Francesco Camarda 2031!
Wściekły. Oczywiście z powodu wyników. Ale jeszcze bardziej na tych, którzy podważają jego chęć, a wręcz pragnienie wygrywania. Rozczarowany. Bo po dobrym sezonie "ryzykujemy, że wszystko zaprzepaścimy". Trzeźwo myślący. Bo analiza tego, co działało, a co nie, już się rozpoczęła (co oczywiste), "ale teraz nie jest na to moment, teraz wszyscy jesteśmy skupieni na wygraniu dwóch ostatnich spotkań". Gerry Cardinale nie wypowiada się często publicznie, a jeśli robi to teraz, to dlatego, że jest delikatny moment. I uważa za przydatne uporządkowanie spraw związanych z Milanem, wokół którego zbyt wiele osób chce dodawać kolejne elementy zamieszania. Lato przyniesie zmiany – to pewne. Nie wyciągając ostatecznych wniosków, trudno uznać za przypadek, że w półgodzinnej rozmowie trzy razy pojawia się imię "Max". I tylko jego.
Cardinale, dlaczego zdecydował się pan zabrać głos?
"Jak wiesz zwykle nie udzielam wywiadów, uważam, że słowa mają niewielką wartość. To czyny powinny mówić same za siebie. Ale rozumiem, że w takim momencie trzeba przekazać jasny komunikat".
Co dzieje się z pana Milanem, który przeżywa tak wyraźny kryzys?
"Max i drużyna wykonali świetną pracę przez niemal cały sezon. Byliśmy na czele tabeli, walczyliśmy o scudetto aż do meczu z Lazio. A potem, w ostatnich pięciu spotkaniach, ryzykujemy wyrzucenie całego sezonu do kosza. Jestem w świecie sportu od trzech dekad, wiem, że takie rzeczy się zdarzają, ale to nie sprawia, że człowiek czuje się lepiej. Teraz skupiamy się na wygraniu dwóch ostatnich meczów. Ale muszę powiedzieć, że działamy w trudnym otoczeniu: mnóstwo polemik i mnóstwo nieprawdziwych informacji. Szczerze mówiąc, jestem trochę rozczarowany".
Czy jest coś, czemu chce pan od razu zaprzeczyć?
"Na przykład temu, że interesują mnie tylko pieniądze, a nie zwycięstwa. To absurd. Jeśli spojrzymy na moje życie i karierę, zawsze wygrywałem. Dlatego pomysł, że robiłbym coś bez celu, jakim jest bycie numerem jeden i regularne zwyciężanie (i podkreślam: regularne, bo ten koncept często umyka), jest śmieszny. Ale to wyniki mają mówić same za siebie, a kiedy osiągi nie odpowiadają potencjałowi, jak teraz, jestem naprawdę wzburzony. Nie trenuję, nie strzelam goli, nie bronię, ale mogę zrobić swoją część: moją rolą jest zapewnienie zasobów finansowych, abyśmy mogli nadal wystawiać zwycięski zespół – nie tylko w Serie A, ale, miejmy nadzieję, także w Europie. To moja praca i jestem w tym całkiem dobry".
Wróćmy do rozczarowujących wyników.
"Oczywiście, że nie jestem zadowolony. Max nie jest zadowolony, piłkarze też nie. Wygrywanie pozostaje priorytetem i mogę zapewnić, że wszyscy chcą zwyciężać. Brak scudetto to rozczarowanie, a jeśli nie znajdziemy się w pierwszej czwórce, będzie to porażka. Mieliśmy wiele kontuzji: teraz na przykład Luka (Modrić) jest poza grą: taki jest sport. Nie da się zawsze wygrywać, choć Milan powinien. Kiedy tego nie robi, jest to porażka. Ale pozwolicie, że dodam jeszcze jedną rzecz".
Proszę bardzo.
"Pochodzę z kultury, w której gdy ktoś się potknie, pomaga mu się wstać, a nie próbuje się go skreślić. Teraz drużyna się potyka, dlatego chciałbym powiedzieć wszystkim, którym leży ona na sercu, żeby ją wspierali, a nie dołowali. Zostały dwa mecze do wygrania. Pozostańmy skupieni".
Kibice jednak protestują przeciw drużynie i działaczom. Jak pan to odbiera?
"Nie mam pretensji do kibiców, że są źli. Ja też jestem zły. Są równie zaangażowani jak ja. Ale spróbujmy wspierać naszych chłopaków zamiast ich dobijać. Czuję ogromną odpowiedzialność. Kiedy nie jesteśmy na odpowiednim poziomie i widzę reakcję kibiców, odbieram to bardzo osobiście – jestem tym wstrząśnięty. To przenika mi pod skórę i czuję ogromny obowiązek naprawienia sytuacji z pilnością, której nikt nie powinien kwestionować. Budzę się każdego ranka z pragnieniem zwyciężania oraz z głębokim poczuciem rozczarowania i frustracji, gdy nam się to nie udaje".
Ambicja jest kluczową kwestią. Wielu kibiców obawia się, że stabilność finansowa albo awans do Ligi Mistrzów stają się celem samym w sobie, zamiast środkiem do rywalizacji na najwyższym poziomie.
"Dziwi mnie, że trzeba to tłumaczyć. Odkąd jestem właścicielem Milanu, osiągnęliśmy wyniki finansowe lepsze od oczekiwań, po raz pierwszy w historii zanotowaliśmy dodatni przepływ gotówki. Dlaczego to ważne? Bo nie zabieram tych pieniędzy do własnej kieszeni – reinwestuję je. Narracja, według której dyscyplina finansowa oznacza brak chęci wygrywania, nie ma żadnego sensu. W ciągu ostatnich trzech sezonów wydaliśmy na transfery więcej niż jakikolwiek inny klub Serie A. Być może jednak nie wydaliśmy tych pieniędzy najlepiej. Wyżej oceniam siebie za środki, które włożyłem, niż za sposób, w jaki je wykorzystaliśmy. Musimy wykonać lepszą pracę, żeby istniał bezpośredni związek między wydatkami a zwycięstwami. Jeszcze nam się to nie udało. Nie wykonaliśmy dobrej pracy i to naprawimy. Musimy przeanalizować strukturę oraz pion sportowy i współpracować ze sztabem szkoleniowym oraz dyrektorem sportowym, aby zrozumieć, jak możemy działać lepiej razem".
A więc co wydarzy się latem? Czy uważa pan, że w Milanie będą potrzebne duże zmiany na wszystkich poziomach? Mówimy o zarządzie i pionie sportowym.
"Zawsze staramy się rozwijać naszą organizację. Więc tak – wszyscy powinni spodziewać się, że po każdym sezonie, a szczególnie po takim, w którym wyniki są poniżej oczekiwań, wszystko zostanie ponownie ocenione. I tego lata dokonam oceny wszystkich i wszystkiego. Poświęcę temu całe lato, możecie być pewni, że już nad tym myślę, bo inaczej nie wykonywałbym swojej pracy. Zobaczymy, jak zakończymy sezon, a potem usiądę do tego... Już rozmawiałem z Maxem, poruszyliśmy wiele tematów. Zaczniemy działać po zakończeniu sezonu; teraz nie jest moment, by o tym mówić".
Czy może nam pan przynajmniej powiedzieć, w jakim kierunku pójdą te zmiany?
"Celem jest ulepszenie organizacji i wyniesienie jej na światowy poziom doskonałości. Naszym celem jest wygrywać jak najwięcej każdego roku, ale także upewnić się, że równocześnie tworzymy fundamenty pod regularne zwyciężanie. Moglibyśmy wydać fortunę, sprowadzając uznanych piłkarzy i próbując wygrać natychmiast. Ale co potem? Trzeba robić jedno i drugie. Tego lata przeanalizujemy organizację i sprawdzimy, co możemy zrobić, aby zlikwidować braki, bo nie spełniliśmy oczekiwań. Nie chodzi tylko o wymianę ludzi, ale o przeanalizowanie całej struktury organizacyjnej i upewnienie się, że mamy wszystko, od sztabu szkoleniowego po scouting, dyrektora sportowego i akademie. Chodzi o całościowy ekosystem, który trzeba ulepszyć. Kiedy przejąłem klub, tego nie było. Sport, jak wiele innych sektorów, opiera się na ludziach. Trzeba mieć najlepszych ludzi i przyciągać najlepszych we wszystkich obszarach. Jeszcze tego nie osiągnęliśmy".
Czego nauczył się pan przez te cztery lata? Czy popełnił pan błędy?
"Tak, oczywiście, że popełniłem błędy. Wiele. To prawdopodobnie najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek robiłem. Ale jestem wojownikiem i nie zatrzymam się, dopóki nie zacznę wygrywać. Jedną z największych lekcji było zrozumienie, jak bardzo różni się tutaj kontekst. Jeśli się tego nie przeżyje, jako Amerykanin nie rozumie się roli, jaką piłka nożna i Milan odgrywają w społeczności. Chciałbym jednak, żeby większą uwagę poświęcano kluczowym kwestiom: znaczeniu infrastruktury sportowej; temu, jak zmodernizować włoską piłkę; dlaczego Włochy opuściły kolejne mistrzostwa świata – już trzecie z rzędu. Zamiast tego mamy same polemiki. Nie chodzi tylko o Serie A. Chodzi o to, by nie dochodzić do finału Ligi Mistrzów i przegrywać 5:0. Chodzi o konkurencyjną grę w Europie. Chodzi o różnicę 4 do 1 w prawach telewizyjnych między Premier League a wszystkimi innymi ligami. Luka włoskiego futbolu się powiększyła. Problem w tym, że w dzisiejszym świecie nie da się go rozwiązać bez pieniędzy. A ja znam się na pieniądzach, ale mam też 30 lat doświadczenia w sporcie. Nie chcę bezpośrednio przenosić amerykańskiego sposobu działania. Doskonale rozumiem, że we Włoszech wszystko wygląda inaczej i muszę się do tego dostosować, a także otaczać się świetnymi Włochami, którzy mi w tym pomogą; to część procesu nauki".
W pana strategii rozwoju kluczową rolę odgrywa stadion. Po wszystkich opóźnieniach i biurokracji nadal pozostaje pan optymistą?
"Również tutaj ważne jest zrozumienie, dlaczego to robimy. To nie jest operacja deweloperska ani projekt dla zaspokojenia ego. Chodzi o poprawę finansowego profilu Milanu, aby móc rywalizować o najlepszych piłkarzy świata. To także coś, co powinniśmy zrobić dla mieszkańców Mediolanu. Mediolan zasługuje na stadion światowej klasy, na globalne uznanie jako stolica sportu i celebrację swojej kultury. Obecnie tak nie jest".
Na koniec, może nam pan powiedzieć coś o projekcie NBA Europe?
"NBA jest prawdopodobnie jedynym naprawdę globalnym sportem pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych. Jak widać, czasy Dream Teamu z Michaelem Jordanem, Magicem i Larrym Birdem już minęły. Widzieliście to na igrzyskach olimpijskich, widać to też po tym, że wielu ostatnich MVP NBA pochodziło z Europy. Europa naprawdę stała się potęgą w koszykówce i istnieje ogromna możliwość współpracy między Ameryką a Europą – a to brzmi dla mnie jak muzyka. Ale również tutaj myślę w kategoriach: 'W jaki sposób to pomaga Milanowi?'. Euroliga istnieje od 26 lat, a większość klubów nie jest rentowna. To nie jest zrównoważony model. Dlatego uważam, że europejskie kluby piłkarskie powinny współpracować z NBA i sprowadzić koszykówkę NBA do Europy. I właśnie to będę próbował zrobić w Mediolanie. Celem jest dalsze wzmacnianie marki Milan, oferowanie nowych możliwości kibicom oraz dalsza poprawa naszego profilu finansowego. To wszystko jest częścią jednego ekosystemu, w którym wszyscy powinni nawzajem czerpać korzyści"
Wywiad przeprowadziła Arianna Ravelli (został opublikowany na łamach piątkowego wydania La Gazzetta dello Sport).
Mam nadzieję, że zauważa to ,że trzeba zacząć od nowego CEO.
No ale czeka nas rewolucja w strukturach.
I chyba tego się boi.
Ale nie ma wyjścia, półśrodki nie działają.
Owszem, wydali dużo na transfery, ale każdy z nich był typowo nastawiony na ewentualny zysk z odsprzedania zawodnika. Gdyby serio planował zbudować mocny zespół, to gracze jak Sandro czy Reijnders byliby nietykalni.
gdyby mu naprawdę zależało na wygrywaniu to na starcie sezonu maxikaz usłyszałby od niego: "interesuje mnie tylko mistrzostwo (bo mamy najlepszy terminarz i głupio byłoby tego nie wykorzystać), czego potrzebujesz by to osiągnąć?"
Furlani to podobno wielki kibic i nic dobrego z tego nie wynika.
Nie zgodzę się.
Czego my tu wszyscy oczekujemy?
Że Jerry zacznie więcej żyć Milanem? Będzie ciągle (częściej) na meczach, na treningach?
Będzie szybciej i "właściwiej" reagował na problem? I go rozwiązywał?
A co z naszym odwiecznym argumentem, że właściwie powinny zostać podzielone obszary i role poszczególnych osób w zarządzie. ?
Że nikt nie ma się wciskać we wcześniej ustalone kompetencje.
Okienko Paolo po mistrzostwie, to mimo wszystko kamyczek do jego ogródka. Tak samo jak wcześniej decyzja z zatrudnieniem Giampaolo. A Pioli to trafiło się ślepej kurze ziarno.
Paolo jednak dawał spokój piłkarzom i kibicom, że nawet jak coś idzie źle to tylko "wypadek przy pracy". Bo wydawało się, że on ma większy plan. A czy tak było naprawdę - to się tego naprawdę nie dowiemy. Być może byłoby to samo i jeszcze byśmy narzekali, że Maldini jest niekompetentny.
Inna sprawa jest taka, że Cardinale planu żadnego nie ma. U nas decyzję zapadają trochę jak w polityce - szuka się kozła ofiarnego, kozioł ofiarny poleci ze stołka i wszyscy zadowoleni. Do czasu, aż coś się wykrzaczy i potem robimy znowu to samo. Wystarczy jeden gorszy sezon trenera/działacza sportowego/zawodnika i od razu leci. Nie ma żadnego zaufania, wszyscy są na gorących krzesłach. Tak się nie da planować działania klubu. Gorszy, czy nawet zawalony sezon byłby do wybaczenia, gdyby kibice widzieli, że zarząd wie co robi - bo czasem na gorszy wynik sportowy wpływu już nie masz. A zarząd zachowuje się jak dzieci we mgle i interweniuje dopiero, gdy sytuacja jest naprawdę katastroficzna. A wtedy często na naprawdę jest za późno.
Sam fakt przebywania Maldiniego w klubie działał na środowisko piłkarskie wokół klubu i na chęć obcowania z taką ikoną.
jesteś gościu tak dobry, że oczywiście zagramy w Europie, konkretnie Lidze... Europy...
"Nie mam pretensji do kibiców, że są źli. Ja też jestem zły. Są równie zaangażowani jak ja (...) Czuję ogromną odpowiedzialność. Kiedy nie jesteśmy na odpowiednim poziomie i widzę reakcję kibiców, odbieram to bardzo osobiście – jestem tym wstrząśnięty. To przenika mi pod skórę i czuję ogromny obowiązek naprawienia sytuacji z pilnością, której nikt nie powinien kwestionować. Budzę się każdego ranka z pragnieniem zwyciężania oraz z głębokim poczuciem rozczarowania i frustracji, gdy nam się to nie udaje"
naprawienia sytuacji z pilnością hahah... jak w takim razie po zeszłym sezonie, bez kwalifikacji do jakichkolwiek europejskich rozgrywek utrzymał się cały pion zarządzający????????
Było kupić jakiegoś perspektywicznego młodego chłopaka z ekstraklasy albo 2 bundesligi. Ściągają ogórki z Anglii gdzie po ogórki się jeździ do Niemca.
- Gazidis ustabilizował Milan, a Wy go destabilizujecie.
- Pasożyty pokroju ibry raczej nie pomogą.
- Sprowadzanie zawodników na ślepo starą szkołą nie pomaga.
- Sprzedaż głownego zawodnika i sprowadzanie szrotu nie pomaga.
- Nawet wyjątki w postaci Modricia i Rabiota nie sprawią, że we dwóch wygrają nam Europę.
Ogarnij prawdziwego CEO, konkretnego negocjatora jako dyrektora sportowego i trenera z myślą który wie jak się pracuje w dzisiejszej piłce (wie kogo chce i dyrektor sportowy jest od tego żeby tego zawodnika ugrać jak najlepiej finansowo) PROSTE. Proste za to nie jest i nie będzie zatrudnienie poważnych ludzi bo nikt powazny tu nie przyjdzie tylko po to żeby zostać kozłem po kolejnym pseudo sezonie.
Panuje optymizm.
"skoro koszty tych transferów musimy pokrywać poprzez sprzedaże najlepszych zawodników?"
Myślenie życzeniowe kibiców, żeby się można było przypieprzyć do właściciela. Wydatki i przychody z ostatnich lat:
21/22
wydatki 100ml / przychody 5mln
22/23
wydatki 61mln / przychody 11mln
23/24
wydatki 131mln / przychody 74mln
24/25
wydatki 138mln / przychody 53mln
25/26
wydatki 170mln / przychody 176mln
Wychodzi na to, że zarząd przez ostatnie lata dołozył prawie 300mln na transfery, nie finansował ich ze sprzedaży, nie w takim stopniu jak zyczy sobie większość kibiców.
Sprzedają najlepszych, OK. Ale nie po to żeby finansować okienka. Raczej chodzi i spełnianie wymogów FFP. Sam bym wolał aby robili to sprzedając dwóch średnich niż jednego dobrego.
Wyjątkiem jest ostatni sezon. Ale nie oskarżałbym tutaj zarządu o chęć dorobienia. Prędzej była to wypadkowa trzech aspektów:
1. Mamy DS, który umie zarabiać na sprzedaży.
2. Potrzeba odchudzenia kadry bez pucharów.
3. pewien swego rodzaju przymus, np:
Theo - bo juz ten związek przestał istnieć
Reijnders - bilans musiał być na zielono, a City chciało płacić już
Thiaw - plusvalenza
Ale mu się zmieniła narracja, teraz tak pięknie się wypowiada, że serce kibica Milanu rośnie, jakiego mamy zaangażowanego i oddanego właściciela, Un vero tifoso. Cóż, pycha kroczy przed upadkiem, a za błędy trzeba płacić, klątwa Maldiniego go dopadła, a wystarczyło dobrze żyć z Paolo i go słuchać. Dżery nie chciał mu dać 150mln na transfery po tym jak Milan był w półfinale LM, to wydał ponad trzy razy tyle i gówno z tego ma, a jak nie awansuje do LM, to będzie w gorszej sytuacji niż był kiedy przejmował AC Milan, to będzie wielka czarna plama w jego biznesowym resume i podręcznikowa definicja degrengolady.
Cardinale od samego początku prezentował podejście typowe dla amerykańskiego funduszu private equity, traktując AC Milan nie jako „instytucję” czyli tak jak postrzegają go kibice, ale jako niedowartościowane aktywo rozrywkowe. Jego wypowiedzi z lat 2022–2023, szczególnie te z forum biznesowych takich jak Financial Times Business of Football Summit czy wywiadów dla amerykańskich mediów finansowych, idealnie oddają tę narrację. Zaczynamy...
1. Cardinale często porównywał uregulowany rynek amerykański (NFL, MLB, NBA) do Europy, którą postrzegał jako chaotyczną i biznesowo zacofaną. Cytat: „Europejski ekosystem piłkarski to aktywo, które nie jest spieniężone. To przypomina Dziki Zachód w porównaniu do zamkniętych, zdyscyplinowanych struktur, jakie mamy w Stanach ze wspomnianymi Yankees czy NFL”.
2. Brak szacunku do historii (Ligi Mistrzów). Ignorancja ws. do 7 pucharów Ligi Mistrzów wybrzmiałą z jego wypowiedzi, w których deprecjonował znaczenie „patrzenia w lusterko wsteczne”. Dla kibiców Milanu historia to sacrum, dla Cardinale to balast utrudniający modernizację. Cytat: „Nie interesuje mnie rozmawianie o tym, co działo się 20 czy 30 lat temu. Wygrywanie jest świetne, ale wygrywanie bez zrównoważonego modelu biznesowego to przepis na katastrofę. Jesteśmy tu po to, by zbudować firmę medialną, a nie tylko drużynę piłkarską”.
3. Zwolnienie Paolo Maldiniego (Narracja o „wspólnym języku”). Zwolnienie Maldiniego w czerwcu 2023 roku było szokiem. Cardinale tłumaczył to w sposób chłodny, korporacyjny, używając argumentu o konieczności „profesjonalizacji” i odejścia od modelu opartego na autorytetach na rzecz danych (Moneyball). Cytat: „Na tym poziomie potrzebujemy wspólnego języka i wspólnej wizji. Chodzi o ewolucję klubu w globalną markę. Żadna jednostka nie jest większa niż sam projekt i strategia oparta na danych, którą wdrażamy”.
4. Milan jako „Content” (Wpływ Yankees). Cardinale współpracował z New York Yankees przy tworzeniu sieci YES Network. Jego podejście do Milanu to próba przeniesienia tego modelu czyli klub ma być dostawcą treści. Cytat: „Milan to jedna z największych marek w sporcie światowym. Patrzymy na to jak na własność intelektualną. To rozrywka na żywo, to kontent. Naszym zadaniem jest zasypanie przepaści między wynikami na boisku a monetyzacją komercyjną”.
Podsumowując, Cardinale nigdy (przynajmniej do teraz) nie ukrywał, że postrzega kibica jako „klienta/konsumenta”, a stadion jako „platformę sprzedaży”. To właśnie to starcie filozofii rozumienia czym jest AC Milan, tworzy w około jego osoby aurę kogoś bezdusznego i zarozumiałego.
nigdy nie interesowałem się terminarzem baseballowym, ale dziś w niego zajrzałem... i co widzę??? Yankees grających dzień w dzień po 3-4x z rzędu z tym samym przeciwnikiem... i tak do wyrzygania!!! ktoś wyobraża sobie, by Milan grał dzień w dzień z Genoą czy Cagliari??? nie, bo to w Europie by po prostu nie przeszło
Tijani jest rezerwowym w City. Tonali podstawowym zawodnikiem angielskiego średniaka. Żebyśmy się źle nie zrozumieli - na Milan to byli i dalej są (gdyby np wrócili) świetni zawodnicy ale do najlepszej pomocy w Europie to podjazdu nie mieli i nie mają.
- Furlani, tutaj chyba każdy myśli podobnie
- Trener z topu, który nie zabije potencjału ofensywy, budzący respekt (jeśli tacy w ogóle są w zasięgu)
- Pozbycie się nieregularnych piłkarzy jak Leao
- Poprawa scoutingu
- 9-tka z topu (pod warunkiem, że trener go dobrze wykorzysta)
- Tare.. to wydawał się dobry ruch ale przepalił nam sporo kasy
Chyba lepiej kupić dwóch grajków po 50 baniek niż 4 po 25.
Pulisic od początku stycznia nie strzelił gola i ma 1 asystę. Leao w tym czasie 4 gole i 2 asysty.
Rozumiem, że wywalamy każdego nieregularnego?
Inna kwestia, że czas Portugalczyka się skończył w Milanie i każdy o tym wie, a on najlepiej.
- Tare wykonał kawał naprawdę niezłej roboty pozbywając się wielu piłkarzy. Ostatnio Milan (Furlani) nie umiał w sprzedaż i oddawał za darmochę. Tutaj duży + dla Albańczyka.
- Tare miał sprowadzić lewego obrońce i sprowadził. Estupinan był chwalony jako szybki przebojowy piłkarz. To, że trener nie umie wykorzystać to inna sprawa.
- Miał sprowadzić prawego obrońce i sprowadził. Tutaj raczej nie był wybierany piłkarz do pierwszego składu, raczej szukany był rezerwowy dla Alexisa, którego każdy widział w podstawie po udanej przygodzie w Romie.
- wymina aThiawa na DeWintera. Cóż, tanio kupił, drożej sprzedał. Thiaw nie był tutaj jakoś wielce chwalony, dużo głosów, że pepełnia za dużo błędów. De Winter gdyby grał od początku to myślę, że spokojnie poziom Pavlovicia, Tomoriego przeskoczy.
I teraz przechodzimy do ofensywy, bo ludzie bardzo chętnie korzystają z argumentu o Nkunku.
Tare miał dogadany transfer Hojlunda. Przpominam: wypożyczenie z obowiązkiem wykupu za 35 mln. Jeszcze raz dla tych, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem:
Był gotowy transfer za darmo, napastnika. Obowiązek wykupy byłby teraz. A rok temu zostałoby w kieszenie 30mln na potencjlanie kolejnego orbrońce. I ten transfer zablokował FURLANI w ostatnim tygodniu okienka. Na szybko Tare znalazł Nkunku. Jasne, nie jest to typowa 9. Ale skoro Allegri chiał grać napastnikami, nic nie stało na przeszkodzie zagrać 3-5-1-1, Podwiesić Nkunku a do ataku dać Gimeneza. Ale wracając do meritum sprawy. Tare miał znaleźć 9 i znalazł w naprawde dobrych warunkach. Ale Furlani to wszystko zablokował.
W zimie było podobnie. Trzeba nam było napastnika, ale przekaz był taki, że nie ma hajsu na transfer gotówkowy. tare zrobił co mógł. Miało być za darmochę i było za darmochę. A nagle pod koniec okienka się okazuje, że Furlani osobiście negocjuje Matetę, za 30mln.
Ja to widzę tak, że Furlani specjalnie i z premedytacją rzucał kłody pod nogi Albanczykowi. Chciał pokazać, że ten nie potrafi się wywiązać z obowiązków, ale za to on sam jest super.
Cesc, jak pójdzie do Barcy to zatonie po 1 albo 2 sezonach. W Como ma tę możliwość, że niezależnie czy będzie grał na 3, 5 czy 8 pozycję to nic mu nie grozi. Pójdzie do Barcy, wtopi z Realem, odpadnie w LM szybko - i tyle z niego będzie. Martinez i Pochettino to wielkie niewiadome i nie stwierdziłbym, że będzie cokolwiek lepiej.
mrkojiro
"Tare.. to wydawał się dobry ruch ale przepalił nam sporo kasy"
Pytanie, kto przepalił, bo wszystko wskazuje na to, że to Furlani klepał transfery przychodzące.
Ten cyrk obwoźny, który teraz "zarządza", ma kłopot żeby zmieścić się w TOP15 w Serie A :)
Taki rodzaj mobilizacji wg. mnie u sportowców się nie sprawdza.
Może w np. w ruskim wojsku to działa?
Ja RB i Cardinale lubię i nie skreślam.
Natomiast Furlani nie dźwiga.
Cardinale: "Zależy mi na wygrywaniu i klubie, kiedy jest ryzyko utraty kasy. Przez resztę czasu obchodzi mnie wyłącznie kasa. Najbardziej interesuje mnie NBA."
to akurat prawda, w serie a takie rzucanie pieniedzmi jak w angli się nie zwróci nawet robiąc wyniki
inna sprawa, że pieniadze są średnio wydawane, razem z zarządzaniem drużyną i oceną przydatności nowych nabytków
Zamiast tego naściągaliśmy nic nie warty szrot, nie wygraliśmy od razu i też nie wiemy co potem. No szczere gratulacje.
Zamiast tego wydaliśmy fortunę na miernoty. Good job.
Może i wydaliście najwięcej. Tylko w jaki sposób i na kogo. Bo kupienie memersona, estupiniana, nkunku za tyle szmalu bez odpowiedniego poziomu piłkarskiego To kryminał. Ktoś odpowiedzialny za takie transfery powinien polecieć ze swojego stołka..
To że zaczęliśmy sezon z jedną 9tka która za chwile wypadła na kilka miesięcy to również kryminał. Oni serio myśleli ze ze skrzydłowych zrobią typowego środkowego napastnika?
Dlaczego Milan nie inwestuje we Włochów.. Tylko na siłę ściągają jakis szrot z Anglii Np. Ten supertalent co przyszedł za 10mln a po 20min doznał kontuzji to kolejne przepalenie kasy..
To że na koniec okienka sprowadzili za gruby hajs nkunku o którego nie prosił allegri to podsumowanie tych idiotycznych ruchów transferowych. Kto jest za to odpowiedzialny?
Nie za 10, tylko za 16 mln i nie super talent, a Super Loftus Cheek, reszta się zgadza
Ja myślę, że koledze coś dzwoniło, ale w złym kościele xd Prawdopodobnie chodziło o Alphadjo Cissè, który zaraz po transferze doznał kontuzji, która wykluczyła go do końca sezonu
Młody Włoch, rokujący dobrze a urazy nie przewidzisz
Zobaczymy co z nim zrobią latem i jak się prezentować będzie w okresie przygotowawczym
Ale nie chcemy.