Rúben Amorim rozpoczął pracę w Milanie!
Relacje zawodowe między Zlatanem Ibrahimoviciem a Gerrym Cardinale były szeroko omawiane w ostatnich miesiącach. Nie ma wątpliwości, że obu łączy relacja oparta na wzajemnym szacunku. Jak podkreśla czwartkowe wydanie Tuttosport, warto jasno określić hierarchię – w praktyce to Ibrahimović pracuje dla Cardinale. Choć Szwed formalnie zajmuje podległe stanowisko, właściciel RedBird darzy go ogromnym uznaniem.
Według Tuttosport Gerry Cardinale traktuje Ibrahimovicia jako swojego protegowanego. Amerykański właściciel chce stopniowo przekazywać mu swoją wiedzę z zakresu biznesu i finansów. Obecnie i w najbliższej przyszłości Szwed będzie nadal pełnił funkcję doradczą we wszystkich sprawach dotyczących sportowej działalności Milanu.
Cardinale uważa Ibrahimovicia za idealnego ambasadora marki Milan na arenie międzynarodowej. Potwierdzeniem tej roli ma być jego niedawna obecność na gali UFC 250 Freedom, która odbyła się w Białym Domu. Pokazuje to, jak ważną postacią Zlatan pozostaje nie tylko w świecie piłki nożnej, ale również w działaniach wizerunkowych klubu. Gazeta zwraca uwagę, że w ostatnim czasie Gerry Cardinale znacznie mocniej zaangażował się w bieżące zarządzanie Milanem. Wokół właściciela pracuje liczne grono menedżerów i specjalistów, jednak mimo szerokiej struktury organizacyjnej ostateczna decyzja w najważniejszych sprawach zawsze należy do Cardinale.
Artykuł wskazuje również na kilka sytuacji, które miały budzić zastrzeżenia wobec sposobu działania Ibrahimovicia. Wśród nich wymieniono: konflikt z Ignazio Abate, odejście Antonio D'Ottavio z projektu Milan Futuro, sposób zarządzania sprawą Mattii Liberalego. Przypomniano, że w ubiegłym roku Ibrahimović miał określić Liberalego jako zawodnika "niegotowego na Serie A". Taka ocena mogła mieć wpływ na decyzję młodego piłkarza o kontynuowaniu kariery w Como.
Zdaniem Tuttosport wszystkie te wydarzenia mają skłonić Cardinale do wyraźniejszego określenia zakresu obowiązków Ibrahimovicia. Właściciel Milanu ma oczekiwać, że były napastnik będzie koncentrował się wyłącznie na obszarach należących do jego kompetencji i unikał działań lub publicznych wypowiedzi, które mogłyby negatywnie wpływać na funkcjonowanie klubu.
Tania propaganda, naprawdę ktoś myśli, że Ibra pojawił się tam jako król życia, bo ktoś nagle docenił jego wielkość? Jeśli tak, to pora zejść na ziemię i spojrzeć na fakty bez tego całego PR-owego lukru. Ta impreza to nie było żadne sportowe święto, tylko zamknięty, przefiltrowany politycznie spęd, gdzie nie było przypadkowych ludzi. Przyszli tam politycy z bańki Trumpa, wojskowi z bezpośredniego rozkazu i rekiny z Big Techu, którzy po prostu musieli się pokazać i oddać pokłon, żeby zabezpieczyć swoje miliardowe interesy przed administracją rządową. To był czysty lobbing, transakcje i pilnowanie własnych stołków, a nie żaden salon zaszczytów. I właśnie w tym miejscu pojawia się postać właściciela AC Milan - Gerry’ego, który jako rasowy biznesmen doskonale wie, że ostentacyjne pchanie się w takie polityczne widowiska to wizerunkowe ryzyko i zwykła strata czasu. Skoro sam nie chciał tam siedzieć i świecić twarzą, to zrobił dokładnie to, co każdy szef robi w takiej sytuacji, czyli wysłał swojego pracownika. Ibra na tej gali nie był żadnym autonomicznym bogiem, jedynie wystąpił w roli klasycznego, ekskluzywnego chłopaka na posyłki swojego szefa. Cardinale został w cieniu, a Zlatana użył jako luksusowego figuranta, żywego baneru reklamowego, bo szef kazał, więc pracownik pojechał reprezentować interesy RedBird. Jego jedynym zadaniem było odhaczenie eventu w strefie VIP, uściskanie odpowiednich dłoni amerykańskich biznesmenów z branży rozrywkowej i uśmiechanie się do kamer na zlecenie funduszu. Nie ma co zakłamywać rzeczywistości i dorabiać do tego ideologii o rosnącym znaczeniu Zlatana, bo mit niezależnego faceta, który robi tylko to, na co ma ochotę, dawno się skończył. Dzisiaj Ibra to po prostu dobrze opłacany pracownik korporacji, który realizuje polecenia z góry i jedzie tam, gdzie szefowi nie chce się fatygować osobiście.
Ambasadorem marki Milan powinien być ktoś kto spędził w Milanie większość kariery i zna DNA klubu, kojarzy się z sukcesami a dwa razy wygrane scudetto i raz superpuchar włoch to taki średni dorobek (jak na innych byłych piłkarzy Milanu którzy by mogli być ambasadorami) oczywiście kandydatura na to stanowisko nasuwa się sama ale już oprócz Maldiniego na pewno kogoś lepszego od Ibry się znalazło