QUO VADIS, MILANIE?
Milan ma dobrze zarządzany klub i uporządkowane finanse, zgodnie z zasadą właściciela RedBird Capital Partners: właściciel Rossonerich wymaga, by klub sam się finansował, dlatego dyrektor generalny musi działać w granicach ekonomicznej równowagi. Czy naprawdę można połączyć sukcesy sportowe i finansowe? Historia mówi, że tak i tę historię napisał właśnie Milan. Mistrzostwo Włoch z 2022 roku uczyniło klub mistrzem zarówno na boisku, jak i w bilansie finansowym, gdy Stefano Pioli prowadził drużynę, która mimo doświadczenia wniesionego przez Simona Kjæra, Oliviera Giroud i Zlatana Ibrahimovicia była najmłodszą ekipą w całej lidze. W tamtym czasie Giorgio Furlani był menedżerem funduszu Elliott Management, amerykańskiego właściciela, który uratował klub po katastrofalnym okresie chińskiego zarządu. Elliott zainwestował później w Milan około 500 milionów euro, z czego znaczną część przeznaczono na transfery.
Dziś sytuacja wygląda inaczej i konieczne jest samodzielne utrzymywanie się klubu. Pieniądze, które zarząd mógł przeznaczyć na rozwój drużyny, pochodzą wyłącznie z działalności samego klubu: sprzedaży zawodników, przychodów komercyjnych i premii za udział w Champions League. Wyniki sportowe nadal pozostają kluczowe dla projektu, dlatego latem sam Furlani zdecydował się zatrudnić doświadczonego i odnoszącego sukcesy dyrektora sportowego, cenionego w środowisku szczególnie za umiejętności scoutingowe. Wspólnie postawili na Massimiliano Allegriego, trenera gwarantującego sukcesy.
Do klubu trafili też dwaj z trzech najdroższych piłkarzy sprowadzonych w erze amerykańskich właścicieli – Christopher Nkunku i Ardon Jashari – którzy jak dotąd nie spełnili oczekiwań (podobnie wcześniej było z Charlesem De Ketelaere). Byli częścią rynku transferowego, na który wydano ponad 180 milionów euro. Letnie decyzje miały naprawić błędy poprzedniego sezonu, gdy cykl pracy Piolego dobiegł końca i konieczna była zmiana kierunku: najpierw z Paulo Fonsecą, a później z Sérgio Conceição. Kluczowe decyzje zapadały przy wsparciu Furlaniego (poza tym pozostającego z dala od wyborów stricte technicznych), lecz liczby szybko zasugerowały potrzebę kolejnej zmiany strategii.
Wyniki, przez które Milan nadal pozostaje daleko za Interem, a teraz dodatkowo ryzykuje brak awansu do Ligi Mistrzów, są rozczarowujące. Najwyższy rangą działacz klubu spodziewał się, że znajdzie się na celowniku kibiców. Protesty (jeśli przebiegają w cywilizowany sposób) są jego zdaniem uzasadnione. Furlani zdecydował się mimo krytyki pojawić w niedzielę na stadionie San Siro. Nagranie pokazuje, jak odwraca wzrok od napisu w Curva Sud ("GF OUT") i lekko się uśmiecha [WIDEO] – co mogło wyglądać jak kpina z kibiców, choć według niego było czymś zupełnie innym. "To był wyraz stresu, napięcie było ogromne, również ze względu na stawkę meczu" – wyjaśnił w rozmowie z La Gazzetta dello Sport. Przypomniał też, że od dziecka jest kibicem Milanu.
Furlani swoją kaprawą gębę powinien mieć usmarowaną pomadą z nieświeżych jaj i pomidorów.
Na moje wygląda jak gościu, który udaje przy VIPach, że go to nie rusza, ale ten uśmiech wygląda raczej na wymuszony tak jakby go to zapiekło.
szkoda, że kibice nie zrobili "GtF out" - byłoby podwójnie wymowne
https://ih1.redbubble.net/image.4268377470.8254/flat,750x,075,f-pad,750x1000,f8f8f8.jpg
~myśl własna
Zejdźmy na ziemię z tymi teoriami złego Pana, który chce zniszczyć nasz klub. Facet po prostu jest odpowiedzialny za projekt, który wygląda źle, słyszy krytykę, obelgi, zapewne groźby od troglodytów stadionowych więc ma się czym stresować, ale trudno żeby przyszedł z chusteczką i płakał.
Czy ktoś o United napisze, że to dobrze zarządzany klub? No nie, bo ich zarządzanie sprawiło, że są pośmiewiskiem, a my jesteśmy tuż za nimi.
Tym się właśnie póki co różni zarządzanie klubem od zarządzania spółką. Finanse to nie wszystko i potrzebny jest ktoś, kto to rozumie.
Moim zdaniem potrzebujemy resetu. Kadra jest młoda i chyba nie ma co robić gwałtownych ruchów. Niech Jashari i Ricci wchodzą na stałe do pierwszego składu i tworzą nowy Milan z Bartesaghim, Athekame na bokach. Bez Rafała, który zwyczajnie się u nas wyczerpał. Pełnię umiejętności pokazał w jednym sezonie i nigdy już do tego nie nawiązał. Oczywiście przez Allegriego.