Francesco Camarda 2031!
Matteo Gabbia udzielił wywiadu na łamach Corriere della Sera (rozmawiał Carlos Passerini), w którym poruszył wiele tematów związanych z rodziną, grą dla Milanu oraz obecną sytuacją reprezentacji Włoch. Oto co miał do powiedzenia 26-letni wychowanek Rossonerich.
Matteo, w Milanie nosisz koszulkę z numerem 46. Jesteś fanem Valentino Rossiego?
"Nie, to rok urodzenia mojej babci Adriany, mojej pierwszej kibicki razem z dziadkiem Gilberto. Od czterdziestu lat mają karnety na San Siro, pierwszy pomarańczowy pierścień. Kiedy byłem mały, to oni zabierali mnie na mecze, siedziałem im na kolanach: tak zostałem kibicem. Kiedy zadebiutowałem w Serie A w 2020 roku, podniosłem wzrok i wśród 80 tysięcy ludzi zobaczyłem ich wyraźnie. To był zamykający się krąg".
Z Milanello do Fagnano Olona, gdzie dorastałeś, jest 10 kilometrów.
"Osiem, jeśli jedzie się przez lasy. Jako dzieciak z kuzynem jeździliśmy rowerem oglądać naszych mistrzów: Maldiniego, Nestę, Szewczenkę. Do akademii trafiłem w wieku 13 lat".
Czym dla Ciebie jest Milan?
"Rozszerzoną rodziną. Wszyscy jesteśmy kibicami Rossonerich: tata, wujkowie. Jeśli przegrywam, w domu się na mnie obrażają".
Czego zabrakło w tym sezonie do zdobycia scudetto?
"Nie wiem, ale uważam, że daliśmy z siebie maksimum. Trzeba uznać wyższość tych, którzy byli lepsi, i im pogratulować. Wiem, że to trudne do zaakceptowania dla kibiców, dla mnie też, ale w sporcie trzeba umieć przyjąć wynik. Musimy też pamiętać, że zaczynaliśmy z ósmego miejsca".
W przyszłym sezonie celem jest scudetto z drugą gwiazdką?
"Oczywiście, że tak. Kiedy jesteś w Milanie, grasz, żeby wygrywać. To przywilej".

Na zdjęciu Matteo Gabbia (po prawej) z bratem
Czy Allegri zostanie? W ostatnich dniach wyraziłeś dla niego wyraźne poparcie...
"Dla nas trener jest fundamentalny. Oczywiście to on zdecyduje, ale my w szatni wszyscy mamy nadzieję, że zostanie. Wniósł świeże powietrze. Spójrzcie na obronę: teraz jesteśmy drugą najlepszą w Europie po Arsenalu. U nas jest szczęśliwy, zawsze nam to mówi".
A Modrić zostanie?
"Codziennie go naciskamy. Ale to jego życiowa decyzja".
Również przyszłość Leão stoi pod znakiem zapytania...
"Czasami wobec Rafy jest zbyt dużo złośliwości. My, jako koledzy z drużyny, wiemy, jak jest mocny. I chcielibyśmy dalej grać razem".
Rozdział reprezentacji. Nie byłeś w Bośni z powodu kontuzji. Po raz trzeci z rzędu nie jedziemy na mundial. Wina zbyt wielu obcokrajowców w Serie A?
"To otwarta rana dla wszystkich kibiców. Cierpiałem przed telewizorem, ale czuję się odpowiedzialny tak samo jak chłopaki, którzy tam byli. Uważam, że Włosi powinni grać tylko wtedy, gdy są dobrzy. Tylko zasługa nas uratuje. Obcokrajowcy nie są winni, to nie oni są problemem. Jeśli jesteś dobry, grasz. Nieważne, czy jesteś Włochem, czy nie".
W twojej karierze jest wyraźne "przed" i "po": po powrocie z półrocznego wypożyczenia do Villarrealu w Hiszpanii w 2023 roku byłeś innym zawodnikiem.
"Doświadczenie poza strefą komfortu dobrze robi każdemu. To rada, którą pozwolę sobie dać także poza futbolem. Mam 26 lat i mówię rówieśnikom, że pobyt za granicą rozwija: dojrzewasz, zmieniasz schematy, pozbywasz się lęków, które nie mają sensu. A potem chodzi o pewność siebie: znajdziesz ją tylko, jeśli się sprawdzisz".
Co byś robił, gdybyś nie został piłkarzem?
"Byłbym agentem nieruchomości. Albo sprzedawcą w jakimś ładnym sklepie. Lubię być z ludźmi, rozmawiać, znajdować wspólny język".
Dlatego zawsze wysyłają Cię na konferencję prasową po porażkach?
"Nie uchylam się, jeśli trzeba wziąć odpowiedzialność".
Twoja żona Federica jakiś czas temu skrytykowała hejterów, którzy ją atakowali po porażce. Jaki masz stosunek do mediów społecznościowych?
"Trzeba z nich korzystać z umiarem. Po przekroczeniu pewnej granicy przynoszą negatywną energię".
Przedziałek z boku, koszula w spodniach: wyglądasz na grzecznego chłopaka. Ani jednego tatuażu?
"Zero. Podobają mi się u innych, nie na mnie. Dobrze mi tak, każdy ma swój styl".
Jak ważne są pieniądze?
"Moi rodzice nauczyli mnie znaczenia prostoty. Kiedyś mieszkałem w centrum Mediolanu, teraz przeprowadziliśmy się do Legnano. Ogród, pies, cisza, spacer w parku: cenimy małe rzeczy. A za kilka tygodni urodzi się dziewczynka, będzie miała na imię Vittoria. Pieniądze są ważne, kto mówi inaczej, kłamie. Na wakacje, na edukację dzieci, żeby nie mieć zmartwień. Ale nie kupią wszystkiego. Zrozumiałem to teraz, kiedy moja babcia nie czuje się już najlepiej. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, a nie tym, co posiadamy".
Jakie masz marzenie na przyszłość?
"Liga Mistrzów, pewnego dnia. Ale jeszcze wcześniej scudetto z drugą gwiazdką. Z dedykacją dla niej".