SCUDETTO


Cardinale, nadszedł czas decyzji: wszystkie zalety i wady Ralfa Rangnicka

7 czerwca 2026, 19:46, Redakcja Aktualności
Cardinale, nadszedł czas decyzji: wszystkie zalety i wady Ralfa Rangnicka

Piłka na własnej połowie boiska, budowanie akcji od tyłu – bardzo głęboko od tyłu – szukanie najlepszego sposobu na wyjście spod pressingu i rozpoczęcie fazy ofensywnej. Ta piłkarska metafora dobrze oddaje obecny moment Milanu, który jest zmuszony wyjść z impasu i rozpocząć odbudowę. To właśnie zadanie stoi przed Gerrym Cardinale, który osobiście przejął kontrolę nad sytuacją i musi nadać nowy kształt czterem stanowiskom zwolnionym jednocześnie dzień po kompromitującej porażce z Cagliari. "Budować" nie jest tu przypadkowym czasownikiem – to jedno z pojęć, na których opiera się cała kariera Ralfa Rangnicka. Niezależnie od pełnionej funkcji (na ławce trenerskiej czy w zarządzie) nigdy nie ograniczał się do wykonywania poleceń właścicieli. Zawsze realizował własny model i własną wizję. I tak, obecnie piłka znajduje się właśnie na połowie Rossonerich, ponieważ to RedBird musi w tych dniach zdecydować, czy Ralf jest odpowiednim człowiekiem do odbudowy klubu. Przedstawił on Cardinale swoje warunki, a jego warunki zazwyczaj nie podlegają negocjacjom. Kompletny pakiet: bierzesz albo rezygnujesz. Gerry analizuje sytuację i rozważa argumenty za i przeciw. A tych jest sporo po obu stronach.

Zalety
Rangnick nie jest zwykłym dyrektorem, menedżerem czy planistą. A właściwie jest nimi wszystkimi, ale nie jako pojedyncza osoba. Stanowi kompletny model operacyjny, rozwijany i doskonalony przez dziesięciolecia dzięki doświadczeniom zdobytym zarówno jako trener, działacz klubowy, jak i menedżer całej grupy klubów (Red Bull). Dzięki temu potrafi spojrzeć całościowo na zarządzanie pionem sportowym, ponieważ pracował w nim z wielu różnych perspektyw. Byłby to niewątpliwie ogromny atut w środowisku Milanu, który pod wieloma względami musi zaczynać niemal od zera. Szczególną umiejętnością Rangnicka jest utrzymywanie pod jednym "parasolem" wszystkich filarów pionu sportowego klubu: transferów, skautingu oraz rozwoju akademii młodzieżowej. Kolejnym punktem wspólnym z RedBird jest strategia. Niemiec rozwinął swoje kompetencje, współtworząc z sukcesami model Red Bulla, który zakłada samowystarczalność opartą na wyszukiwaniu, szkoleniu i rozwijaniu własnych talentów. W praktyce oznacza to otwarcie drzwi do atrakcyjnego świata zysków ze sprzedaży zawodników. Nie muszą one być jedynym celem końcowym, ale z pewnością stanowią interesującą możliwość. Cardinale zyskałby ponadto w Rangnicku wyraźnego i uznanego lidera, który chce sam wybierać trenera, dyrektora sportowego i szefa skautingu, a także przyprowadza ze sobą zespół zaufanych współpracowników. Teoretycznie byłby to jednolity blok, który powinien zapobiegać nieporozumieniom, konfliktom i rozbieżnościom wizji, jakie wielokrotnie pojawiały się w trakcie tego sezonu.

Wady
Niektóre z wymienionych zalet niosą jednak ze sobą również wady. Przede wszystkim sztab. Jest on bardzo liczny pod względem czysto personalnym. Wręcz zbyt liczny: więcej osób między Casa Milan a Milanello oznacza więcej pensji do wypłacenia. Projekt jest kosztowny. Jest też największa niewiadoma ze wszystkich. Powierzenie losów klubu jednolitej strukturze podporządkowanej jednej osobie oznacza ryzyko konieczności ponownego rozpoczynania wszystkiego od zera, jeśli projekt nie wypali. W tradycyjnym włoskim futbolu jesteśmy przyzwyczajeni do sytuacji, w której trener traci pracę z powodu słabych wyników, a dyrektor sportowy zostaje zwolniony, gdy transfery nie spełniają oczekiwań. Tutaj mowa byłaby jednak o zintegrowanym systemie, w którym wszystko jest ze sobą powiązane. Jeśli projekt nie nabrałby rozpędu, Milan mógłby ponownie stać się pustą skorupą – dokładnie taką, jaką jest obecnie. To również jeden z aspektów, nad którymi intensywnie zastanawia się Cardinale. Rozważa także kwestię wewnętrznej równowagi w klubie, mając jeszcze świeżo w pamięci doświadczenia zakończonego sezonu. Rangnick jest nie tylko postacią charyzmatyczną i wpływową, ale również autorytarną. Gdy przychodzi, przychodzi po to, by rządzić. Nie należy do osób skłonnych do kompromisów czy dyskusji. Dlatego kolejne kluczowe pytanie brzmi: czy właściciel RedBird rzeczywiście chce oddać w ręce jednego człowieka wybór trenera, dyrektora sportowego i szefa skautingu? Oczywiście ostateczne słowo nadal należałoby do Gerry'ego. Jednak w momencie, gdy decydujesz się zaufać Rangnickowi, decydujesz się również zaufać dobrze znanemu modelowi działania, który pozostawia niewiele miejsca na kompromisy. Bierzesz albo rezygnujesz. Nadszedł czas podjęcia decyzji – podsumowuje w niedzielę La Gazzetta dello Sport.


#

9 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować
MrCostacurta
MrCostacurta
7 czerwca 2026, 21:36
Ile dni minęło od tego gdy Rangnick poinformował klub o swoich wymaganiach? Sytuacja wygląda tak jakby Cardinale nie był przekonanyy i wciąż szukał jakichś alternatyw dla Niemca.
0
daro12555
daro12555
7 czerwca 2026, 21:25
Brać go i tego JAISSLE .Jego styl jest najbardziej ofensywny .I gra czwórką w obronie .
Edytowano dnia: 7 czerwca 2026, 21:26
0
savicevic88
savicevic88
7 czerwca 2026, 21:11
Jesteśmy w takiej dupie, że pozostaje nam nic tylko zaryzykować.
2
Pablo78
Pablo78
7 czerwca 2026, 20:57
Czy to ma być Rangnick z czasów VFB czy Red Bulla hehehehe
0
Vol'jin
7 czerwca 2026, 20:49
Wadę można w zaletę zrobić jak dasz czas i zbudujesz system/tożsamość na lata

idąc nomenklaturą z NBA można zrobić "Spursnation" Heat Culture. Czasem jeden czynnik może cię wynieśc na kilka lat do przodu jak Curry w GSW/Giannis w Bucks, Edwards w Wolves.

ale nam dziś bliżej do bycia "przeciętnymi" jak Bulls, którzy nie wiedzą jak wyjść z tego. A jak mieli "franchise" playera to jeden się połamał(Rose), a drugi miał charakterek (Butler) albo robić nielogiczne ruchy jak Sacramento
0
boguc69
7 czerwca 2026, 21:46
NBA to inny świat, zwłaszcza w trakcie gry, gdzie masz czasem jedną wielką sinusoidę wyniku

parę dni temu przypomniałem sobie, że w 1999r Spurs zatrzymali Knicks w pięciu meczach średnio poniżej 80 punktów, jaka była wtedy walka wręcz w obronie to teraz nie do pomyślenia

dziś na miejscu trenera SA to pozabijałbym zawodników za te wszystkie akcje z rzutami z każdej możliwej pozycji. jedno przemyślane bardziej rozegranie i jechaliby do NY ze stanem 1:1 :/
0
Vol'jin
7 czerwca 2026, 22:02
ci z lat 90 przy tej intesywności co jest dziś to by byli rozjechani

Przecież taki Brunson jest podwajany, switchowany i on musi bardzo mocno się napracować na swoje sytuacje rzutowe, a fizycznie to jak na koszykarza jest dość niski, gdzie obrońcy Spurs są tak o 10 cm wyżsi

przecież wtedy nie było krycia strefowego/switchy, a z 1 na 1 to 90% by nie dało rady w dzisiejszej koszykówce + tempo gry z 2 razy i oglądasz jak w slow-motion

niektórzy mieli pecha, że grali w tamtych czasach bo dziś byliby wybitnimi graczami/strzelcami jak Reggie Miller czy Ray Allen miałby jeszcze bardziej wyśrubowany rekord, jakby mógł tak strzelać od początku kariery
Edytowano dnia: 7 czerwca 2026, 22:11
1
boguc69
7 czerwca 2026, 22:59
ci najmocniejsi i najsprawniejsi fizycznie by się na pewno obronili, ja z kolei nie wyobrażam sobie Wembanyamy w miejsce Robinsona lub Duncana hahah, walczącego z Olajuwonem, Ewingiem, Mutombo, Mourningiem czy już w ogóle z Shaqiem, przypomniał się Manute Bol :)

mimo wszystko bardziej podobała mi się gra w tamtych czasach, zespołowe budowanie akcji, gra do ostatniej sekundy; w obecnych niektórzy koszykarze wyglądają czasem na wręcz jak jeźdźcy bez głowy - a pobiegnę sobie i rzucę, może mi wpadnie; nawet przytoczony Brunson miał tyle strat i niecelnych rzutów, że głowa mała, w ostatniej kwarcie mógł wygrać mecz kilka minut przed końcem. zastanawia mnie dlaczego trenerzy widząc coś takiego nie są w stanie "utemperować" zawodników i ich samolubności... ale to widocznie nie na moją głowę
0
landik
landik
7 czerwca 2026, 20:15
Brać i liczyć że zbuduje jakieś podstawy w tym klubie, czyli to czego nie zrobił Furlani z ferjaną.
0

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się