Francesco Camarda 2031!
Milan, który chce zakończyć sezon w czołowej czwórce, jest w rzeczywistości... czwarty od końca. Pamiętacie wygrane derby rewanżowe, kiedy mówiło się o ponownie otwartej walce o scudetto i możliwości dogonienia Interu? Otóż od tamtego momentu Allegri zdobył 7 punktów w 8 kolejkach – średnia bliska strefie spadkowej. W tym okresie, mniej więcej dwóch miesięcy, Milan jest czwarty od końca tabeli. Gorzej wypadły tylko Hellas Werona (2 punkty), Pisa (3) i Lecce (5). Rossoneri są zaledwie trochę wyżej, razem z Cagliari i Cremonese.
A kto byłby pierwszy w tej... dwumiesięcznej klasyfikacji? Oczywiście Inter, razem z Juventusem: po 18 punktów. Milan jest aż 11 miejsc niżej. Trzecia jest Roma z 16 punktami, dalej Como, Lazio, Udinese i Torino z 14. Spowolnienie Rossonerich robi przez to jeszcze większe wrażenie: w momencie, w którym powinni byli przyspieszyć, by zamknąć temat europejskich pucharów, przestali zdobywać punkty. Wrażenie jest teraz bardzo wyraźne: dzisiejszy Milan może przegrać z każdym.
A gdzie się podziali fani "wyrachowanego futbolu" Maxa Allegriego?
Czy dalej jak ktoś twierdz, że Milan na jesieni grał beton i miał furę szczęścia, a nie jakiś "wyrachowany futbol" Maxa Allegriego, to jest hejterem?
Oby końcówkę wygrał i do widzenia.
Ale na nowy sezon jest potrzebny ktoś z jajami i wizją typu Conte, może Guardiola.
I wolna rękę do transferu.
Wiadomo że i tak ograniczenia finansowe będą ale gogo ściągnąć to już niech trener zdecyduję bo ten zarząd to tragedia.
No i Zlatan z klasowego gracza został chyba nikim w zarządzie
Furlani naturalnie powinien wylecieć na kopach za całokształt twórczości, ale Allegri zaraz za nim. Niesamowite, jak szybko temu chłopu odjechał świat piłki - w Cagliari uchodził za innowatora, w Milanie poukładał solidny zespół, w Juve miał samograj, ale jednak wyniki robił kosmiczne i to nie tylko na krajowym podwórku. Drugie podejście do Juventusu to już było to samo asekuranctwo i brak pomysłu, które widzimy dziś u nas, a obecny sezon to jest po prostu katastrofa przypudrowana życiową formą Maignana i Pulisicia w rundzie jesiennej i świetną grą Rabiota i Modricia.
To, że my ciągle mamy awans do LM w swoich rękach, jest wynikiem niezmierzonej fury szczęścia kiedy przepychaliśmy mecze kolanami i nawet, jeśli uda się psim swędem doczołgać do tej LM, to pomysł pozostawienia w klubie Maxa to byłoby harakiri.
Była powtórka z innej kamery i nie było ręki.
Jesteśmy żałosni, ale tak ewidentne wałki muszą być wytykane. Był przecież Open Var z Parmy, gdzie ewidentnie sędzia mówi "gol nieprawidłowy", a VAR go zmusza do zmiany decyzji.
To już jest 1pkt, który na koniec może być kluczowy.
I teraz w kluczowym momencie Roma zamiast być -2 do nas, jest na styku. Bo Var przyznał karnego z dupy.
Co najwyżej nie dostanie tego miliona euro extra. Do tych 5 mln, co już ma w umowie.
A rywale się tylko cieszą na taki stan rzeczy.
Wczoraj na koniec trochę to zaczęło wyglądać. Owszem można gadać, że Atalanta odpuściła itp. Jednak tam się zaczęła gra, ruch, szybkie podania i były efekty.
Nie zmienia to faktu, że w pierwszej części sezonu taktyka nie przeszkadzała Pulisiciowi ładować bramek co mecz. Niechlujne strzały Leao (jak ten z wczoraj) też nie jest efektem taktyki.
Wszystko racja. Poza tym, że w listopadzie i Rafał i Puli w takim układzie ładowali bramy. Później nagle z powodu tej samej taktyki przestali strzelać. Czasem z 13m nie potrafią trafić w swiatło bramki.
Rany boskie, przecież nie można zwalać wszystkiego na ustawienie. To nie przez ustawienie nie wymieniamy szybko piłek, to nie przez ustawienie nie gramy z pierwszej, to nie przez ustawienie nasi piłkarze stoją jak widły w gnoju zamiast biegać, to nie przez ustawienie Leao, Puliciś, Alexis, czy Nkunku marnują świetne okazje.
Doczepiłeś się do przykładu z Leao z wczorajszego meczu. Podałem go w konkretnym kontekście. Mimo tej fatalnej taktyki dochodzimy do okazji, tylko je marnujemy. A o Nkunku regularnie piszę w 99 proc. negatywne komentarze, więc nie jest tak, że czepiam się tylko Rafała.
To, że oni potrafią gonić wynik udowodnili nie raz w tym sezonie.
Trzeba sobie odpowiedzieć, czy to faktycznie my jesteśmy tak ambitni i zawzięci kiedy gonimy wynik, a gonimy go ostatnio bardzo często, czy to przeciwnik pozwala nam na więcej prowadząc 3 bramkami.
Największa zagadka tego sezonu, dlaczego Milan nie gra od początku meczu tak samo jak po stracie bramki. Wydaje się proste, a jednak Allegri nie znalazł na to recepty.