też urazy częstsze, więc łatwiejsze do leczenia. W przypadku pubalgii niektóre przypadki goją się w ciągu kilku tygodni, zawodnik może nawet grać pomimo bólu. Innym razem ból jest tak wyniszczający, że drastycznie wpływa na jego grę. Dochodzi też delikatny aspekt psychologiczny: są piłkarze, którzy nie chcą wypaść źle, odczuwają presję trenera zobowiązanego do wygrywania. Niektórzy ukrywają problem, żeby nie opuścić meczu. Inni zatrzymują się i zaczynają leczenie od pierwszych sygnałów. To skomplikowana sprawa także pod względem psychicznym, nie tylko medycznym. Problem jest podstępny, bo zawodnik przychodzi na trening i mówi, że czuje się dobrze. Wszyscy zgadzają się, by trenował, a potem musi przerwać zajęcia".

I za każdym razem trzeba się zatrzymać?
"Uwaga: czasami całkowite zatrzymanie zawodnika może być błędem. Trzeba go rehabilitować stopniowo, pod obciążeniem – wprowadzać na boisko, pilnując, by nie przekroczyć krytycznego progu. Mówiąc wprost: zostawienie go na miesiąc samego odpoczynku nie jest dobre. Należy zarządzać obciążeniami bez przerywania aktywności. Trudność polega na określeniu, jakie obciążenie zawodnik może w danym momencie znieść. Tym bardziej że w każdej chwili może dojść do nawrotu".

Jakie są metody leczenia?
"Podam trzy przykłady. Trafił mi się piłkarz z przewlekłą pubalgią, u którego pracowaliśmy nad stawem dużego palca, bo był sztywny i brakowało mu odpowiedniej ruchomości. To kwestia łańcuchów mięśniowych – od stopy aż po pachwinę. W innym przypadku zastosowano szynę korygującą żucie: podczas wysiłku zgrzytamy zębami i gryziemy, co może również przenosić się na całe ciało. Istnieją również tradycyjne terapie, a mianowicie przywracanie równowagi mięśniowej, która występuje z powodu osłabienia i przeciążenia niektórych grup mięśniowych".

Wspomniałeś o pubalgii przewlekłej – co to oznacza?
"W rzeczywistości sama w sobie jest to schorzenie uznawane za przewlekłe. Przyjmijmy, że już po dwóch tygodniach można mówić o przewlekłości".

Kiedy warto zdecydować się na operację?
"W niektórych przypadkach może to być rozwiązanie, choć zdarza się, że po zabiegu problem nie znika całkowicie. Operacja czasem polega na wzmocnieniu ściany – łączy się dwa mięśnie, by zwiększyć odporność na obciążenia. Innym razem przecina się nerw w okolicy pachwiny, by całkowicie go 'wyłączyć', jak ząb po leczeniu kanałowym. Podkreślam jednak, że operuje się tylko wtedy, gdy diagnoza jest pewna i trafna – nie na próbę. Prawdziwym problemem w piłce nożnej jest brak czasu na czekanie – to większy kłopot niż sama pubalgia".

Jak duży postęp zrobiła medycyna w leczeniu tej dolegliwości?
"Ponieważ przyczyny są wieloczynnikowe, nie jest łatwo opierać się na technologii, ta pomaga głównie w zarządzaniu obciążeniami. Ogólnie poprawiła się diagnostyka, ale jeśli chodzi o leczenie, nie ma wielkich przełomów".


#

2 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
Rocker
29 marca 2026, 12:30
Sprzedać go Arabom i wszyscy będą zadowoleni. Oni dostaną głośne nazwisko (bo o piłkę im raczej nie chodzi), Milan dostanie pieniądze (bo o piłkę MoneyBallowi i pofurlanemu raczej nie chodzi), a Leao dostanie więcej pieniędzy i będzie mógł się obwiesić złotem i gadać do mikrofonu, myśląc, że tworzy muzykę (bo o piłkę mu raczej nie chodzi).
Edytowano dnia: 29 marca 2026, 12:30
0
Voltrex
29 marca 2026, 12:26
Pamiętając Kake to coś czuję, że najlepsze sezony Leao już za nim i trzeba obniżyć oczekiwania. Do tego sprzedać go za duże pieniądze już też rady raczej nie damy.
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się