AC MILAN – TORINO FC 3:2!
Massimiliano Allegri powiedział to w dniu swojej pierwszej konferencji prasowej po powrocie na stanowisko trenera Milanu: "Pierwszym celem jest powrót do gry w Lidze Mistrzów". I od tego celu 58-letni szkoleniowiec właściwie nigdy nie odwrócił wzroku, ani wtedy, gdy Rossoneri spisywali się ponad oczekiwania w pierwszej części sezonu, ani teraz, w bardziej skomplikowanym okresie. Milan jest siedem kolejek przed kwalifikacją do najważniejszych europejskich rozgrywek, po jak dotąd świetnym sezonie: kluczowe jest jednak, by końcówka nie zamieniła tego w rozczarowanie.
Porażka z Parmą, druga w lidze, została uznana za wypadek przy pracy, niemal fizjologiczny. Ta na Stadio Olimpico przeciwko Lazio była pierwszym prawdziwym sygnałem ostrzegawczym, a przegrana z Napoli w Poniedziałek Wielkanocny uruchomiła już prawdziwą syrenę alarmową. Wyniki, jak przypomniał dziś Allegri na konferencji prasowej, są bezwzględnym miernikiem w piłce nożnej: a te pokazują, że w ostatnich sześciu meczach Milan przegrał połowę z nich. To bilans całkowicie sprzeczny z tym, co drużyna prezentowała przynajmniej do początku lutego i ogólnie w pierwszej rundzie sezonu. Teraz Milan nie może już sobie pozwolić na błędy, bo – cytując trenera Rossonerich – ryzykuje "destabilizację całorocznej pracy". Mówiąc wprost: można zaprzepaścić cały sezon.
Jeśli chodzi o scudetto, można mieć pewien żal za to, jak sytuacja się ułożyła – i za niewykorzystane okazje – ale nie ma powodów do rozpaczy. W przypadku Ligi Mistrzów nie ma jednak taryfy ulgowej. Obecnie Milan wciąż ma solidną przewagę nad rywalami: nad czwartym w tabeli Como wynosi ona 5 punktów, a realnie 6, biorąc pod uwagę korzystny bilans bezpośrednich spotkań; 6 punktów dzieli też Rossonerich od piątego Juventusu, który jest najpoważniejszym zagrożeniem i z którą przyjdzie się zmierzyć za trzy kolejki, w meczu zapowiadającym się jako punkt zwrotny sezonu. Nie można też lekceważyć Romy i Atalanty, czających się w pobliżu i gotowych wykorzystać każde potknięcie rywali.

Będąc kompletnie szczerym na dzisiaj nie byłbym w stanie z czystym sumieniem powiedzieć komuś, że na pewno będziemy w LM w przyszłym sezonie. Nic się nie zgadza w grze i coraz bardziej widać bezjajeczny Milan z ostatnich lat, który wychodzi na boisko bez pomysłu, chęci i budzi się na ostatnie 10 minut. Ta porażka z Napoli zabiła we mnie jakieś emocje co do kolejnego meczu...
offtop - Keisuke Honda wznawia karierę, 39 lat, w sam raz na doświadczony kręgosłup zespołu, trzeba go odkupić od singapurskiego FC Jurong ;-)