Całkowita klęska w Bournemouth...
Rúbenowi Amorimowi wystarczyło zaledwie kilka dni, by zmienić metody pracy i codzienne nawyki w Milanello. Do ośrodka treningowego zawitał powiew świeżości, czemu od pierwszych zajęć towarzyszył entuzjazm piłkarzy. Portugalski szkoleniowiec przyniósł ze sobą nie tylko jasno określoną wizję futbolu, ale także nowe zasady funkcjonowania drużyny. Na początku przygotowań zawodnicy nie mają obowiązku nocowania w ośrodku treningowym Milanu, jednak wszyscy muszą stawiać się na wspólnym śniadaniu o godzinie 8:30.
Jednym z nielicznych, którzy obecnie mieszkają w Milanello, jest sam Amorim. Jak informuje dzisiejsze wydanie La Gazzetta dello Sport, trener nie znalazł jeszcze domu w Mediolanie, dlatego tymczasowo zamieszkał w klubowym ośrodku. Na tym jednak zmiany się nie kończą. Amorim ma 41 lat i zakończył piłkarską karierę dopiero w 2017 roku, dlatego wciąż zachował wiele z mentalności zawodnika. Aktywnie uczestniczy w treningach, ćwicząc razem z piłkarzami. Podczas pierwszego oficjalnego przemówienia w Milanello zapewnił ich: "Zawsze będę do waszej dyspozycji".
Zmiana względem poprzednich metod pracy jest wyraźna. W ustawieniu 3-4-2-1, a w razie potrzeby także 3-4-3, zawarte są wszystkie podstawowe założenia taktyczne Amorima: wysoki pressing, dominacja w grze i natychmiastowy odbiór piłki po jej stracie. Aby realizować tę wizję na boisku, potrzebni są jednak odpowiedni zawodnicy. Pod tym względem właściciel klubu Gerry Cardinale szybko odpowiedział na oczekiwania trenera, pozyskując Gonçalo Ramosa i Mario Gilę – dwóch piłkarzy, których sprowadzenie Amorim osobiście mocno wspierał.
Były szkoleniowiec Manchesteru United przeniósł do Mediolanu również swoje metody treningowe. Jego przygotowania nie opierają się na wyczerpujących sesjach i wielokilometrowych biegach. Jako były środkowy pomocnik stawia przede wszystkim na pracę z piłką. Drużyna odbywa tylko jeden trening dziennie – krótszy lub bardziej intensywny, w zależności od planu – ale ćwiczenia z piłką są jego nieodłącznym elementem. Amorim przywiązuje także dużą wagę do rozmów z zawodnikami. Utrzymuje z nimi stały dialog, a piłkarze chętnie dyskutują z nim o nowych pomysłach i założeniach taktycznych. Cel jest jasny – stworzyć agresywnie grający Milan, który z każdym dniem coraz bardziej będzie odzwierciedlał wizję portugalskiego szkoleniowca.
Amorim intensywnie uczy się języka włoskiego, aby jak najszybciej swobodnie się nim posługiwać. Już podczas konferencji prasowej po swoim przedstawieniu zamienił kilka nieformalnych zdań po włosku z dziennikarzami. Teraz jego celem jest jak najszybsza gotowość do prowadzenia pełnych wywiadów w języku włoskim.
W obronie największym pewniakiem wydaje się nowy nabytek Gila. Pavlović jest po dobrym sezonie u Maxa, ale z Amorimem wracamy do gry wyżej ustawioną linią obrony, a dobrze wiemy, jak w takich warunkach prezentował się Serb. Być może tym razem dostanie lepsze wsparcie niż to, co oferował Theo. Reszta obrońców to materiał co najwyżej na zmienników, a część w ogóle nie nadaje się do gry w Milanie.
W środku pola ludzi do grania nie brakuje, ale pewniakami są jedynie Rabiot i 41-letni Modrić, który de facto formalnie nie jest zawodnikiem Milanu. Nie wiemy, jak po słabym sezonie wypadnie Jashari, co będzie z Riccim, Comotto i resztą, która prawdopodobnie jest na wylocie.
Obsada wahadeł wygląda w tym momencie tak: Alexis, Athekame, Chukwueze, Musah, Bartesaghi(?). Mi tu brakuje minimum jednego kozaka do wyjściowego składu. Mam nadzieję, że po wypchnięciu Estupinana, niezwłocznie dopniemy transfer nowego wahadłowego.
Do gry za plecami napastnika mamy aktualnie Pulisica, Nkunku, Cisse i to chyba właściwie tyle. Nie ma wątpliwości, że tutaj trzeba sprowadzić kogoś do pierwszego składu, najlepiej lewonożnego. Szkoda, że nie udało się przekonać Liberalego do powrotu, bo byłby idealną opcją do rotacji.
Nie spodziewam się kolejnych transferów do ataku. Problem w tym, że naszą podstawową 9tką jest Ramos, który w zeszłym sezonie ligowym zdobył zaledwie 6 goli, a opcjami do rotacji są połamany, niestrzelający Gimenez i dwóch dzieciaków. Trzeba liczyć na to, że Ramos zacznie regularnie strzelać i któryś z młodych odpali.
Jak widać roboty do wykonania na mercato jest sporo. Takie minimum to obrońca, wahadłowy i 10. Niech to będą porządne, konkretne transfery, a resztę dziur załata się najwyżej młodymi. Ciężko w jedno okienko przebudować cały zespół, ale jeśli klub przez lata był w rękach Furlaniego, to nic dziwnego, że teraz mamy wielki burdel do posprzątania.
Nie będziemy się musieli przejmować angielskimi drużynami, jak nie będziemy grać w europejskich pucharach.
A tak na poważnie, to jeśli uda się Amorimowi coś wykrzesać z naszych kopaczy, to będzie super.
Zapierdzielać trzeba.
Główka pracuje.