SCUDETTO


82 minuty i koniec nadziei. Mundial nie uratował Santiago Gimeneza

6 lipca 2026, 18:37, Redakcja Aktualności
82 minuty i koniec nadziei. Mundial nie uratował Santiago Gimeneza

Miała to być jego wielka szansa, a zamiast tego może się okazać ostatnią migawką z przygody w barwach Milanu, która nigdy tak naprawdę nie nabrała rozpędu. Santiago Gimenez przyjechał na mundial z odważnymi deklaracjami, niemal osobistym manifestem: Meksyk miał wygrać turniej, a on zostać jego królem strzelców. Była to śmiała prognoza, która jednak nie znalazła potwierdzenia na boisku. Mundial Gimeneza okazał się dokładnym przeciwieństwem tego, co sobie wyobrażał. Nie zdobył ani jednej bramki, otrzymał bardzo mało czasu gry (10 minut z Koreą Południową, 27 minut z Czechami, 16 minut z Ekwadorem i 29 minut z Anglią) i nie wysłał żadnego wyraźnego sygnału ani do Milanu, ani do potencjalnych nabywców. Już w meczu otwarcia z Republiką Południowej Afryki przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych, co potwierdziło, że w hierarchii selekcjonera Javiera Aguirre nie zajmuje wysokiej pozycji. Meksyk pożegnał się z turniejem już w 1/8 finału, przegrywając z Anglią po bardzo zaciętym i pełnym napięcia meczu. Dla Giméneza problemem nie było jednak samo odpadnięcie, lecz wrażenie, że przez cały turniej nie zdołał wywrzeć żadnego wpływu na grę. Mundial miał być dla niego idealną okazją do odbudowania swojej pozycji, przekonania Rubena Amorima, by na niego postawił, lub przynajmniej przyciągnięcia zainteresowania kupców. Zamiast tego turniej, który miał być jego wielkim powrotem, stał się kolejną zmarnowaną szansą.

Sytuację dodatkowo skomplikowała kontuzja kostki, której doznał właśnie w meczu z Anglią. Badania wykluczyły złamanie i poważniejsze uszkodzenia, jednak skręcenie będzie wymagało dalszej obserwacji przed okresem przygotowawczym, który – podobnie jak poprzedni – może zostać zakłócony. Dla Milanu sprawa Gimeneza staje się więc coraz bardziej delikatna. Bebote już przed mundialem znajdował się w niepewnej sytuacji, a teraz jego pozycja jest jeszcze słabsza, zwłaszcza po sprowadzeniu Gonçalo Ramosa. Transfer Portugalczyka wysyła bardzo wyraźny sygnał: to właśnie on ma być nowym podstawowym napastnikiem projektu sportowego Milanu. Tymczasem Gimenez wydaje się coraz bardziej spychany na margines. Jego talent nie podlega dyskusji, ale Milan potrzebuje konkretnych odpowiedzi, których mundial nie dostarczył. Ostatnia szansa, przynajmniej w symbolicznym wymiarze, przeminęła, Bebote nie potrafił jej wykorzystać.


#

3 komentarze
Musisz być zalogowany, aby komentować
Voltrex
6 lipca 2026, 20:35
Santi to taki dobry chłopak, któremu mental nie pozwala pokazać co potrafi. Była taka wypowiedź nie pamiętam już czy jego trenera z Holandii czy kolegi z drużyny, że jak drużynie idzie to i Gimenezowi idzie, nie ma presji l, jest wiara w drużynę to on naprawdę potrafi, ale jak pojawiają się problemy to on nie jest osobą która je przełamie. Z takim mentalem w Milanie giniesz, do tego dla Santiego Milan to klub jego dziecięcych marzeń, a to jeszcze zwiększa presję.

Nagle pojawiły się do tego kontuzje, słabsza forma etc., to wszystko psychika. Szkoda chłopaka, bo da się go lubić, z wypowiedzi to taki troche mikro Kaka, niestety głowa nie taka i umiejętności też na pewno nie takie.

Dla wszystkich lepiej żeby się wyleczył szybko i poszedł się odbudować do jakiejs Turcji czy Portugali.
0
tmqTV
tmqTV
6 lipca 2026, 20:12
To jeden z tych "dobrych chłopaków", któremu kibicowałeś i w którego wierzyłeś, pomimo, że wszyscy go cisnęli.
Ale teraz nawet Ci, którzy wierzyli, zmienili już percepcję. Szkoda.
0
Rocker
6 lipca 2026, 19:20
Talent nie podlega dyskusji???


Rozpoczynam dyskusję!
1

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się