RÚBEN AMORIM TRENEREM MILANU!
Mistrzostwa świata Christiana Pulisica zakończyły się w najgorszy możliwy sposób. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych odpadła w 1/8 finału po wyraźnej porażce z Belgią 1:4, a Kapitan Ameryka musiał opuścić boisko tuż przed upływem godziny gry z powodu kontuzji prawej kostki, której doznał po starciu z Tielemansem.
„W tej samej sytuacji doszło zarówno do mocnego skręcenia kostki, jak i urazu kolana” – wyjaśnił Pulisic po meczu. „To już jednak przeszłość, trudno. Wykorzystam ten okres, żeby wrócić do pełnej sprawności. Bez wątpienia to bardzo pechowe zakończenie mojego mundialu. Przez całe lato czułem się znakomicie i miałem wrażenie, że osiągnąłem najlepszą formę fizyczną”.
Pulisic przejdzie niezbędne badania, aby ocenić skalę urazu, a następnie uda się na urlop, zanim ponownie zamelduje się w Milanello. Lekarze Milanu pozostają jednak w stałym kontakcie z Amerykaninem i z pierwszych rozmów wynika umiarkowany optymizm: kontuzja nie powinna okazać się poważna.
Kapitan Ameryka powinien więc rozpocząć nowy sezon ze spokojem, licząc na to, że będzie on lepszy od poprzedniego. Z pewnością mundial zakończony bez ani jednego gola nie pomógł mu odbudować pozycji tak, jak liczyli na to zarówno Milan, jak i sam zawodnik.
W efekcie, zarówno w reprezentacji, jak i w barwach Rossonerich, jedynym trafieniem Pulisica w wyjątkowo pechowym dla niego 2026 roku pozostaje gol strzelony Senegalowi w meczu towarzyskim. Co więcej, Pulisic zmagał się z licznymi problemami zdrowotnymi zarówno w drugiej części sezonu ligowego, jak i podczas samego mundialu. W pierwszym meczu przeciwko Paragwajowi opuścił boisko już w przerwie z powodu stłuczenia łydki, opuścił drugie spotkanie fazy grupowej z Australią, a następnie wrócił do gry jako rezerwowy w meczu z Turcją.
Nie można tak od razu skreślać zawodnika, który odkąd przyszedł, ciągnął ten zespół za uszy, tylko dlatego, że przez pół roku był bez formy ... do tego z powodu problemów zdrowotnych.
Pieprzonego Leao trzymamy tu od milina lat, a zagrał chop jeden dobry sezon.
Puli to bardzo , bardzo dobry zawodnik i zasłużył na trochę szacunku! I czasu...
Tyle zawsze marudzenia, ze piłkarze są jak "dziewczyny o negocjowalnej ceni afektu", zero przywiązania do klubu, a potem
byście od razu sprzedawali, bo pół roku miał gorsze...
Takie moje zdanie odrębne...
Trudno mi uwierzyć, że wróci do formy sprzed dwóch lat patrząc na jego grę w klubie i reprezentacji w ostatnim, półrocznym okresie.
Do tego zaczynają dochodzić mikrourazy.
Czyli można powoli zacząć szukać zastępcy, bo przez kilka miesięcy Amerykanina na boisku nie zobaczymy.