Milan pod wodzą nowego trenera rozpoczął przygotowania do nowego sezonu!
Na stadionie MetLife Hiszpania pokonała Argentynę po dogrywce i po raz drugi w swojej historii została mistrzem świata. W regulaminowych 90 minutach reprezentacja prowadzona przez De La Fuente stworzyła wiele okazji, podczas gdy Messi i jego koledzy nie oddali ani jednego strzału (to niechlubny rekord w finale mistrzostw świata). W doliczonym czasie drugiej połowy czerwoną kartkę otrzymał Enzo Fernández, pozostawiając swoją drużynę w osłabieniu. O zwycięstwie zadecydowała dogrywka – w 106. minucie Ferran Torres zdobył bramkę na 1:0, wprawiając hiszpańskich kibiców w euforię.
Finał MŚ 2026: Hiszpania – Argentyna 0:0 (po dogr. 1:0) [106' Ferran Torres]
"Panowie ja na prawdę nie wiem jak można NIE kibicować Argentynie podczas mundialu. Myślisz Argentyna mówisz Inter, mówisz Inter myślisz Argentyna. Ja rozumiem że to perfidne boiskowe chamy, ale przecież oni utożsamiają to za co większość z was pokochała reprezentację Włoch. Cwaniactwo, nieustępliwość, walka do końca. Dzięki Lautaro od 82 roku mamy swojego przedstawiciela w finale i żaden inny klub nie może się tym pochwalić: już nawet Bayern Monachium. Cieszymy się tym "
To już chyba wiem czemu nie lubię jednych i drugich, a także w dużej mierze reprezentacji Włoch xD
Paredes to skończony debil.
Talentów ponadczasowych już więcej nie zobaczysz.
PS. Z drugiej jednak strony indywidualnie największe popisy strzeleckie:)
Wygrał kolektyw. Zespół, którego potencjalnie największe gwiazdy (Pedri, Nico Williams, Yamal) były w dołku, a najlepszymi okazali się rezerwowi w swoich klubach (Ruiz, Rodri - po kontuzji nie był w City liderem, Olmo) oraz gracze spoza europejskich salonów (Unai Simon i Oyarzabal - obaj wiecznie na baskiskiej prowincji), Laporte z ligi saudyjskiej czy Porro z będącego w Anglii pośmiewiskiem Tottenhamu.
Wygrało to, co zawsze wygrywało na niskich poziomach - zgranie, pomysł, plan, inteligencja, zaawansowanie taktyczne - ponad egotyczne, crlebryckie gwiazdy.
Dla mnie to zwycięstwo ducha gry zwanej piłką nożną.
I niby miał się nim interesować Juventus (klauzula 75 mln euro), ale czy gość się na to zdecyduje? Jak sam powiedział:
"Już mówiłem jak szczęśliwy jestem w Realu Sociedad, który jest dla mnie jak dom, jak rodzina. Wspierali mnie nawet w najtrudniejszych chwilach, kiedy czułem się najgorzej. To dzięki Realowi jestem tutaj. I nic więcej"
Mi nie jest brak takich gwiazd jak Pique (kombinator), Ramos (brutal i kombinator), Busquets (oszust). Mi jest brak takich ludzi jak Maldini, jak Gerrard, którzy byli symbolami swoich drużyn, dawali z siebie wszystko zarówno dla klubu jak i reprezentacji - a jednocześnie starali się być uczciwi (na boisku, wobec przeciwnika). Pokolenie zawodników Barcelony i Realu, Ci o których piszesz, to pokolenie nauki aktorstwa, nauki upadków, żeby nabrać sędziego.
I trochę to co pisze biedrus, a co mistrz kałmenizmu zawsze mówił - piłka jest prosta, zadaniem jest strzelić więcej bramek niż przeciwnik i stracić mniej niż on. Dziś chcąc osiągnąć wynik drużyna musi grać jak drużyna - a nie jak zlepek 11 osobliwości (patrz Galacticos)
- Messi wymuszający czerwoną kartkę dla Cucurelli za zasłonięcie ust,
- Otamendi wyzywający Rodriego od idiotów za komentarz na temat sędziowania na korzyść Argentyny przez cały mundial,
- Molina bijący Rodriego po końcowym gwizdku,
- Paredes bijący Gaviego,
- Ayala (asystent Scaloniego) bijący Olmo
Poza tym 0 strzałów przez 90 minut i 0 celnych strzałów przez 120
Taki obraz Argentyny dostaliśmy w tym finale. Występ niegodny finalisty. Co więcej, występ niegodny profesjonalnej drużyny piłkarskiej. Przed oczami milionów kibiców zaprezentowała się banda niewychowanych buraków, chamów i prostaków, za którą cały naród argentyński powinien się wstydzić.
O ile ludzie zapomną o machlojkach sędziowskich w poprzednich rundach, to znamię tego finału będzie się ciągnęło przez długie lata.
To było żenujące. 40 letni typ idzie na skargę z tekstem "jestes u Pani!"
Mnie odrzuca dzisiaj futbol właśnie przez wiele takich niemęskich zachowań. Od kilku lat widzę plagę płaczków, frustratów i ludzi nie potrafiących nawet minimalnie powstrzymać emocji.
Wiadomo jaki to sport, ale za czasów świetności Milanu nawet taki Gattuso zgrywał furiata w poważny sposób. Kilka lat temu w Milanie podobnie podobał mi się Tonali. Nie zachowywał się jak nafukany debil, tylko z miną stoickiego specjalisty pokazywał kto tu rzadzi.
A teraz non stop machanie łapami, płakanie do sedziego lub udawanie, że ja wcale nie dotknąłem ręką czy nie złamałem mu nogi.
Trenerzy nie lepsi. Jak oni się zachowują na linii, rany boskie. Gdzie są tacy jak Carlo, którzy emanują spokojem i nie potrzebują wrzeszczeć by być usłyszanym?
Trener Hiszpanów jako jeden z nielicznych wygląda na poważnego człowieka.
Nie wiem jaki będzie Amorim, ale zdjęcie po lewej pokazuje że może być powtórka z poprzednich Portugalczyków.
Futbol jest do totalnej naprawy u podstaw. Mecze za długie, piłkarze coraz głupsi.
Gorzej, że to wszystko zaczęło się tam, gdzie zaczął się człowiek, który wraz z tym MŚ najprawdopodobniej się skończył (i to w meczu z reprezentacją państwa, które takie rzeczy uskuteczniała swoimi zawodnikami).
To Barcelona uczyła teatralnych upadków, żeby sędziowie się nabierali. To Barca i Real uczyli cwaniactwa, co później taki Busquets czy Ramos przenosili na reprezentację.
A do tego UEFA i FIFA wmówiły Messiemu i jego kolegom, że są lepsi od innych i wymagają większej ochrony. Messiemu do dziś to zostało.
Natomiast na temat trenerów powiem szczerze, że po tym co Fabs zrobił w meczu naszym z Como zdziwiło mnie, że sędzia tego spotkania nie przerwał. To była niedozwolona ingerencja w wydarzenia boiskowe przez trenera. Coś, co niczym się nie różniło od udziału 12 zawodnika.
I to też jest problem - sędziowie albo boją się podjąć trudną decyzję - albo maja wytyczne, by tego nie robić. Albo - mają wytyczne, by komuś pomagać. Argentyna była pchana do finału i tylko to, że Hiszpania była poza ich zasięgiem sprawiło, że pobłażliwość sędziowska nie pomogła Argentynie w finale.
Piłka stała się miejscami obrzydliwa i nieatrakcyjna dla młodzieży. Bez reformy zginie wraz z naszym pokoleniem.
Aczkolwiek, dużo większą szkodą jest to, że Argentyna na plecach sędziów dociągnęła do tego finału. Hiszpania-Egipt bądź Hiszpania-Norwegia czy Hiszpania-Anglia mogły być ciekawszymi spotkaniami w finale.
A jeszcze większą szkodą jest powrót człowieka, który jest niesłowny. Niesłowny i często pełen pasywno-agresywnego zachowania, które uchodzi mu na sucho tak jak uchodzi wiele rzeczy Messiemu. Aczkolwiek, w przeciwieństwie do Messiego talentu do piłki u niego nie stwierdzono ;)
Naprawdę? Dalej chcesz w to brnąć?
Nie chcę, przeprosiny przyjęte. Post mój był o pół godziny wcześniej niż Twój, nie mam już możliwości jego edycji. Jeżeli Corsa albo inny członek moderacji może usunąć ostatni fragment - to byłbym wdzięczny.
Luzik..
U mnie to był Veron. < 3
Niemniej jednak, cały turniej do zapomnienia.
Porywali - nie porywali, byli lepsi w każdym elemencie, a statystyki miażdżą Argentynę. To była deklasacja. Sędzia ograniczył do minimum rozmiary tej porażki.
Ale Twój komentarz pokazuje szczerość i klasę.
Rozumiem Twoje emocje. W sporcie, jak i w życiu, nie zawsze musimy rzygać tęczą - bo nie zawsze dane nam pić ambrozję.
PS. Ja byłem za Holandią, więc nie można mnie oskarżać o stronniczość. :-) Po prostu cieszy mnie sama gra - a w niej mistrzami są dziś bezapelacyjnie Hiszpanie.
Argentyńczycy wiedzieli, że są o klasę co najmniej gorsi od Hiszpanów. Było oczywistym, że postawią na antyfutbol i brutalnością będą testować wyrozumiałość arbitra. Gdyby ten szybkimi kilkoma (zasłużonymi) kartkami utemperowałby ich zapędy do polowania na szybszych, bardziej zaawansowanych technicznie, mądrzejszych boiskowo rywali - ich mur Hiszpanie skruszyliby w miarę szybko - i na pewno mielibyśmy dużo lepsze widowisko. Ale że Słoweniec długo udawał krótkowidza - gra układała się zgodnie z planem Scaloniego.
Mimo wszystko było widać ogromny spokój i pewność siebie Hiszpanów. I ich inteligencję. Ani razu nie dali się sprowokować. Wiedzieli, że są lepsi - i że cierpliwość popłaci.
Dla mnie taka postawa była piękna - i cieszę się, że wygrał futbol, a nie jego wynaturzenie.
Bardzo mocno krzywdzisz Hiszpanię takim stwierdzeniem.
Nie no, moje mundialowe Top3 w historii to:
1) Francja 1998
2) Meksyk 1986
3) RPA 2010
Na czwartym miejscu 1994 w (o dziwo)
USA. Katar u mnie dopiero na piątym, choć sam pomysł MŚ w listopadzie i grudniu - okazał się piękny. :-)
Jeśli zaś chodzi o same mecze finałowe na mundialach, to jednak Argentyna - Niemcy w 1986 roku był najfajnieszy. Nagrałem go na kasetę VHS i oglądałem potem po wielokroć.
Katarski finał u mnie "tylko" na drugim miejscu. Marciniak (i wiem, że się tu narażam) był zbyt stronniczy.
Najobrzydliwsza reprezentacja swiata , i jeszcze ten styl na final , japierd...
Nigdy nie lubiłem Anglii i Portugalii. Po odejściu Messiego Argentyna awansuje u mnie w rankingu nie lubianych reprezentacji - z trzeciego miejsca na miejsce pierwsze.
No jak widzieliśmy w finale - jednak dają im i żółte, i czerwone. :-)
A czy ogarną po odejściu Messiego? Wciąż mają ogromny potencjał sportowy, ale to już musiałby przyjść ktoś inny niż Scaloni - i spróbować kompletnie przewartościować dotychczasową filozofię.
Czy za 4 lata znowu będą zespołem na miarę finału MŚ - teraz to wróżenie z kart. Ale żeby w ogóle mieć na to szanse - muszą budować od fundamentów.
Era Messiego to już przeszłość.
Gwiazda pierwszego planu.
:-) :-) :-)
Wszystko to wyczytałem z Twojego komentarza, siedząc w laboratorium z Hitlerem, Infantino i Messim. Wszyscy czterej doceniamy Twój niezwykle inteligentny (słupek od bramki musiałby kombinować co najmniej dwie godziny, żeby coś takiego napisać, Ty pewnie potrzebowałeś zaledwie połowę tego czasu) humor najwyższych lotów i ogromną pasję wobec piłki nożnej, z jakiego to związku wykluwają się zwykle tak piękne komentarze.
Bez spiny - ale próbuję Ci pokazać, jak jałowe są takie erupcje złych emocji, i jak infantylnie oraz pokracznie one wyglądają. :-)
Wyluzuj trochę! Nie lubisz Messiego? No to się ciesz - że przegrał. Jeśli nawet w chwili jego porażki, Ty i tak musisz pluć żółcią - Twoja postawa jest gorsza niż pomeczowe zachowanie Paredesa.
Nie szkoda Ci zdrowia? Nie uważasz, że pasja (a pewnie jedną z Twoich pasji jest sport zwany piłką nożną) powinna przysparzać Ci raczej pozytywnych emocji, nadawać Twojemu życiu większej wartości? Złość, małostkowość, agresja - wartościami nie są.
Messi wczoraj przegrał. Przyjął to z godnością. Dla niego to koniec kariery międzynarodowej. Chociaż milczeniem byś to przyjął, żeby też jakąś godność pokazać.
Chłopaku - zluzuj pantalones! :-) Czytałem niejeden Twój komentarz - wiedzę merytoryczną masz, potrafisz też ją przekazać. Dobrze się czyta Twoje komentarze.
No ale takie popisy to przedszkole - tylko pozbawione dziecięcej niewinności.
Wiem, że pewnie się na mnie nabzdyczysz teraz. Poczujesz się zobowiązany, coby mi poubliżać być może. Daj Ci, Boziu, zdrówka i do tego. Nie zrewanżuję Ci się brzydko. Na klatę wezmę.
Ale PRZEMYŚL to, co Ci się staram przekazać, chłopaku.
Pozdro.
Bo ok, Messi jest tworem (nikt nie wie, czy te 1500 zastrzyków hormonalnych to było wyrównanie szans czy przesada), jest faworyzowany przez sędziów, federacje, FIFĘ i UEFĘ - ale "Lessi czyli człowiek o apararycji szczura zgwałconego przez hienę i inteligencji słupka od bramki, wypad konusie" i "Bezczelny efekt eksperymentów laboratoryjnych i spuścizny nazistów którzy uciekli po wojnie do Argentyny, wyhodowany i jak zwierzę" to poziom pijackiego rynsztoka.
Zarówno ten post, jak i powrót zadufka.
Von Strauss:
W trosce o Twoją nerkę. ;-)
Rozmawiałem już na priv z jednym z modów na "nasz" temat. On mi przypomniał (szczerze to nie pamiętałem zupełnie), żem Cię kiedyś w złości i w ferworze pyskówki nazwał kibicem Juve. Serio - nie pamiętałem tego, a on mi to potwierdził, że tak było. I podobno to Cię mocno zabolało.
Wierz lub nie wierz - dziś jestem innym człowiekiem. Dużo by pisać. Daruję Tobie oraz innym czytającym długich opowieści. :-)
Nie miałem żadnych przesłanek, żeby zarzucić Ci kibicowanie Juventusowi. Pewnie po prostu chciałem Ci dopiec.
Za to - bardzo szczerze Cię przepraszam. Głupie to było i niepotrzebne.
Jeżeli chcemy się kłócić - róbmy to na poziomie. Jeśli nie bylibyśmy w stanie - po prostu się ignorujmy.
Jeszcze raz - przepraszam. Mam nadzieję, że przeprosiny przyjmiesz.
Może oszczędzi to czasem bólu Twoim narządom. ;-)
Pozdro.
Napisałbyś coś czasem konstruktywnego dla odmiany. :-) To nie boli..:-)
Przeprosiny przyjęte :) Nie bolało mnie tak, jak używałeś wobec mnie inwektyw, sugerujących zaburzenia intelektualne, bo to słyszy się od różnych ludzi - często takich, którzy sami mogą być o to podejrzewani - codziennie i już wrażenia nie robi. Ale nazwania mnie kryptojuventinim nie byłem w stanie przełknąć. Ale skoro przeprosiłeś publicznie to i publicznie Ci daruję. I mam nadzieję, że następne ewentualne spory będą na argumenty a nie manipulacje, inwektywy i próby dopieczenia.
Życzę miłego dnia ;)
Victor, nie popełniaj takich więcej. Messi wczoraj i tak sam wyszedł na oszołoma i przegrywa. Nie stawiaj się obok niego.
Ale brawo, że udało ci się schować ego i przeprosić chociaż jednego. Może w przyszłości obędzie się już bez dram spowodowanych ego, a nie różnicą pogladów.
Post Victora na miejscu moderacji bym skasował. Szkoda by się w wyszukiwarkach kojarzył z Milanem.
Dzięki za przyjęcie przeprosin. Były szczere.
Jeśli chodzi o zaburzenia intelektualne - chyba wszyscy je czasem miewamy. ;-) Ja na pewno.
Naprawdę przez ostatnie 2 lata zadziało się u mnie w życiu tak wiele bardzo smutnych zdarzeń - że nie bardzo pamiętam nasze dawne spory. Nie było u mnie zbyt wiele miejsca na myślenie o internetowych kłótniach.
Za to te smutne wydarzenia - bardzo mnie zmieniły. Zmieniłem pracę, przeprowadziłem się w góry, dużo czasu spędzam z naturą. Wyciszyłem się. Pokory nabrałem. Dystansu.
Jeżeli kiedykolwiek atakowałem Ciebie - zamiast Twoich argumentów - to jeszcze raz publicznie przepraszam. Tak jak i każdego, kogo personalnie zaatakowałem. Teraz tego nie pamiętam, ale nie oznacza to - że to wypieram.
Dyskusja polega na obalaniu argumentów adwersarza. I tu KAŻDY zabieg jest dozwolony (sarkazm, złośliwość, dobitność), O ILE atakuje się - osobno i za pomocą merytorycznych kontrargumentów - poglądy danej osoby - nie zaś ją samą.
Jeśli uznasz, że ja piszę bzdury - masz prawo nazwać je idiotyzmami. Ja też mam takie prawo wobec Ciebie - jeśli wysilę się, by to moje zdanie uzasadnić. Każdy może palnąć durnotę. Nawet osoba inteligentna. Tak samo i ktoś niezbyt mądry czasem może wyartykułować coś wartościowego. Natomiast wyzywanie kogoś od idiotów (tym bardziej, jeśli się go nigdy nie poznało) jest słabe, parszywe i brzydkie.
Jeśli kiedyś mi się to przytrafiło wobec Ciebie i kogokolwiek innego - wstyd..
W przyszłości to się z mojej strony na pewno nie wydarzy.
Tyle z mojej strony.
Przepraszam po raz kolejny. Szczerze. Nie mam z tym problemu.
Jeśli kiedykolwiek nazwałem Cię prostakiem czy śmieciem (jakkolwiek negatywnie), przypomnij mi - a przeproszę Cię personalnie. Bez łaski z mojej strony. Szczerze.
Pośrednio przeprosiłem każdego, kto poczuł się kiedykolwiek dotknięty przez moje słowa.
Jeśli Ci to nie wystarcza - przypomnij mi moje winy. Załatwimy to. Pozytywnie. Może przypomnisz też swoje, o ile były. :-)
Ja akurat przeprosin nie potrzebuje i chyba nawet mi się nie należą :)
Bardziej mnie trapi, gdy są ludzie którzy ładnie ubranymi słowami gardzą innymi, poniżają ich i wywyższają się nad nich. Bardziej mnie wkurza łajdak ubrany w garnitur niż pospolity bandyta. Także w polityce, bardziej mnie wkurza elokwentny oszust niż tłusty partyjny cwaniaczek. Wielu nie dostrzega, gdy z nogawki wartej 5000 zł wystaje słoma. Bo ładny, zna języki, ma tytuł doktora i nie jest niskim karakanem.
Ten pierwszy typ jest skrajnie niebezpieczny i wielu (zdawałoby się) mądrych potrafi omamić swoimi bzdurami.
Generalnie mam awersje na fałsz i niezwykły talent do jego wyczucia.
Nie żebym twierdził, że ty jesteś jak ten polityk. Po prostu mnie uwierała myśl, że znów będziesz tutaj ludźmi w zawoalowany sposób pogardzał z poklaskiem u innych. Bo byli tacy co uznawali, że skoro nie napisałeś wprost "ty uju, twoja matka to trybuna południowa San Siro, jesteś debilem", to ty jesteś ten lepszy, a inni się tylko chamsko czepiają.
Ale skoro sam przepraszasz i mówisz, że nabrałeś pokory, to tylko się cieszyć i uznać sprawę za zakończoną.
Sam przez ostatnie kilka lat dokonałem kilku zmian u siebie, choć na szczęście nic smutnego nie musiało się wydarzyć. Rozwój to nie zdobywanie tytułów i certyfikatów, tylko stawanie się mądrzejszym z czasem, a nie głupszym.
Powodzenia
Bardzo mnie cieszy, że JEDNAK nie zrównujesz mnie z politykami, bo jestem zadeklarowanym anarchistą - i bardzo by mnie ubodło takie porównanie. :-)
Mam styl pisania i mówienia, taki jaki mam. Nie zmienię tego. Ale pogardy wobec innych we mnie nie ma. O wartości człowieka NA PEWNO nie świadczy jego styl wymowy. Znam kilku bardzo niefajnych osobników, którzy pięknie mówić potrafią, i wielu (w tym moich bliskich) przyzwoitych i mądrych ludzi, którzy się w okrągłe słówka nie bawią.
Ja WIEM, ile we mnie jest słabości i zwykłych nikczemności. Nigdy tego nie nadrobiłbym zgrabnymi słówkami..
Naprawdę nad sobą pracuję. Wolę sobie samemu wytykać niedoskonałości. Innym - zwłaszcza w internetach - nie chcę.
Fajnie jest czasem się posprzeczać, powalczyć na argumenty. Natomiast nikogo obrażać nie będę. Nawet zaatakowany.
Pozdrawiam.
Dzięki za dobrą wolę i wyrozumiałość.
Zresztą, nie w tym rzecz. Moim zdaniem - im klasyczna dziewiątka niepotrzebna . To znaczy - gdyby była, to może i byliby silniejsi, ale jej brak nie jest tu poważnym wybrakowaniem.
To słabsza po kontuzji dyspozycja Yamala oraz kompletny zjazd formy Nico Williamsa były, moim zdaniem, tym czynnikiem, który można było uznać za jakąś tam słabość tej drużyny. Jako kolektyw - hiszpański zespół przez ostatnie 2 lata jeszcze dojrzał. Luis de la Fuente poukładał te klocki taktyczne bezbłędnie - i osiągnął absolutną komplementarność tej grupy. To jest idealnie działający organizm. Gdyby dziś Yamal prezentował formę sprzed roku, a Nico Williams sprzed lat dwóch - na środku ataku mogliby wystawiać nawet Pedriego czy Gaviego, a i tak byliby nie do zatrzymania przez defensywę rywali. W 2012 roku, kiedy Hiszpanie wygrywali mistrzostwo Europy, klasyczna dziewiątka - Fernando Torres - był tylko rezerwowym. W podstawie grał Cesc Fabregas.
Ale fakt - gdyby obecna Hiszpania miała klasowego środkowego napastnika nawet tylko w roli jokera wchodzącego z ławki - byłaby jeszcze silniejsza. Choć będę się upieral, że głównym problemem La Roja w ataku była słabsza dyspozycja skrzydeł.. Yamal bez polotu, a Baena poziomem odstawał od reszty kolegów.
100% merytoryki.
A poza tym, brawo Hiszpania! Nie zdzierżyłbym mistrzostwach dla tych argentyńskich psychopatów.
Oby nowy selekcjoner Albicelestes omijał w powołaniach tego furiata.
Marciniak nie mógł sędziować 2 finału MŚ z rzędu.
Pierwszy strzał w 115 minucie, ja p..., w finale MŚ? Niewiarygodne.
Trener Hiszpanów to geniusz, tak poukładać drużynę, to on wygrał ten tytuł.
Nico Williams w ciągu dwóch lat stał się Leao 2.0, no ale ma asystę ;)
ps. https://x.com/KaziuWu/status/2078963022299550073?s=20
Strzały 20:2.
Celne 16:0
65 - 35 posiadanie piłki.
To był FINAŁ MISTRZOSTW ŚWIATA.
Totalna kontrola od pierwszej do ostatniej minuty..
Nijaka.
Nie mam słów do takiej "analizy".
Pewnie gdyby kto inny (nie Francja, nie Belgia, nie Portugalia, nie Argentyna) grał w tym finale - ci nijacy Hiszpanie, którzy stracili aż JEDNEGO gola w marnych OŚMIU meczach - by przesrali z kretesem.
KAŻDY z tych, kto z nimi na tym turnieju nie grał - wygrałby w finale, do którego nie wiadomo dlaczego nie dotarł. To na bank.
Nijaka Hiszpania....
Boszszsze...
To nie był mecz jak z Francją tylko klasyczne klepu klepu do przysypania. To też przez to, że Hiszpania od lat nie ma finalizatora na najwyższym poziomie
1 połowa xG 0.23. W drugiej trochę więcej, ale no dlatego dla mnie to była dziś nijakie i tyle
Ta Hiszpania prawie odpadła z Belgią, z Portugalią moglo być różnie, gdyby nie Merino i wylew bramkarza Belgijskiego etc
Tyle że z ośmiu meczów - wygrali 7. Stracili zaledwie jednego gola. W finale nie dopuścili Argentyny to choćby połowy szansy na gola! Odebrali im WSZYSTKO. Tak jak w półfinale z Francją - gwałcili rywala totalnie.
Stawaj na głowie, panie. Nie dasz rady - bez ośmieszania samego siebie - choćby o milimetr zdezawuować tryumfu Hiszpanii. Ta druźyna była o co najmniej jedną klasę wyżej od każdego innego pretendenta do tytułu.
Nikt nie miał podjazdu do Hiszpanii. Musieliby tu pewnie ze 25 meczów zagrać, żeby w końcu jeden przegrać.
Mistrz Świata w 300% zasłużony.
no elo i dowidzenia
Dyskutujemy. Po to tu jesteśmy.
Finał Hiszpania - Argentyna był dla Ciebie finałem najgorszym z możliwych. Nie zaprzeczysz.
Wolałeś porażkę Argentyny, ale jednak ogólne rozczarowanie i frustracja nie pozwoliły Ci na docenienie ogromnej klasy nowych mistrzów świata. Dlatego usiłowałeś nieco zdeprecjonować sukces Hiszpanii. Wyszło to karykaturalnie, bo inaczej wyjść nie mogło.
Wyluzuj. Przełknij fakt, że wygrała absolutnie najlepsza obecnie drużyna na Ziemi - i że mimo całej antysportowej otoczki tego Mundialu, ostatecznie zatryumfował futbol.
Być może jesteś teraz na etapie wyparcia. Mam nadzieję, że z niego wyjdziesz.
Wyluzuj. To tylko sport. Rozrywka dla mas.
Jeden stracony gol w OŚMIU meczach Mistrzostw Świata!
Hiszpania zamiotła ten turniej. Zdominowała go totalnie. Była ZESPOŁEM.
Oglądam kolejne odsłony Mundialu od 1986 roku - i NIGDY nie widziałem drużyny, która zdobyła ten tytuł odstając poziomem aż tak bardzo od innych uczestników.
To była czysta perfekcja.
Perfekcja.
Czapki z głów.
Wygrał ten turniej Mistrz.
Ewidentnie nie wyszli kopać w piłkę tylko w Hiszpanów, jak macallister dograł do końca to ja niewiem, już w 16 minucie powinna wpaść druga żółta na jego konto,
Zaraz po gwizdku wyłączyłem
Podobał Ci się mecz kompletnie bez stawki, niczym All Star Game w NBA - bez obrony, bez jakiejkolwiek taktyki?
6:4?
To nie był mecz o stawkę. Żadną.
Dziś mamy zawody o Mistrzostwo Świata.
A Ty nie czujesz różnicy ciężaru...
Łał.
to dziś hiszpanów upokorzyła argentyna, bo nie móc wcisnąć gola w 90 minut tak słabemu rywalowi, dużo słabszemu niż francuzi to wstyd
all star game jak w NBA? umiesz powtórzyć tylko to co usłyszałeś w tv, odniesienie kompletnie z czapy... włącz własne myślenie. tak, wolę oglądać wesoły futbol niż kopanie na 1:0, karnych mi tylko zabrakło
upokarzała to Hiszpania naszych, jak nas tłukła 6:0
Co za frajerzy z tych Hiszpanów! Wygrali finał tylko 1:0. Jaki wstyd! Oddali ledwie 20 strzałów na bramkę Argentyny - celnych tylko 16! Natomiast dopuścili przez te 120 minut do skandalicznych DWÓCH strzałów rywali, z czego kompromitujących dla obrony Hiszpanii zero celnych w wykonaniu Albicelestes!
To jest kompromitacja! Upokorzenie! Twoje słowa.
Argentyna upokorzyła Hszpanię.
Ty to naprawdę powiedziałeś.
Nie mam słów.
jeśli dla ciebie upokorzeniem jest 0:2 w półfinale MŚ z drużyną z czołówki światowego rankingu, która była typowana jako główny faworyt do tytułu to nawet nie chcę wiedzieć, co myślisz o naszym 0:6. chłopaki po takim meczu to powinni sobie pewnie wszyscy w łeb strzelić!
I piszę to jako zagorzały od 1988 roku kibic Holandii.
Holandia grała cudowny futbol.
Pierwszy mecz przegrała. Z ZSRR.
Płakałem. Miałem 11 lat.
Nauczony byłem nienawiści do Sowietów.
Potem Holendrzy wygrali już wszystko do końca, w finale znów grali ze Związkiem Radzieckim. I pokonali ich 2:0.
Wtedy w Europie były takie zasady, że w całej kadrze jakiegoś klubu mogło znajdować się tylko trzech zagranicznych piłkarzy. W całej kadrze.
Włodki SC Milan postawił na trzech Holendrów: Van Bastena, Gullita, Rijkaarda. I dlatego że zostałem fanem ACM.
Trump to się zastanawia - co to kuźwa za beznadziejny sport gdzie nikt punktu zdobyć nie może?
16 - 0 w strzałach w ogóle.
Jakim cudem jest wciąż remis?
Sędzia sędzią - ale Hiszpania troszkę na własne życzenie pozwala o klasę gorszemu zespołowi mieć szansę na wygranie tego finału.