Kompromitacja Milanu na San Siro!
Liga Mistrzów niedoścignionym marzeniem!
Dzień pierwszy roku zerowego. Milan przechodzi kolejną rewolucję. Tym razem jednak w pełni zaplanowaną przez Gerry'ego Cardinale. Po nieprzespanej nocy właściciel Milanu zdecydował się zrobić całkowite porządki. Uznając, że niewiele osób w drużynie i w Casa Milan podziela jego bezsenność (wyjątkami są Luka Modrić, Christian Pulisic, Strahinja Pavlović i Alexis Saelemaekers), od dziś będzie bezpośrednio angażował się w sprawy klubu, a komunikat opublikowany kilka godzin temu wyznacza początek nowego etapu. Jego okres nauki dobiegł końca. Cardinale rozpoczął pracę nad zmianami, które w ciągu tygodnia lub dwóch (mniej więcej) mają doprowadzić do zatrudnienia nowego dyrektora generalnego, nowego dyrektora sportowego i nowego trenera. Spoiler: szkoleniowiec może być obcokrajowcem i będzie musiał preferować ofensywny futbol. Coś w stylu Cesca Fàbregasa, zdecydowanie mniej w stylu Antonio Conte. Koniec z 3-5-2, koniec z defensywną piłką. Tak naprawdę Cardinale chciał wprowadzić wiele zmian już wcześniej, ale porażka (a wręcz katastrofa, bo tak określa się to obecnie w władzach Casa Milan) związana z brakiem awansu do Ligi Mistrzów nie pozostawia innego wyboru.
Giorgio Furlani nie zdał egzaminu, choć świetnie radzi sobie z liczbami i finansami, został oceniony negatywnie za to, że nie potrafił stworzyć organizacji, w której wszystkie elementy skutecznie współpracowałyby. To jest sedno problemu: przebudować strukturę tak, aby funkcjonowała jak jeden mechanizm, w którym dyrektor generalny, dyrektor sportowy i trener działają w pełnej harmonii. Tego w tym sezonie zabrakło. I to najbardziej zirytowało właściciela. Bardziej niż nazwiska liczy się teraz stworzenie odpowiedniej struktury – zdyscyplinowanej organizacji, w której każda osoba współpracuje z pozostałymi. Powroty z przeszłości, tej dalszej lub bliższej, wydają się wykluczone. Nie wróci Paolo Maldini, wielki mistrz darzony szacunkiem przez Cardinale, który byłby łatwym wyborem dla uspokojenia rozwścieczonych kibiców, ale który miał pokazać, że nie potrafi pracować zespołowo: jest postrzegany jako "one man show", niekompatybilny z innymi działaczami. Niemal na pewno nie wróci też Adriano Galliani, choć Cardinale poznał się z nim rok temu. Reprezentuje jednak wizję futbolu z przeszłości. Wrażenie jest takie, że na wszystkich stanowiskach wybierane będą młodsze profile.
Odrzucony został również Massimiliano Allegri, i to była najmniej oczywista decyzja. Utrzymałby stanowisko, gdyby wywalczył awans do Ligi Mistrzów, choć defensywny styl gry i załamanie formy w ostatnich miesiącach już wcześniej budziły niezadowolenie. Według klubowych władz jego Milan grał bardziej po to, by nie przegrać, niż by wygrać. Rok temu wybór Allegriego wynikał z chęci szybkiego odbudowania zespołu po ósmym miejscu i błyskawicznego zmniejszenia dystansu do rywali, ale obecnie nie jest uznawany za właściwego człowieka do rozpoczęcia nowego projektu. Próba stworzenia teamu na szybko okazała się błędem: wybrano drogę najłatwiejszą, a nie najlepszą. Allegri nie rozwinął zawodników, a wręcz przeciwnie: niektórzy, jak Pulisic, zanotowali tajemniczy regres. Nie zwiększył też wartości sportowej kadry. Najbardziej zarzuca mu się jednak mentalność, patrzenie w lusterko wsteczne zamiast przed siebie.
Kto go zastąpi? Potrzeba jeszcze kilku dni, ale będzie to trener o całkowicie przeciwnym stylu gry: ofensywnym, szybkim, nastawionym na atak. Fàbregas podoba się jako profil (choć to nie będzie on), możliwe też, że nowy trener będzie obcokrajowcem. Klub nie ma tu żadnych uprzedzeń. A Zlatan Ibrahimović? Ibrahimović będzie robi to, co robił dotąd – jest konsultantem RedBird Capital Partners. Nie pracuje dla Milanu, ale naprawdę zależy mu na klubie. Oczywiście jego rady i wizja futbolu będą teraz wysłuchiwane, ale nie obejmie formalnej funkcji w strukturze klubu, gdzie działa Massimo Calvelli. Jego praca jest ceniona, ale nie zostanie nowym dyrektorem generalnym. Milan zaczyna więc od nowa. Na stole leżą trzy nazwiska kandydatów na trenera i trzy na stanowisko dyrektora generalnego: decyzja zapadnie wkrótce. Tydzień, może dziesięć dni. Przez cztery lata Cardinale pozwalał innym zarządzać klubem, ale teraz będzie angażował się coraz bardziej osobiście. Wysłucha wszystkich, ale ostateczne sam podejmie decyzje – opisuje Arianna Ravelli (LGdS).
Niestety najprawdopodobniej znowu wjedzie wariant Fonseci po Piolim czyli totalne przeciwieństwo lub Ibra wymyśli jakiegoś Van Bommela.
Tak jak pisał @Milpool nasza gra była totalnym zaprzeczeniem jakiejkolwiek rozrywki a bardziej przypominała stypę w betonowej sali. Cały klimat i atmosfera wokół klubu była delikatnie mówiąc mało zachęcająca a cały hype był utrzymywany przez kibiców i historię klubu.
To jest niesamowite, że nasz klub ciągle jest uznawany za wielką markę i ma kibiców (w tym nowych) na całym świecie mimo, że gra w lidze, która lata świetności ma dawno za sobą i w porównaniu do PL trąci mychą a on sam realne sukcesy osiągał już blisko 20 lat temu. I nawet kolejne lata wielkich niepowodzeń i wtop nie były w stanie tego zabić. Myślę, że Dżery ma tego świadomość wartości tego kapitału. Zobaczymy tylko co on z tym zrobi.
Trzeba mieć nadzieję, że Ibramacabra będzie zajęty wieloma pierdołami i nie będzie miał za wiele czasu, żeby mieszać nowemu zarządowi.
Co do nowego trenera, to oby nie poszli po bandzie i nie zrobili jak z Fonseką. Ten miał być magiem taktycznym, a wyszedł z tego Pan Ząbek z Pytania na śniadanie. Z drugiej strony lepiej, że patrzą w stronę Fabregasa, a nie jakiegoś innego betoniarza.
Głównym grzechem Furlaniego jest to, że on przedkładał liczby ponad piłkę. Typ niby był od lat kibicem Milanu, ale w ogóle nie czuł o co chodzi w tej grze. Maldini był zły, bo chciał sprawować autorytarną władzę w klubie i mieć wpływ na każdy aspekt, a Furlani przecież robił dokładnie to samo. Wchrzaniał się w kompetencje sportowego, samemu wybierając priorytety transferowe i często negocjując za plecami swojego podwładnego. Chciał grać w FM-a na żywo, ale szybko narobił głupot, bo ingerował w kwestie, o których nie miał totalnie pojęcia. Robił to jeszcze z taką butą i arogancją, jakiej tym klubie nikt nie widział. Wymieniał piłkarzy jak skarpetki. Wyjmował kluczowe tryby w maszynie, zastępował je wynalazkami od Moncady i liczył, że to zadziała jak w FIFIE. Dodatkowo robił kwas i psuł relacje w klubie.
Tare poniósł w dużej mierze odpowiedzialność zbiorową za łajno, którego narobili Il Betone i Giorgio F. W takim środowisku trudno uniknąć błędów i takie Albańczyk też popełnił, ale dostał bardzo mały kredyt zaufania.
Liczę w końcu na reset w dobrą stronę, trenera który zrobi mężczyzn z tych naszych pipek.
Gerry w końcu jakieś konkrety. Teraz tego nie spartacz. Dzisiaj Cię nienawidzą, ale kibic szybko zmieni zdanie gdy przyjdą wyniki.
Powodzenia
jedną osobę już znamy
Szybko poszło ale ciekawe co by było gdyby oglądał każdy mecz jak większość z nas