Milan pod wodzą nowego trenera rozpoczął przygotowania do nowego sezonu!
Kibice Milanu widzą, jak duchy minionych wiosen znów umawiają się na koniec maja na San Siro. Jest Pablo Daniel Osvaldo, który w 2008 roku strzelił gola odbierającego Ancelottiemu Ligę Mistrzów i dającą ją Fiorentinie. Jest Radja Nainggolan, który w 2019 roku rozstrzygnął Inter – Empoli, utrzymał Milan Gattuso za plecami i wepchnął kuzynów do wielkiego pucharu w ostatniej kolejce. Obawa całego środowiska jest taka, że ten scenariusz może się powtórzyć, a kibice Milanu nie mówią o niczym innym. Po wygranym derbach na początku marca marzyli o pogoni za scudetto i, patrząc na terminarz Interu, mówili, że te kolejki pozwolą im wrócić do walki. W końcu Chivu miał grać z Romą i Como – czemu nie wierzyć? Stało się odwrotnie. Milan przegrał trzy z ostatnich czterech meczów (cztery z ostatnich siedmiu) i przed tą fatalną serią nie schodził z boiska pokonany od pierwszego meczu z Cremonese. Allegri ma teraz 3 punkty przewagi nad Juventusem, 5 nad Como (które ma jeszcze zaległy mecz z Interem) i 6 nad Romą. Wszyscy, łącznie z Romą, są w lepszej formie niż ten rozbity Milan, który nadal traci punkty u siebie z wyraźnie słabszymi rywalami. "Miejsce w Lidze Mistrzów jest zagrożone" – przyznał Allegri.
Terminarz nie wygląda strasznie, ale z Milanem nigdy nic nie wiadomo. Dwa razy pokonał Inter, a męczył się z prawie wszystkimi słabszymi drużynami. W niedzielę Allegri pojedzie do Werony, potem czekają: Milan – Juventus (niedziela 26 kwietnia o 20:45), Sassuolo – Milan, Milan – Atalanta, Genoa – Milan i Milan – Cagliari. Dla porównania Como musi zagrać z Interem i Napoli. Juventus zmierzy się z Fiorentiną i Torino – swoimi wielkimi rywalami – w dwóch ostatnich kolejkach. Roma ma przed sobą Atalantę, Bolognę, Fiorentinę i derby. Są tacy, którzy mają gorzej.
Milan ma jednak problemy wszędzie. Miał też pecha – rykoszet Bartesaghiego, parada Okoye po strzale Saelemaekersa – ale zasłużył na porażkę i teraz liczy straty. Atak, nawet ustawiony w trójce, nie strzela goli: w czterech porażkach ostatnich dwóch miesięcy nie zdobył ani jednej bramki. Między Leão, Nkunku, Pulisicem, Füllkrugiem i Gimenezem trudno powiedzieć, kto jest w gorszej formie. Obrona znów dopuszcza rywali do sytuacji, Modrić i Rabiot nie mogą rozwiązywać problemów przez dziewięć miesięcy, a Saelemaekers wydaje się coraz bardziej zmęczony: od dawna nie ma takiego wpływu na grę jak jesienią, a będzie musiał wytrzymać do maja.
Allegri, w tym dość osobliwym scenariuszu, będzie walczył także ze swoimi własnymi demonami. W 2024 roku, gdy Juventus zwolnił go na dwie kolejki przed końcem, wygrał tylko dwa razy w 15 meczach (z Frosinone w 95. minucie i z Fiorentiną) – od 27 stycznia do 12 maja. Koszmar, który w Milanie nie może się powtórzyć, jeśli chce obronić cel powtarzany od początku sezonu: czwarte miejsce, warte 30–40 milionów euro różnicy między grą w Lidze Mistrzów a Lidze Europy. Te 30–40 milionów euro robią oczywiście różnicę także na rynku transferowym, bo bez najważniejszych rozgrywek lato będzie znacznie mniej ambitne. "Zagraliśmy jak zespół, który boi się stracić cel" – powiedział Allegri na konferencji. "Wszyscy muszą wiedzieć, że można go osiągnąć nawet w ostatniej kolejce z Cagliari".
Dobrze, ale co teraz powinien zrobić Milan? "Trzeba wrócić do porządku i klarowności, przywrócić ład w zarządzaniu meczem" – przyznał Allegri. "Zapomnieć i odwrócić stronę, zjednoczyć się i myśleć o tym, co dobrego zrobiliśmy od początku sezonu" – zaproponował Ricci. Wszystkie recepty są dobre, pod warunkiem że wrócą równowaga, jasność gry i choć odrobina, przynajmniej odrobina, ofensywnej świeżości. Obrona bardzo potrzebuje powrotu Gabbii, który w niedzielę w Weronie ma zagrać, oraz powrotu do ustawienia z trójką z tyłu, do czego Allegri zapewne szybko wróci. Poza formacjami potrzebne są reakcje od kluczowych zawodników – trzeba ich oczekiwać od Rabiota, Maignana, prawdopodobnie także od wracającego Tomoriego. Kibice Milanu, w międzyczasie, powinni unikać dramatyzowania i spojrzeć na rzeczywistość: mimo wszystko Allegri nadal jest faworytem do miejsca w Lidze Mistrzów. Być może nawet do trzeciego miejsca – podsumował Luca Bianchin w artykule na łamach La Gazzetta dello Sport.
Dzisiaj sobie za to przy kawusi odpaliłem wyczilowany na drugim monitorze ten piękny spektakl i o matko jedyna. Pavlović biegający z obrony na atak i tak w koło Macieju, a reszta tylko się patrzy. Leao gubiący prawie wszystkie piłki - i nie, nie on jest tutaj głównym problemem, jego straty są najbardziej uwypuklone bo chociaż coś próbuje, nieudolnie, ale grają na niego. Allegri wpuszczający Fofane na ratunek - oczy mnie zapiekły jakbym sobie tam wlał tabasco.
To nawet ja już myślałem, że LM to raczej będzie, dziś już tak nie myślę.