RÚBEN AMORIM TRENEREM MILANU!
Poirytowany, zdenerwowany, a nawet wyraźnie zniecierpliwiony pytaniem o swoją przyszłość w Milanie, Rafa Leão opuścił strefę mieszaną na stadionie w Houston, nawet nie przechodząc przez korytarz, gdzie dziennikarze tłoczyli się, próbując wyłapać wypowiedzi zawodników. Cristiano Ronaldo, który niemal w asyście portugalskiego biura prasowego przemknął bez słowa, przeszedł tamtędy, ale Rafa wymknął się bocznym wyjściem.
Niewiele można powiedzieć o jego występie przeciwko Demokratycznej Republice Konga. Leão wszedł na boisko w 71. minucie za Pedro Neto. Ustawił się na lewym skrzydle, próbował kilku akcji i dryblingów, ale był to dla niego nieudany mecz: stracił 3 z 9 piłek, które miał przy nodze. Podjął tylko jedną próbę dryblingu i zakończyła się ona niepowodzeniem (zatrzymał go Gedeon Kalulu, brat Pierre'a Kalulu). W takich okolicznościach trudno wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie, zwłaszcza że skrzydłowy Chelsea zanotował asystę przy golu Nevesa i pokazał się z dobrej strony w kilku interesujących akcjach.
Po meczu Leão pojawił się w strefie mieszanej tylko raz. Odpowiadał dziennikarzom, także po włosku, ale gdy został zapytany o Milan i swoją niepewną przyszłość, portugalski rzecznik prasowy nakazał zakończyć temat: "Tylko pytania dotyczące meczu". Leão jednak zdążył rzucić krótką odpowiedź: "Kiedy mundial się skończy, uporządkuję swoje sprawy i zdecyduję o przyszłości".
Przybycie jego rodaka Rúbena Amorima do Milanu nie powinno na razie zmienić sytuacji (Leão pozostaje poza projektem Milanu). Jeszcze przed wyjazdem do Stanów Zjednoczonych mówił, że chce nowego wyzwania i że dał klubowi wszystko, co miał do zaoferowania. Nic nie wskazuje na to, by zmienił zdanie.
Leão tak podsumował swój wczorajszy występ: "Starałem się dać z siebie wszystko, ale mi się nie udało. Piłka nożna bywa dziwna: jeśli nie strzelisz gola albo nie zaliczysz asysty, nie oznacza to, że wszedłeś na boisko bez zaangażowania. Wręcz przeciwnie. Niestety rywale dobrze się bronili. Muszę oddać im zasługi, bo praktycznie zawsze miałem przy sobie dwóch lub trzech obrońców. Nie było łatwo. Zawsze będę próbował pojedynków jeden na jednego – czasami się udają, a czasami nie. Najważniejsza jest drużyna. Zdobyliśmy punkt. Teraz musimy podnieść głowy, pracować i wygrać następny mecz". Następnie odniósł się do gry całego zespołu: "Nie możemy sobie pozwalać na takie błędy. Stworzyliśmy kilka okazji, ale zabrakło nam szczęścia. Musimy się podnieść. Musimy stwarzać zawodnikom warunki do robienia różnicy".
Leão, który zdobył tylko jedną bramkę w ostatnich 21 meczach reprezentacji, prawdopodobnie ponownie rozpocznie spotkanie na ławce rezerwowych, o ile selekcjoner Roberto Martínez (52-latek zakończy swoją pracę po mundialu) nie zdecyduje się na zmiany. Kolejny mecz Portugalia rozegra ponownie w Houston, przeciwko Uzbekistanowi prowadzonemu przez Fabio Cannavaro, który przegrał swój pierwszy mecz z Kolumbią.
Mimo, że dawał liczby to nie ten sam zawodnik, po jego słowach mam nadzieję, że opuści klub mimo wszystko.
Nie wyobrażam sobie żeby dalej mógł biegać w koszulce Milanu..
Wiecie jak wtedy byłby wygwizdywany na SS?
A mundialu i tak nie podbije..
Tam grał brat mojego dawnego kolegi który u nas był za słaby no ale brat za dobry byl%-)
Ale dziś graliście ze sobą, to był trening?
Aaa... w takim razie idzie ku lepszemu.
A kluby będą walić drzwiami i oknami.