GENOA CFC – AC MILAN 1:2!
Santiago Gimenez powinien wyjść w wyjściowej jedenastce obok Christophera Nkunku w meczu Milan – Cagliari. Dla Meksykanina może to być ostatni mecz w czerwono-czarnej koszulce. Prawie 900 minut w Serie A: 0 strzelonych goli. A jednak dziś wieczorem, w najważniejszym meczu sezonu, decydującym o awansie do Ligi Mistrzów, Allegri sadza na ławce zarówno Rafaela Leão, jak i Christiana Pulisica i daje kolejną szansę właśnie jemu: Santiemu Gimenezowi. Jak donosi w niedzielę Corriere dello Sport, jest to ostatnia okazja dana Bebote. Jeśli ponownie zawiedzie, nie będzie już żadnych wątpliwości co do jego odejścia.
Sezon Santiego był prawdziwą drogą przez mękę. Nie chodzi tylko o zero goli w Serie A: Meksykanin nie strzelił bramki od ponad roku, od meczu Milan – Bologna (9 maja 2025 roku). Jego sezon zaczął się najgorzej jak tylko mógł: przed meczem Lecce – Milan Igli Tare oświadczył, że wymiana z Dowbykiem jest jedną z rozważanych opcji. Ostatecznie do niej nie doszło, ale gracz Rossonerich od początku wiedział, że nie ma pełnego zaufania otoczenia. Potem doszło do starcia z Jasharim, które spowodowało złamanie kości strzałkowej u Szwajcara właśnie podczas ostatniego treningu przed Lecce – Milan. A następnie, po meczu Atalanta – Milan pod koniec października, konieczna była operacja: Santi pauzował przez pięć miesięcy i wrócił dopiero w połowie marca.
Istnieje pewna ponura statystyka, negatywny rekord, który dobrze oddaje fatalny sezon byłego napastnika Feyenoordu: w ciągu ostatnich 16 lat żaden napastnik Milanu z ponad 800 rozegranymi minutami nie wypadł gorzej od niego, nawet Alessandro Matri, André Silva, Divock Origi czy Nikola Kalinić. To dramatyczne dane, pokazujące napastnika wyraźnie pogrążonego w problemach psychicznych, pozbawionego pewności siebie i dręczonego długotrwałą niemocą strzelecką, która nieuchronnie wpływa na jego grę.
To ostatni mecz sezonu dla Milanu, ale także ostatni przed mundialem, na którym Santi ma nadzieję odegrać ważną rolę u siebie, z reprezentacją Meksyku. I kto wie – może będzie to okazja do wysłania podwójnego sygnału: jednego do Milanu, prowadząc go do Ligi Mistrzów swoim golem i odpłacając za zaufanie, oraz drugiego do selekcjonera Meksyku, Javiera Aguirre. W każdym razie – to ostatnia deska ratunku.
Jeszcze dodać do tego, że u nas często sam przyznany karny to nie był gol to zbytnio na niego narzekać nie ma, że większość z karnych.