AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Cztery, a może nawet pięć tysięcy osób. Czerwono-czarne szaliki, dzieci w koszulkach Leão i Rui Costy, Maldiniego i Modricia. Curva Sud z flagami i bębnami. Kibice Milanu, na dwa dni przed meczem z Napoli, udali się do Milanello, by śledzić trening drużyny. Scena jak z pierwszego dnia zgrupowania, a upał – jeśli nie lipcowy – oddawał hołd wiośnie. Obraz jest imponujący i drużyna nie mogła tego nie docenić: piłkarze, z kapitanem Maignanem na czele, poszli spotkać się z kibicami na alejce wejściowej do Milanello. Przyśpiewki, oklaski ze strony fanów, sceny jak z lat dziewięćdziesiątych... albo jak z 2022 roku, kiedy zdobyto scudetto pod wodzą Pioliego.
Dlaczego kibice Milanu pojawili się w Milanello? Zakaz wyjazdu do Neapolu sprawił, że fani chcieli zjednoczyć się wokół drużyny i okazać jej wsparcie przed meczem, który zdecyduje o końcówce sezonu: zwycięstwo oznacza walkę o mistrzostwo, w przeciwnym razie będzie to rywalizacja z Napoli o drugie miejsce dające awans do Ligi Mistrzów. To ważny sygnał, jeśli wziąć pod uwagę, że curva nie uczestniczyła w letnich zgrupowaniach w 2025 i 2024 roku.
Max Allegri obserwował wszystko z dystansu i pozwolił współpracownikom poprowadzić pierwszą część treningu. Rafa Leão był najbardziej poszukiwany spojrzeniami kibiców, którzy czekają na niego na boisku w poniedziałkowy wieczór: Leão trenował wczoraj po raz pierwszy z drużyną po przerwie spędzonej w Portugalii, gdzie pracował ze swoim osobistym trenerem. Na mecz z Napoli będzie walczył o miejsce w składzie z Nkunku, Gimenezem i Füllkrugiem – tym, który najczęściej się uśmiechał do kibiców: Niclas, który dołączył trzy miesiące temu, nawet zaczął nucić przyśpiewkę. Wszyscy na niego czekali — z wyjątkiem jego samego.
Pozdrowienia do więzienia dla Luki Lucciego.
Hahaha.
Cardinale mistrz. Brawa za odwagę w walce z kryminałem, który jest rakiem we współczesnym futbolu.