QUO VADIS, MILANIE?
AC Milan przegrał z Atalantą Bergamo 2:3 w meczu 36. kolejki Serie A. Na listę strzelców wpisali się Ederson, Zappacosta, Raspadori, Pavlović i Nkunku.
Jest to już kolejny mecz, który rozpoczął się dla Milanu w sposób fatalny. Zanim jednak podopieczni Allegriego stracili pierwszą bramkę, sami wypracowali sobie kilka akcji, które ostatecznie do niczego nie doprowadziły. Najpierw z piłką w pole karne wtargnął Rafael Leão, ale futbolówka mu odskoczyła i ostatecznie została wybita przez jednego z graczy Atalanty. Po chwili strzał z dystansu oddał Rabiot. I to była naprawdę niezła próba, jednak podkręcona piłka odbiła się od słupka i opuściła plac gry. Po chwili swoją pierwszą akcję w tym meczu przeprowadzili goście - i od razu zakończyła się ona bramką. Najpierw Raspadori zastawił się w polu karnym i oddał strzał, który został zablokowany przez obrońców. Piłkę natychmiast przejął jednak Ederson, który po strzale z obrębu pola karnego pokonał Maignana. To był moment, w którym Atalanta przejęła inicjatywę. W 10. minucie rajd skrzydłem przeprowadził Zalewski, jednak zabrakło w tej akcji jakiegokolwiek wykończenia. Po upływie kolejnych pięciu minut piłkę po ziemi w pole karne zagrał Zappacosta, ale nikt nie zdołał do niej sięgnąć, choć bardzo niewiele brakowało, a na tablicy widniałby już wynik 2:0. Moment dominacji drużyny gości został zwieńczony przez Davide Zappacostę, który podwyższył prowadzenie ekipy z Bergamo. Doświadczony Włoch wykorzystał podanie od Krstovicia i z odległości kilku metrów wpakował kozłującą piłkę do siatki. Milan miał w pierwszej połowie jeszcze kilka niezłych akcji, ale brakowało skuteczności. W 34. minucie Gimenez znalazł się przed obrońcami Atalanty i oddał strzał z okolic szesnastego metra, ale lepszy w tym pojedynku był Carnesecchi. Później jeszcze bliżej szczęścia był Leão, który znalazł sobie przestrzeń na strzał kilka metrów przed bramką, ale trafił prosto w bramkarza.
W drugiej połowie obraz gry odrobinę się zmienił. Na to trzeba było jednak trochę poczekać. Z początku Milan wciąż był bardzo nieskuteczny, nie tylko w defensywie, ale również w ataku. Podopieczni Allegriego mieli kilka okazji do tego, by dać swoim kibicom choć odrobinę radości. Ostatecznie udało się to dopiero w samej końcówce. Nadzieje Mediolańczyków na zachowanie choćby jednego punktu praktycznie zgasły w 52. minucie. Wówczas w polu karnym piłkę przyjął Raspadori, po czym pokonał Maignana strzałem po krótkim słupku z ostrego kąta. Cztery minuty później przenieśliśmy się na drugą stronę boiska, a o uderzenie z dystansu pokusił się Leão. Strzał był tak zły, że nie ma nawet sensu szerzej go komentować. W podobny sposób zakończyła się próba Nkunku z 61. minuty. Francuz znacznie bliżej szczęścia był trzy minuty później, kiedy zmarnował niemal stuprocentową sytuację. Niedługo później podobnie zachował się Krstović, przenosząc piłkę nad bramką z najbliższej odległości. Następnie ponownie swoich sił spróbował Nkunku - tym razem oddał niezły strzał z obrębu pola karnego, w światło bramki, ale dobrze dysponowany tego dnia Carnesecchi sparował piłkę na poprzeczkę. "Rossoneri" ewidentnie się rozkręcali, stwarzali sobie coraz więcej dogodnych sytuacji.
W 79. minucie już po raz kolejny w tym meczu z dystansu uderzył Rabiot, ale ponownie spudłował. Wydawało się, że konkrety wreszcie nadeszły w 81. minucie. Piłkę w bramce zmieścił Füllkrug przełamując strzelecką niemoc, ale znajdował się na pozycji spalonej i bramki nie uznano. Swojego pierwszego gola gospodarze zdobyli w 88. minucie. Ricci wykonał rzut wolny i zdecydował się na dośrodkowanie, a bramkarza strzałem głową pokonał Pavlović. Nikt jednak raczej nie spodziewał się w tym momencie, że to spotkanie przyniesie jeszcze kibicom Milanu jakiekolwiek emocje. Wszystko zmieniło się, kiedy w doliczonym czasie gry Nkunku został sfaulowany w obrębie szesnastki, a sędzia wskazał na rzut karny. 28-latek, który zmarnował już w tym meczu kilka okazji, tym razem w pewnym stylu doprowadził do bramki kontaktowej. Choć trybuny ewidentnie się ożywiły, to Mediolańczycy nie zdążyli uratować choćby jednego punktu. W końcówce była jeszcze szansa poprzez rzut wolny, ale wrzutkę nieczysto wykończył Füllkrug. Porażka oznacza, że AS Roma zrównała się punktami z Milanem i jeśli zła passa nie zostanie natychmiast przerwana, to ciężko będzie drużynie Allegriego obronić pozycję premiowaną udziałem w Lidze Mistrzów.
AC MILAN 2:3 ATALANTA BC
Strzelcy bramek: Ederson 7', Zappacosta 29', Raspadori 52', Pavlović 88', Nkunku 90+4'.
Żółte kartki:
AC Milan - Leão 34', Estupiñan 90', Saelemaekers 90'
Atalanta BC - Krstović 90+5', Bellanova 90+6'
AC MILAN (3‑5-2): Maignan; De Winter (Athekame 58'), Gabbia, Pavlović; Saelemaekers, Loftus-Cheek (Nkunku 46'), Ricci, Rabiot, Bartesaghi (Estupiñan 80'); Leão (Fofana 58'), Gimenez (Füllkrug 58').
Ławka rezerwowych: Pittarella, Terracciano; Athekame, Estupiñan, Odogu; Fofana, Jashari; Füllkrug, Nkunku.
ATALANTA BC (3‑4-2-1): Carnesecchi; Scalvini (Kossounou 48', Ahanor 63'), Hien, Kolašinac; Zappacosta (Bellanova 55'), De Roon, Éderson, Zalewski; De Ketelaere (Pasalić 63'), Raspadori; Krstović.
Ławka rezerwowych: Rossi, Sportiello; Ahanor, Kossounou, Obrić; Bakker, Bellanova, Musah, Pašalić, Samardžić; Scamacca, Sulemana, Vavassori.
Sędzia: Luca Zufferli (Udine)
Stadion: Stadio Giuseppe Meazza (Mediolan)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***
A o KOMPROMITACJI efektu zarządzania grą raz w tygodniu przez Maxa nie chce mi się pisać. Naprawdę trzeba wiele dołożyć aby osiągnąć taki efekt w najłatwiejszej dla włoskiego trenera robocie.
Los mu sprzyja, bo Leao sam się wykartkowal...
A więc następny mecz 343
Maignan
Tomori Gabbia Pavlovic
Loftus dzik Fofana Jashari Ricci
Pulisic Fullkrug Nkunku
I lecimy na pełnej....
14 Parma 8
15 Cagliari 7
Cremonese 7
MILAN 7
18 Lecce 5
19 Pisa 3
20 Verona 2
Genoa, do której jedziemy w nabliższym meczu ma 11 punktów w tym okresie.
Najgorsze 8 kolejnych meczów Pioliego – w jego największym dołku i kryzysie – 9 punktów.
Najgorsze 8 kolejnycn spotkań Conceicao – 10 punktów
Fonseca – 11 punktów
Giampaolo miał 9 oczek w 7 pierwszych spotkaniach, za co został pogoniony (słusznie).
Brocchi zdobył w 7 meczach 8 oczek...
Seedorf 8 w 8.
Gattuso w najgorszym momencie 8 w 8.
Montella miał 8 w 8 jak wylatywał (ten miał nawet w 9 meczach 8 oczek, więc może startować do osiągnięcia Maksa...)
Sinisa 9 w 8.
Nie ważne do kogo nie przyrównamy osiągnięcia Allegriego, nawet do największych tuzów trenerki z ostatnich dekad... No Maks wygrywa zawody...
Część z tych trenerów dokładnie te passy przypłaciła posadą...
A przecież owe 8 meczów to od początku sezonu zapowiadany przez Maksa najwazniejszy okres – ten do któego należało najbardziej przygotować zespół.
Ten "projekt" się już nie udał. Ewentualne top4 i pozostawienie Allegriego na kolejny sezon nie będzie kontynuacją żadnego cyklu. Od początku kolejnego sezonu, czy to byłby Maks czy ktokolwiek inny – trzeba zaczynać absolutnie od zera. To tylko ewentualne pytanie czy naiwnie zaufać, że trener, któremu raz się nie udało, drugim razem zrobi wszystko inaczej i może tym razem wypali...
Czyli co, najlepsza pomoc serie a to będzie loftus dzik, Ricci, fofana..
awans do ligi misiów klepnie nam nkunku, zastanawiające jest, że najbardziej ambitni i najwięcej sportowej złości maja zawodnicy, których tu zaraz nie będzie jak Pavlović i nkunku
Jedynie calma i taktyka może nam zabrać ligę mistrzów, indywidualnie to każdy zawodnik jest lepszy od odpowiednika z genoa czy cagliari... Także max niech nie przesadzić z dobra praca od wtorku, tylko da chłopakom wolne i z wdzięczności wygrają dwa mecze.. te ich trenowanie i tak gówno daje, skoro grają co tydzień i łapią ich skurcze...
furlani już ma orgazm na samą myśl ilu zawodników będzie do opchnięcia latem... w sumie wszyscy....
Ale ale haha my musimy wygrac 2 mecze a to bedzie problem
Wystawienie Leao w pierwszym składzie odbiera moc drużynie.
LEŃ nie pomaga !!!
Nie wiem czy to szczęście pech czy zrzadzenie losu ale nie mogłem tego meczu oglądać. Bede zyl kilka h dłużej. Teraz tylko mokra sciera od genui i szykuj sie ligo europy na wielki milan.
Genoa może i gra o nic, ale punktują lepiej niż my.
W ostatnich 5 meczach mają bilans 2-2-1
Od lat nie ma żadnej stabilizacji. Za transfery odpowiada człowiek, który kompletnie nie zna się na piłce. Gość odpowiedzialny za skauting myli się co do 90% piłkarzy. Ludzie odpowiedzialni za drugą drużynę są kompletnymi partaczami, a w nagrodę dostają nową umowę. Najgorsze, że z obecnymi właścicielami tak to będzie wyglądać. Być może po kolejnej katastrofie w postaci braku awansu do LM, dojdzie do jakichś zmian, ale cel pozostanie taki sam (czwarte miejsce), a ukarani zostaną ludzie, którzy najmniej na to zasługują. Przy zajęciu miejsca w top 4 w tym sezonie jest przynajmniej jakakolwiek nadzieja na wzmocnienia, a w przypadku braku awansu pogrążymy się w totalnej beznadziei. Odejdzie większość wartościowych graczy, nikt poważniejszy nie będzie chciał tu przyjść i zacznie się budowanie projektu od nowa. Będziemy nową Romą, balansującą na granicy LE i LK. Każdy sukces czy trofeum będzie dziełem przypadku i zbiegu okoliczności, a nie przemyślanej strategii i chęci osiągnięcia czegoś więcej niż finansowa stabilność. No ale kibice mają to gdzieś. Pokrzyczą, poprotestują, a potem znowu tłumnie przybędą na San Siro i wypełnią stadion. Najlepszym podsumowaniem dzisiejszego meczu byli kibice-turyści wiwatujący i uśmiechnięci od ucha do ucha przy 0:3 :)
1. Cardinale
2. Furlani
3. Allegri
4. Moncandy, Kirovskie i całe reszta lizodupów, która nie wiadomo za co odpowiada w tym klubie.
Kolejność dowolna.
Ryba psuje się od głowy - zawsze tak było i zawsze tak będzie.
Taka ilość czasu jaką nami Redbird zarządza jest wystarczająca by ocenić w jaką stronę to wszystko zmierza. Wcześniej można było dawać różne argumenty, ale teraz wymówki się skończyły
Myślę, że można go spokojnie zaliczyć do 4 podpunktu
Za tydzień są opcje dwie rzucimy ręcznikiem albo jeszcze ledwo bo ledwo będziemy stać na nogach.
Musimy być jak Rocky, jak Makunouchi Ippo
Ehh, dobrze że Genoa czy Cagliari grają w sumie o nic.
Panuje optymizm.
W przyszłym sezonie znów zobaczymy jakąś nową wylewkę z betonu konstrukcyjnego.
Dziękuje, dobranoc.
Nie no... Komentatorzy stwierdzili, ze jedynym pozytywem dla Milanu jest dziś to, ze mają wszystko w swoich rękach nadal. Nie zgodzę się - nasz los jest głównie w rękach/nogach graczy z Genui i Sardynii. Jeśli jednym i/lub drugim będzie się chciało grać to jesteśmy bez większych szans.
Na dziś dzień żeby mieć jakieś szanse z zespołami takimi jak Genoa czy Cagliari musielibyśmy zagrać wesoły futbol, iść na spontaniczną wymianę ciosów i liczyć, że okaże się, że mamy większą jakość indywidualną. Natomiast jeśli "przygotujemy" te mecze taktycznie i zagramy "uważnie" to rywale w obu meczach to względni pewniacy do obstawiania, ewentualnie jakaś podpórka Iksikiem...
Ten Milan jest tak smutnie słaby, że jakby Widzew i Legia broniąc się przed spadkiem mogły co tydzień jeździć na San Siro grać z nami to nawet bardziej niż do Niecieczy jeździć by im się opłacało...
Naszą jedyną bronią jest to, ze jak rywal gra na pół gwizdka (jak Atalanta prowadząc 3:0) i zagramy o 180 stopni inaczej niż wymaga plan meczowy to jesteśmy w stanie grać dosyć fajnie i nawet stwarzać sytuacje... Jedyna nadzieja na uratowanie sezonu to robić w tym tygodniu wszystko dokładnie odwrotnie niż przez cały sezon i spróbować zapomnieć absolutnie wszystko o czym była mowa od roku...
Dużo nie zostało. Nieważne jak ale 6 punktów muszą ugrać.
Wreszcie coś strzeli i okazji na koniec meczu było sporo.
Rozliczać narzekać będziemy w czerwcu teraz trzeba wytrwać i awansować do LM
Jeszcze dzisiaj oczekuje dymisji Maxa, Furlaniego i Ibrahimovica, Tassotti na strażaka na dwa ostantnie mecze
I patrzcie , zmarnowana okazja nkunku 2 razy , leao seta i fofana . Moglismy to wygrac , atalanta 3 akcje 3 gole
Athekame to ten sam poziom, co Belg, a Nkunku za Leao to wzmocnienie wręcz.
Przecież on ostatni dobry cały mecz miał może w listopadzie...
A którego roku ?