Bezbramkowy remis na San Siro...
MILAN – JUVENTUS 0:0
Odwieczna kwestia 4-3-3 czy nie 4-3-3, która od dłuższego czasu dominuje w opinii publicznej wokół Milanu, wybuchła na dobre w noc porażki na Stadio Diego Armando Maradona z Napoli 1:0. Głęboki kryzys ofensywy Rossonerich (ostatnia bramka zdobyta przez napastnika sięga początku marca, gdy Rafael Leão dobił piłkę na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie meczu Cremonese – Milan) potwierdza, że trzeba spróbować coś zmienić w podejściu do rozwiązań ofensywnych, zwłaszcza biorąc pod uwagę poważny problem: dwa mecze bez gola w ostatnich trzech spotkaniach.
Pomysł, by szeroko ustawić Nkunku i pozwolić Rabiotowi na dużą swobodę ruchu w celu tworzenia przestrzeni dla Pavlovicia, Bartesaghiego i innych zawodników Milanu, był dobrze przemyślany, ale nie przyniósł oczekiwanego efektu – tego jednego momentu, który przy taktycznym charakterze meczu mógłby rozstrzygnąć spotkanie, co ostatecznie udowodnił Politano na 11 minut przed końcem. Widać, że praca nad nowymi rozwiązaniami trwa, ale widać też brak chłodnej głowy pod bramką u piłkarzy Milanu – nigdy nie byli tak mało skuteczni jak od połowy lutego. Wystarczy przypomnieć sytuację Estupiñána przeciwko Lazio, kilka sekund przed katastrofalnym błędem prowadzącym do gola Isaksena, albo nieudane uderzenie Pavlovicia i brak strzału Nkunku na początku drugiej połowy po fenomenalnej akcji Milanu, rozpoczętej od budowania gry od tyłu – wzorcowej dla szkółek piłkarskich.
Kontuzje Leão znacząco ograniczają gotowość Massimiliano Allegriego do stosowania ustawienia 4-3-3. Wynika to jasno z jego wypowiedzi z wczorajszego wieczoru, zarówno na konferencji prasowej, jak i w rozmowach dla DAZN i Sky Sport, gdzie przyznał, że zawodnik zmaga się z urazami (problemy z mięśniem płaszczkowatym i pubalgią), co uniemożliwia mu pełną dyspozycję, regularne treningi i wymaga stałego zarządzania jego stanem zdrowia. Do tego dochodzi powrót Pulisica dopiero w piątek oraz wczorajsza decyzja, częściowo uzasadniona słabszą formą Saelemaekersa.
Do końca sezonu Serie A pozostało siedem spotkań i prawdopodobnie jeszcze zobaczymy ustawienie z trójką napastników, jeśli sytuacja w tabeli na to pozwoli. Jednak jego skuteczność nie może obyć się bez skrupulatnej pracy przynajmniej jednego ze skrzydłowych w defensywie. Faktem jest jednak, że wczorajsze słowa Allegriego brzmią jak definitywne poddanie się w kwestii Rafaela Leão na ten sezon: wydaje się jasne, że Portugalczyk powinien skupić się na leczeniu i powrocie do optymalnej formy na przyszły sezon, we współpracy ze specjalistami i sztabem medycznym. Jednocześnie obecnie jest zbyt ważny, by całkowicie z niego zrezygnować aż do momentu zapewnienia kwalifikacji do Ligi Mistrzów.
To swego rodzaju wyznanie, częściowo też wyraz frustracji, które można streścić tak: to nie kwestia chęci, obecnie często po prostu się nie da. Problemy Leão mają ogromny wpływ na jego formę ("Rafa nie jest maszyną, nie wraca się do 100% z dnia na dzień") oraz na możliwość stosowania określonych systemów gry. Nkunku i Pulisic mogą grać szeroko po lewej stronie, ale trzeba ustalić, kto zapewni równowagę po przeciwnej stronie. Przy takim Saelemaekersie i Amerykaninie nie będącym w pełni formy, rozwiązania trzeba dobierać bardzo ostrożnie.
W dodatku zrzuca winę na piłkarza, że to niby wina jego kontuzji, mimo że do 3-5-2 od początku sezonu nie mamy zawodników w dużo większym stopniu bo mamy kadre szytą na 4-3-3.
W przyszłym sezonie moglibyśmy rotować ustawieniami 3-5-2 i 4-3-3, ale do tego potrzebujemy przede wszystkim mocniejszych boków obrony, bo Alexis to nie PO, Athekame to nadal niewiadoma, Bartesaghi popełnia sporo błędów w defensywie, a o Estupinanie szkoda w ogóle wspominać. Do tego dochodzi wątpliwa forma, najlepszego w tym sezonie stopera, czyli Pavlovicia, grając na dwóch środkowych.
były momenty w tym sezonie gdzie Leao zamiast pójść na przebój to stanął, zwolnił akcję. Choćby z Interem było to widać jakby poszedł na swoje to pewnie by wyszedł sam na sam ;]
Niech chlop sie wyleczy na 100% a nie tak grac aby grac to nie ma sensu
Sale niech zagra najpierw na ławce.
Dobry przekaz leci.