AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Kolejna katastrofa stała się faktem, kolejna porażka spada na włoską piłkę nożną. Niemal w to nie wierzymy, nie chcemy w to wierzyć, choć powinniśmy być już przygotowani: zdarzyło się to już dwa razy, ostatnie dwa razy, a mimo to wydaje się niemożliwe, by pomyśleć, że nie zagramy na mundialu także tego lata. Po Szwecji, po Macedonii Północnej, to Bośnia eliminuje nas z rozgrywek, które zawsze czuliśmy jako nasze, do tego stopnia, że wygraliśmy je cztery razy (więcej triumfów na koncie ma tylko Brazylia). Najwyraźniej nie są już nasze. Już nie! – podsumowuje dziennikarz Stefano Agresti na łamach La Gazzetta dello Sport.
Czy mamy jakieś okoliczności łagodzące? Nie, choć w Zenicy było kilka powodów do protestów: nie za czerwoną kartkę dla Bastoniego, bo ta była ewidentna, lecz za brak czerwonej kartki dla Muharemovicia. Ale dajmy spokój – jesteśmy Włochami, czy możemy się czepiać takich drobiazgów, mając naprzeciwko 71. drużynę świata? Ten mecz przegraliśmy sami, błąd Bastoniego go naznaczył, być może nawet przesądził, jednak nawet grając w dziesięciu mieliśmy okazje do zdobycia gola. Zmarnowane. A potem rzuty karne, odwaga i fatalny strzał Esposito, poprzeczka Cristante. I klęska stała się faktem.
Przyjmijmy to do wiadomości: nie jesteśmy już w elicie światowego futbolu. To nie jest przypadek ani jednorazowe zdarzenie. Jedna wpadka może się zdarzyć, drugą zaakceptowaliśmy tylko dlatego, że przyszła po wyjątkowym wyniku – triumfie na Euro 2021. Ale dziś, po tej porażce, rzeczywistość, którą mamy przed oczami, wygląda inaczej: to jednoznaczne obniżenie poziomu. Ostatnia historia mówi nam jasno, od czego trzeba zacząć każdą analizę: wyjątkiem (niestety) nie jest brak awansu na mundial, który zdarzył się trzy razy z rzędu, lecz zwycięstwo sprzed pięciu lat na Wembley. Tam przekroczyliśmy własne możliwości, podczas gdy normalność wygląda zupełnie inaczej – wręcz przeciwnie. Normalność to niestety to, co zobaczyliśmy na małym stadionie w Zenicy. Gattuso zawiódł w najważniejszym meczu. Byłoby niesprawiedliwe obwiniać tylko Rino, skoro przed nim nie dali rady Ventura, Mancini i Spalletti, problem nie leży na ławce trenerskiej. Ale trudno sobie wyobrazić, by reprezentacja mogła ruszyć dalej z selekcjonerem, który doprowadził ją do tak dotkliwej porażki. Jeśli Gravina zdoła utrzymać się na stanowisku także tym razem, mimo rozczarowania milionów kibiców, ustanowi podwójny rekord: nieudanych nundiali i odporności na krytykę.
Od 1934 roku przez siedemdziesiąt lat zawsze kwalifikowaliśmy się na mundial, niezależnie czy grało w nim 16, 24 czy 32 drużyny, z wyjątkiem pechowej eliminacji w 1958 roku. Teraz potrafimy odpaść nawet wtedy, gdy turniej został rozszerzony do 48 reprezentacji. To niemal wyczyn! Gravina, prezes podczas dwóch ostatnich niepowodzeń, w Zenicy oddał swój mandat do dyspozycji rady. Próbuje utrzymać się za wszelką cenę. Pamiętamy działaczy, którzy rezygnowali kilka minut po odpadnięciu Włoch, nie w eliminacjach, lecz w fazie grupowej. Przynajmniej na mundial pojechali. Jeśli Gravina utrzyma się także teraz, mimo rozczarowania milionów kibiców, ustanowi podwójny rekord: porażek i wytrzymałości.
Mówiliśmy to już wiele razy z mieszanką rozczarowania, gniewu i oburzenia: musimy przebudować system. Nie możemy już odkładać tego na później. Sytuacja jest absolutnie kryzysowa, a w takich przypadkach istnieje tylko jedno rozwiązanie: podjąć nadzwyczajne działania. Trzeba pracować nad szkoleniem młodzieży, nad przepisami chroniącymi włoskich piłkarzy. To będzie wymagało czasu, a przede wszystkim – odpowiednich ludzi i właściwych pomysłów. Ale nie można już czekać. W przeciwnym razie będzie przybywać pokoleń młodych ludzi, którzy nigdy nie widzieli Włoch na mistrzostwach świata.
Włoski Sky Sport z kolei podał bardzo interesującą informację: Istnieje całe pokolenie włoskich piłkarzy, które poważnie ryzykuje, że nigdy w swojej karierze nie zagra na mistrzostwach świata. Patrząc na rok 2030, wielu obecnych reprezentantów Azzurrich będzie miało już ponad 30 lat, wchodząc tym samym w bardziej zaawansowaną fazę swojej kariery zawodowej. Poniżej znajduje się zestawienie porównujące wiek, jaki zawodnicy reprezentacji będą mieli w 2030 roku, z tym, jaki mieli w momencie ostatniego meczu mistrzostw świata rozegranego przez Włochy.

Angielskie kluby grają młodzieżą - we Włoszech i Anglii jest praktycznie taka sama średnia wieku zawodników (różnica to 0.3 roku)
We Włoszech dalej wynik jest najważniejszy - no kurde faja jak na całym świecie XD
Po prostu długie lata Corto Muso połączonej z brudną grą robią swoje.
1. zostanie na stadionach obrzucony czerwonymi kartkami;
2. dostanie w poczcie naboje i groźby śmierci;
3. jego kukły zawisną na wszystkich mostach/latarniach we Włoszech;
4. zostanie znieważony prosto w twarz gdziekolwiek się pojawi;
5. wpisz własny komentarz...
Dzisiaj o sile stanowią Bastoni czy Barilla. No z czym do ludzi.
Barella to piłkarz.
Prawda jest taka że talentu we Włoszech jest całkiem sporo, 2 lata temu wygrywali mistrzostwa u17, byli chyba w finale u19, to jest chyba należyty dowód że szkolenie młodzieży działa.
Problemem Włoch nie jest jakość młodych piłkarzy ale że tak powiem zbytnie przywiązanie do tradycji xd, nie ma w ogóle dopływu nowych trenerów czy to zagranicznych czy to włoskich (jedynie byli piłkarze którzy za nazwisko dostają odrazu ciepłe posadki), nie ma w klubach środka tabeli czy tych broniących się przed spadkiem jakieś długoterminowej strategii tylko wszystko "aby dziś".
Skoro te wszystkie Da Versy, Di Francesci, Davide Nicole itd, pospadali już z ligi z 5 razy a wziąż dostają robotę w serie a, wciąż sprowadzają tych samych doświadczonych zawodników którzy specjalizują się w spadkach z ligi, to później nie dziwmy się że to nie działa.
To pokolenie piłkarzy którzy wygrywali te turnieje u17 czy u19 ma teraz między 19 a 22 lata, oni już powinni byc ciekawymi zawodnikami w lidze a ich nie ma, nikt nawet na nich nie postawił, zawsze tylko zsyłają ich po niższych ligach żeby się ogrywali a w słabszych drużynach seria a grają wiecznie ci sami coroczni spadkowicze xd
PS. Dobrze, że Pervis jakiś niemrawy, bo przynajmniej Davide się pokazał, bez tego nie miałby szans.
PS II. Dlaczego trener Porto nigdy nie treneował we Włoszech? Bo stwierdził, że tam taki młody nigdy by nie dostał szansy
A jak nikt na nich nie liczył to albo MŚ po korupcji w 2006 roku albo EURO w roku covidowym. Albo finały LM w okresie największego besztania Serie A za marnowanie potencjału.Taka już psychika tej nacji.
Zresztą pod tym względem my też dużo nie różnimy się od Włochów. Jak ślepo brniemy w trendy nowoczesnego futbol to nie można się do LE dostać i ciągłe wstydy. Tu Finladia, tam Albania jeszcze kiedy indziej Słowacja. A gdy każdy jechał po polskiej piłce to drużyny Franka Smudy grały o fazę pucharową poważnych europejskich rozgrywek, zaś ekipa Beenhakkera szokowała Prtugalię.
Tu chodzi o mental i wątpię by narzucanie z góry przepisowo coś dało
U nas też przepis o mlodziewcu w ekstraklasie gówno dał
Fun fact w Borussii Dortmund jest 3 Włochów U20 i każdy z tej trójki ma już minuty w seniorach