Kompromitacja Milanu na San Siro!
Liga Mistrzów niedoścignionym marzeniem!
Niedzielny mecz to kolejny dowód: jeśli chce się dalej stawiać na Allegriego na ławce – choć oczywiste jest, że także inni trenerzy byliby z tego zadowoleni – kluczowe jest wzmocnienie kadry zawodnikami najwyższej klasy, którzy potrafią zarządzać różnymi fazami meczu i je rozumieć. Spójrzmy na Rabiota, symbol tego podejścia w tym sezonie: gra ofensywna drużyny także wczoraj była poniżej przeciętnej, trzeba będzie o tym porozmawiać i jakoś to rozwiązać, a jednak jedno błyskotliwe zagranie Francuza wystarczyło, by zgarnąć trzy punkty. Milan, który przechodzi trudny okres, był bez wyrazu i pełen obaw przed popełnieniem błędu. Jedno pionowe podanie Leão, który mimo fatalnej formy fizycznej niemal zawsze potrafi coś wykreować, bieg Rabiota i jego zimna krew przed bramkarzem.
Kilka dobrze wykonanych zagrań technicznych i przyszły trzy punkty. W trakcie sezonu i w rozgrywkach Ligi Mistrzów typy meczów się zmieniają i potrzeba także innych elementów. Ale ta umiejętność (wyczucia momentu i decydującego wślizgnięcia się w przebieg spotkania) jest niezwykle ważna. I w Casa Milan muszą to zrozumieć: Milan wróci do Ligi Mistrzów i nie może być kolejnego lata z setką odejść i dziesiątkami transferów przychodzących. Właściwe elementy na właściwych miejscach, ale na wysokim poziomie.
Nie żyjemy jednak na Marsie: wiemy, że tacy zawodnicy jak Cherki, Doué czy João Neves wybierają inne sceny. Prestiż, znaczenie ligi, kwestie finansowe. Milan i włoskie kluby nie są w stanie rywalizować z europejskimi gigantami. We Włoszech przychody najlepszych ledwo sięgają 450 milionów euro, podczas gdy w Anglii i Hiszpanii zbliżają się do miliarda. A nawet tam, gdzie wpływy nie dorównują absolutnej czołówce, jak w przypadku Atlético Madryt z jego 450 milionami euro, kluby wybierają zawodników, którzy robią różnicę. Nie tylko potencjalne przyszłe zyski transferowe, które mają utrzymać klub przy życiu. Oczywiście wiele klubów potrzebuje tego, by przetrwać, ale nie może to być główny filar strategii sportowej.
Allegri i drużyna muszą skupić się wyłącznie na boisku, bo awans do Ligi Mistrzów nie jest jeszcze matematycznie pewny. Plany na lato, skoro cel jest już praktycznie formalnością, muszą być jasno określone. Tym bardziej że Milan w ostatnich latach wydawał pieniądze, ale wydawał je bardzo źle. 40 milionów za Nkunku i ponad 20 za Musaha to tylko przykłady. Albo prawie 30 za Chukwueze. Lub 17 za Moratę. Nietrafieni zawodnicy w złym momencie, kupieni dla niewłaściwego trenera. Mieszanka milionów euro wyrzuconych w błoto. Ostatecznie klub finansowo zawsze jakoś wychodził na swoje, ale jakim kosztem sportowym? W zeszłym roku Milan zajął ósme miejsce, a w Casa Milan musieli zrobić krok wstecz względem swoich przekonań, zatrudniając Allegriego, w całkowitej sprzeczności z wcześniejszą linią działania.
Dość więc graczy pokroju Musaha i Nkunku – okazje rynkowe istnieją i trzeba je wykorzystywać. Goretzka i Bernardo Silva, by podać dwa przykłady zawodników z wygasającymi kontraktami, a więc osiągalnych, z pewnością kosztują dużo pod względem pensji, ale nie bez powodu. Gwarantują wysoki poziom od razu i potrafią odmienić sezon. Przykłady Modricia i Rabiota – jak dotąd jedynych zeszłorocznych transferów, które realnie poprawiły jakość drużyny – mówią same za siebie. Jest też miejsce i czas na inwestowanie w młode talenty, które mogą potrzebować więcej czasu... Gdyby Tottenham spadł z ligi, nie byłoby błędem spróbować (choć byłoby to trudne przez konkurencję) powalczyć o Udogiego czy van de Vena – czysto hipotetycznie.
Nie istnieje tylko model piłkarza po trzydziestce, którego eksploatuje się przez ostatnie miesiące czy lata kariery. Są piłkarze mocni i gotowi oraz tacy, którzy nie są ani tak mocni, ani tak gotowi. Poza absolutną czołówką, jak Cherki czy Olise, którzy naturalnie celują w kluby walczące o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, Milan ma środki, prestiż i siłę finansową, by przyciągać wartościowych zawodników. Bo skoro przez lata wydawano pieniądze na Origiego, Musaha, Chukwueze, Nkunku, Gimeneza, Estupiñána, Emersona Royala, Moratę i innych, to znaczy, że istnieje możliwość inwestowania bardziej celowo i ambitnie. Dość dywersyfikacji, czas na ambicję! – podsumował Manuel Del Vecchio w artykule na łamach MilanNews.
Kiedyś był Kjaer i Ibra. Teraz mamy już Modricia, nie widze problemu żeby doszedł Goretzka. Niech dojdzie i Lewy. Hipotetycznie. Ale do tego tez muszą dojść jacyś młodzi zdolni. trzeba tylko zachować pewne propocrcje, miec trenera, który chce młodych rozwijać, kupowac ich z głową, żeby grali na swoich pozycjach.
Maignan
Palestra Gila Pavlović Udogie
Bernardo Silva, Modric, Rabiot
Pulisic Lewandowski Leao
Tomori, Gabbia, Bertesaghi, Goretzka, Ricci , Jashari,Fofana, Saelemakers, Vlahovic
Reszty się pozbyć i druga gwiazdka wreszcie nasza....
Ryzykowny to jest Meksykanin z lig holenderskiej za grube miliony, czy jeszcze lepszy Szwajcar z ligi belgijskiej
Tyle, że musiałby też pracować w defensywie, a z tym było trochę gorzej.
jedynie fakt jest taki, że PIF zaczyna sie wycofywać z organizowania imprez sportowych (Golf głównie)
Trzeba sprowadzić konkretnego środkowego obrońcę i napastnika. Jeśli zostanie jeszcze na sezon Modric, bo jak nie to również pomocnika, który będzie w środku pola decydującym Dopiero do tego mądrze dokładać doświadczonych piłkarzy jak choćby Goretzka i mieszać z młodymi.
No i wreszcie - obaj mają po 31 lat. Dla wielu graczy to jest prime time. Niemiec jest od Rabiota starszy o 2 miesiące, a Portugalczyk o pół roku...
Luka jest od nich wszystkich o DEKADĘ starszy...
Sypnął się dopiero od sezonu 21/22.
Tylko co się dzieje w głowie Comotto, który czyta dzisiejsze artykuły w MN?
nie wiem czy Udogie to dobry pomysł czy Calafiori bo albo Włoch albo Pavlović do gry ^
Raz Knee injury a raz uraz uda.
Milosc do włoskiej pilki rozumiem bo tez ja mam ale czasami tez warto obejrzec inne ligi zeby znac przydomki pilkarzy.