GENOA CFC – AC MILAN 1:2!
Zwycięskiego składu się nie zmienia, chyba że trzeba zrobić miejsce dla Maestro Modricia, gotowego znów wejść na scenę w masce ochronnej. Za nim niezwykle długa i pełna sukcesów kariera, przed nim mundial, a do tego wciąż jest poobijany: w takich okolicznościach Luka pojawi się na San Siro i już samo to zasługuje na brawa oraz podziw kibiców Milanu. To właśnie jemu zależy na tym najbardziej, mimo że komunikat medyczny z końca kwietnia zapowiadał przedwczesny koniec jego pierwszego sezonu w barwach Rossonerich (po złamaniu kości jarzmowej w zderzeniu głowami z Locatellim), a Allegri mówił, że powrót przed końcem ligi jest niemożliwy. Powrót to kolejny numer wielkiego mistrza, napędzanego poczuciem odpowiedzialności wobec młodszych zawodników i pragnieniem bycia liderem grupy także w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Jashari bez urazy ustąpi mu miejsca w środku pola: po meczu w Genui, w którym Ardon wyszedł w pierwszym składzie, a Luka oglądał spotkanie z ławki, obaj schodzili z boiska objęci. Młody uczeń i mistrz rozdający rady. Środek pola uzupełnią wierny Rabiot i jego rodak Fofana, który być może jest już na wylocie z klubu, ale u Maxa niemal zawsze grał od początku. Patrząc na wyniki drużyny, można nawet uznać, że były piłkarz Monaco ma niedocenianą rolę: w dwóch ostatnich domowych porażkach z rzędu, z Udinese i Atalantą, nie było go w podstawowym składzie. Powtarzanie tego błędu byłoby diabelskie, dlatego Allegri przywróci mu miejsce także na San Siro, po tym jak znalazł się w jedenastce na Genoę. Na bokach pomocy zagra Bartesaghi po lewej stronie (Estupiñán wraca po zawieszeniu), natomiast po prawej trwa rywalizacja: Athekame, po golu i dobrych ocenach przeciwko Genoi, naciska Saelemaekersa, który również wraca po pauzie wymuszonej przez komisję dyscyplinarną.
Po ustawieniu defensywy z podstawowym tercetem Maxa (Tomori, Gabbia, Pavlović), pozostaje skompletować atak. Opcji nie brakuje: Leão odbył zawieszenie, Pulisic uporał się z problemami mięśniowymi, a Gimenez i Füllkrug są w pełni gotowi. Pewniakiem jest Nkunku, bo bardziej niż kiedykolwiek Allegri nagradza zasługi – a on je ma. Najpierw za zdecydowane wejście w meczu z Atalantą (wywalczony i wykorzystany rzut karny), a potem za tytuł zawodnika meczu w Genui: kolejny wywalczony, znaleziony i zamieniony na gola karny. Obok niego Max może ponownie postawić na napastnika, który fizycznie zmęczy obronę rywali, więc albo tradycyjnie Gimenez (miałby ostatnią szansę, by przełamać zero ligowych goli w sezonie), albo Füllkrug. Jeśli jednak trener wróci do pierwotnego rozwiązania z dwoma szybkimi napastnikami, partnerem Nkunku będzie jeden z dwójki Pulisic – Leão. Dla wszystkich znajdzie się miejsce w trakcie meczu: dla Rafy może to być nawet wieczór pożegnań. Żeby opuścić San Siro bez szumu gwizdów, które słyszał w ostatnich spotkaniach, wie, że musi się zaangażować, a najlepiej połączyć wysiłek z decydującą akcją, której na własnym stadionie dawno już nie miał.
W środę Milan trenował dwa razy (rano i po południu) natomiast dziś piłkarze będą mogli cieszyć się dniem wolnym. To nietypowy plan, w którym Max i jego sztab łączyli oraz będą łączyć pracę fizyczną i taktyczną z odrobiną relaksu, by zmniejszyć presję. Od piątku drużyna znów uda się na zgrupowanie do Milanello, gdzie pozostanie aż do niedzielnego wieczornego meczu z Cagliari. Już tydzień temu Allegri tłumaczył, że takie rozwiązanie zostało wspólnie uzgodnione po to, by spędzić więcej czasu razem i lepiej się zregenerować. Efekty było widać przeciwko Genoi. Brakuje już tylko jednego ostatniego wysiłku – podsumowuje La Gazzetta dello Sport.
Saelemaekers po świetnym początku strasznie obniżył loty, zdecydowanie powinien grać Athekame. Z resztą bym raczej nie eksperymentował może oprócz formacji w ataku, bo tam każdy zawodzi, a na ten moment miejsce należy się jedynie Nkunku, który jako jedyny stwarza realne zagrożenie pod bramką rywala.