HELLAS WERONA – AC MILAN 0:1
Zlatan Ibrahimović i Olivier Giroud, ostatni napastnicy Milanu, którzy prezentowali odpowiedni poziom: co ich łączyło? To, że trafili do klubu zasadniczo za darmo (w rzeczywistości za Francuza zapłacono jedynie symboliczną kwotę na rzecz Chelsea). Pomijając Niclasa Füllkruga, Tammy'ego Abrahama, Luke Jovicia, Pietro Pellegriego – czyli różne wypożyczenia i zawodników sprowadzonych za niewielkie kwoty – ostatnim trafionym transferem ofensywnym Rossonerich był Carlos Bacca, kupiony w erze Gallianiego i Berlusconiego za około 30 milionów euro z hiszpańskiej Sevilli. Corriere dello Sport w sobotnim wydaniu podkreśla, że Milan wydał w tej dekadzie aż 220 milionów euro na pozyskanie dziesięciu napastników (czyli grających w centralnych strefach ataku, a nie skrzydłowych), którzy nie spełnili oczekiwań, de facto marnując zainwestowane środki.
Analiza zaczyna się od dwóch najnowszych nabytków, czyli Christophera Nkunku i Santiago Gimeneza, kosztujących odpowiednio 37 milionów i 31 miliona euro, a którzy zdobyli łącznie zaledwie trzynaście bramek między lutym 2025 a kwietniem 2026. Meksykanin trafiał przeciwko Empoli, Veronie, Feyenoordowi, Venezii, Bologni (dublet) i Lecce, natomiast Francuz (po golu w meczu Pucharu Włoch z Romą) zaliczył dublet przeciwko Hellasowi Werona w grudniu, a następnie pokonał bramkarzy Fiorentiny, Como i Bolonii. Prawie 70 milionów euro za 13 goli, co daje średnio około 5,5 miliona euro za jedno trafienie.
Przed Bebote był Álvaro Morata, kupiony z Atlético Madryt za 17,2 miliona euro (autor zaledwie sześciu bramek podczas półrocznego pobytu w Milanie). Był to pierwszy transfer środkowego napastnika dokonany przez amerykańskich właścicieli klubu. Tammy Abraham, Luka Jović, Olivier Giroud, Divock Origi i Zlatan Ibrahimović, którzy wcześniej pełnili tę rolę, trafili do klubu za darmo lub, jak w przypadku Anglika, na płatne wypożyczenie.
Przed nim jedynym transferem był Marko Lazetić (około 5 milionów euro) w zimowym oknie sezonu mistrzowskiego, co przerwało długą przerwę w inwestycjach od czasu zakupu Krzysztofa Piątka w styczniu (35 milionów euro po pół sezonu w Genoi), po odejściu Gonzalo Higuaína (10,2 miliona euro za wypożyczenie z Juventusu). Polak zaczął znakomicie, niemal wprowadzając Milan z powrotem do Ligi Mistrzów, podczas gdy Argentyńczyk po fatalnym meczu przeciwko swojej byłej drużynie, z niewykorzystanym rzutem karnym i czerwoną kartką, wyraźnie stracił formę (8 goli w pół roku).
André Silva i Nikola Kalinić kosztowali łącznie około 62 miliony euro, zdobywając razem 16 bramek. Ostatnimi transferami napastników w legendarnej erze Berlusconiego byli Gianluca Lapadula (około 9,5 mln euro) oraz Luiz Adriano, który trafił do klubu niedługo po Kolumbijczyku za 14 milionów euro.
Łącznie 220 milionów euro wydane bez realnej efektywności, podczas gdy zawodnicy pozyskani za darmo radzili sobie znacznie lepiej niż ci kupowani za duże pieniądze. To trend, który z pewnością trzeba odwrócić już od przyszłego lata.
Milan w skauting nie umie i stąd taka, a nie inna skuteczność na rynku transferowym. Trzeba też przyznać, że wielu z tych nietrafionych zawodników, to nie były złe nazwiska. Niestety często były to transfery w złym momencie kariery lub zawodnicy źle sprofilowani pod taktykę.
Zły skauting + złe decyzje generalnego = smród palonej kasy
Bacca jako jedyny potrafił pół okazji przekłuć w bramkę i to na tyle tej tragedii pomiędzy 2013-2021
Ja do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumieć kto normalny podjął decyzje o ściągnięciu takiego Bertolacciego za 21mln w 2015 roku xD Kto i czym się kierował tak przepłacając za turbo średniaka który jak dobrze pamiętam był szklanką.
Już nie mówiąc o tym, że nie można się do końca zgodzić z tym, że Piątek był niewypałem, bo początkowo był fenomenem i ćwierć akcji zamieniał na bramkę. Potem zjechał z formą i dano mu baardzo mało czasu na ewentualny powrót do niej. Z Silvy kase w większości odzyskaliśmy a Kalinić był złym transferem i przepłaconym zanim w ogóle się zadział.