QUO VADIS, MILANIE?
Dziś wieczorem zostanie rozegrany pierwszy mecz półfinału baraży o Serie A, w którym Juve Stabia na własnym stadionie podejmie Monzę (rewanż zostanie rozegrany w najbliższy wtorek). Jednym z najbardziej wyczekiwanych zawodników meczu jest bez wątpienia Kevin Zeroli, utalentowany 21-letni pomocnik, którego karta zawodnicza należy do Milanu. Zawodnik udzielił wywiadu na łamach Corriere della Sera, w którym poruszone zostało wiele tematów: od silnych emocji związanych z grą przeciwko drużynie z Brianzy, w której występował jeszcze kilka miesięcy temu, przez kulisy jego niezwykłego trafienia do akademii Milanu, aż po głęboki szacunek dla trenera Ignazio Abate i miłość do barw Rossonerich. Zeroli odniósł się też do problemów zdrowotnych, które mocno wpłynęły na jego sezon (podczas pobytu w Monzy kontuzja wykluczyła go z gry na cały grudzień).
O meczu przeciwko byłemu klubowi Monza:
"To dla mnie w żadnym wypadku nie będzie zwykły mecz. W Brianzy spędziłem intensywny rok i zbudowałem świetne relacje, szczególnie z Adamem Bakoune, prawdziwym przyjacielem, z którym dzieliłem część mojej drogi w młodzieżowych drużynach Milanu. Wiemy dobrze, że Monza to groźny zespół i pod względem indywidualnych umiejętności ma być może nawet wyższy poziom techniczny niż my. Naszą prawdziwą siłą jest jednak spójność drużyny. Analizując inne zespoły walczące o Serie A, opinia publiczna uważa nas za outsiderów, ale wejście na boisko z czystą głową, bez presji i z lekkością kogoś, kto nie ma nic do stracenia, będzie naszą największą bronią".
O nietypowym testowym treningu, który zaprowadził go do Milanu:
"To szczególna historia: pewnego dnia moi rodzice pojechali do ośrodka Vismara, żeby zawieźć mojego brata Bryana na testy. Był bardzo zdenerwowany i zaczął płakać ze stresu, a wtedy skaut klubu podszedł i powiedział: 'Wejdź na boisko i pokop trochę piłkę, żeby go rozluźnić'. Miałem wtedy zaledwie 5 lat i grałem w Ardor, szkółce piłkarskiej blisko domu. Zacząłem żonglować piłką i ostatecznie zdecydowali się mnie zakontraktować. Ponieważ w tamtym czasie drużyna mojego rocznika 2005 jeszcze nie istniała, zostałem dołączony do grupy chłopców urodzonych rok wcześniej".
O relacji z trenerem Ignazio Abate:
"Z trenerem mam wyjątkową więź. Pracowaliśmy razem długo w czasach Milanu i to właśnie on naciskał, żeby ściągnąć mnie tutaj do Juve Stabii w styczniu. Nawet podczas miesięcy spędzonych w Monzy nie przestaliśmy się kontaktować: to młody trener, ale ma wszystko, by zrobić wielką karierę na najwyższym poziomie".
O nadziei na powrót do pierwszej drużyny Milanu:
"Nie ma sensu się ukrywać: moim największym celem i marzeniem jest powrót do Milanu i stałe występy w pierwszej drużynie. Milan to całe moje życie".
O ostatnich problemach zdrowotnych i chęci rewanżu:
"Wyjście z ostatniego okresu nie było łatwe, musiałem zmierzyć się z serią bardzo frustrujących problemów zdrowotnych. Teraz moim największym pragnieniem jest odwdzięczyć się za zaufanie, jakim obdarzyła mnie cała Juve Stabia, być może zdobywając gola właśnie przeciwko Monzy i prowadząc drużynę do finału. Czuję, że jestem im to winien".
Trochę kontuzja pokrzyżowała plany, w każdym razie wraca do Milanu.
nawet kadrowo nie ma zbytnio piłkarzy z Juventusu bo ci mają next-gena