AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Nie chodzi tylko o to, by "pozbyć się kilku kamyków z buta", ani tym bardziej o zemstę za otrzymane ataki. Teraz, gdy jego przyszłość we Włoskiej Federacji Piłkarskiej nie jest już kwestionowana, a jego pozycja instytucjonalna jest zupełnie inna niż wcześniej, Gabriele Gravina chce wyjaśnić sytuację i pokazać wszystkim, że za wieloma decyzjami, które dziś zarzuca mu połowa Włoch, stoją również odpowiedzialności wielu innych osób. Dni po klęsce w Zenicy były trudne z wielu powodów, ale ustępujący prezes FIGC mocno przeżył także to, co uważa za falę hipokryzji. Teraz chce dokładnie przeanalizować wszystko, co się wydarzyło, i powiedzieć to, czego wcześniej nie powiedział. Chętnie zrobiłby to podczas wysłuchania w Izbie Deputowanych zaplanowanego z przewodniczącym Komisji Sportu Federico Mollicone, które jednak zostało odwołane zaraz po dymisji, co nieuchronnie nasunęło myśl, że kryzys włoskiej piłki (o którym Gravina miał mówić) nigdy nie był prawdziwym celem tego spotkania. Na tę okazję szef FIGC (wciąż pełniący obowiązki w ramach bieżącego zarządu) przygotowywał długie sprawozdanie, które i tak zostanie opublikowane.
Włosi na boisku
W jego treści znajduje się szereg punktów pokazujących, że pewne problemy futbolu wynikają z decyzji podjętych lub niepodjętych przez polityków. Gravina zwracał na to uwagę już po wykluczeniu z mundialu: "Przeżywamy moment głębokiego kryzysu, potrzebna jest poważna refleksja, która nie należy tylko do Federacji, ale także do świata włoskiej polityki, który, jak widziałem, natychmiast domagał się dymisji. Chciałbym zapytać, czy podjęto choć jedno działanie wspierające rozwój ruchu piłkarskiego". Oto, do czego się odnosi. Przede wszystkim chce wyjaśnić kwestię często podnoszonego obowiązku wystawiania Włochów: istnieje europejska dyrektywa o swobodnym przepływie pracowników w UE, która w praktyce uniemożliwia wprowadzanie limitów dotyczących liczby Włochów na boisku. Dotyczy to Serie A, Serie B i Lega Pro, ale także rozgrywek młodzieżowych i każdej drużyny, w której zawodnik ma kontrakt zawodowy. Problem wynika z tego, że w Europie sport nie ma odrębnego statusu. Traktowany jest jak każda inna działalność gospodarcza. Joseph Blatter (Prezydent FIFA) prowadził ofensywę w tym kierunku, proponując zasadę "6+5", czyli obowiązek wystawiania co najmniej 6 zawodników z kraju klubu. W 2010 roku projekt został jednak zablokowany, ponieważ naruszał zasady swobodnego przepływu w UE. A niedawna sprawa Diarry pokazuje, że sytuacja się nie zmieniła, jeśli już, to Trybunał Sprawiedliwości UE stał się jeszcze bardziej restrykcyjny. W związku z tym Gravina zastanawia się, dlaczego wielu polityków – którzy powinni dobrze znać te przepisy – dopiero teraz domaga się minimalnego limitu młodych Włochów na boisku. A jeśli je znali, dlaczego wcześniej nie próbowali ich zmienić?
Infrastruktura
Były prezes federacji ma też żal w sprawie stadionów. Wkrótce zamierza rozliczyć prace międzyinstytucjonalnego komitetu ds. Euro 2032, powołanego dokładnie trzy lata temu, ale w praktyce nieaktywnego, a przede wszystkim opóźnienie w powołaniu komisarza nadzwyczajnego, Massimo Sessa, wybranego we wrześniu 2025 roku i oficjalnie działającego dopiero od wczoraj (choć pierwsze spotkania rozpoczął 2–3 miesiące temu). Gravina podkreśla również, że nie otrzymał żadnego finansowania rządowego na Euro 2032, które Włochy będą gospodarzem (choć środki z Ministerstwa Gospodarki są już przewidziane), a nadwyżka podatków płaconych przez kluby nie została tym razem rozdysponowana w federacjach, lecz przeznaczona na Igrzyska Śródziemnomorskie oraz olimpijskie w Mediolanie i Cortinie.
Środki
Są też przepisy, których wprowadzenia, przywrócenia lub przynajmniej zmiany FIGC się domagała, ale bez powodzenia. Na przykład powrót tzw. "więzi sportowej": po jej zniesieniu kluby inwestujące w młodzież są zniechęcone do większych nakładów, bo ryzykują utratę swoich talentów za darmo. Skutki dla szkolenia młodzieży są widoczne, ale nikt nie uwzględnił tych postulatów. Federacja wielokrotnie domagała się też tzw. prawa do zakładów, czyli przekazywania 1% przychodów z zakładów bukmacherskich organizatorom wydarzeń (w Portugalii to 3%, średnia w Europie wynosi od 1 do 1,5%). We Włoszech oznaczałoby to 150–200 milionów euro, które byłyby przeznaczone na projekty związane z młodzieżą i infrastrukturą. Do tego dochodzi ulga podatkowa, która ożywiła przemysł filmowy i mogłaby być wykorzystana w konkretnych działaniach, oraz przywrócenie tzw. "Decreto Crescita", który umożliwił sprowadzenie do włoskiej piłki takich postaci jak Lukaku czy Mourinho. Jak się okazuje, lista jest jeszcze dłuższa. Gravina chce teraz powiedzieć wszystko.
Pathetic xD
Sorry, ale europejska dyrektywa o swobodnym przepływie pracowników w UE, tyczy się obywateli UE i państw EFTA, a nie na boga Senegalu, Zambii, czy Mali. Poza tym jak było w innym artykule na ten temat, w Hiszpanii nie ma tylu obcokrajowców.
ps. zawodnicy z Senegalu czy Mali często mają francuskie paszporty, więc też łapią się w prawo unijne
notabene teraz bez tej ulgi też nagle nie ma wyników w Europie ;]