SCUDETTO


Chaka Traorè: "Jestem wdzięczny Milanowi, ale chciałem grać więcej"

29 lipca 2026, 21:05, Redakcja Aktualności
Chaka Traorè:

Portal MilanNews przeprowadził wywiad z Chaką Traorè, który niedawno został zawodnikiem Partizana Belgrad. 21-letni iworyjski skrzydłowy, który zasłynął dwoma golami w styczniu 2024 roku przeciwko Cagliari (Puchar Włoch) i Empoli (Serie A), wrócił wspomnieniami do swojej przygody z Milanem. Opowiedział o relacjach z klubem, szansach dla młodych zawodników oraz własnym rozwoju.

Spędziłeś w Milanie pięć lat. Jak wspominasz okres gry w barwach Rossonerich od 2021 do 2026 roku?
"Cześć! Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Milanu nie da się opisać słowami, rozumiesz? Ten klub na zawsze pozostanie w moim sercu i zawsze będzie częścią mnie. Mam z nim wspaniałe wspomnienia i cieszę się, że mogłem być częścią tej legendarnej drużyny. Mogę też powiedzieć, że to najmocniejszy klub we Włoszech. Jestem naprawdę szczęśliwy, że mogłem nosić tę koszulkę".

Zacząłeś z przytupem: debiut w wyjściowym składzie i gol przeciwko Cagliari w wygranym 4:1 meczu Pucharu Włoch, a kilka dni później kolejne trafienie z Empoli w Serie A. Jak wspominasz tamten tydzień, który prawdopodobnie odmienił twoje życie, ale jednocześnie mógł okazać się mieczem obosiecznym, bo później już się zatrzymałeś?
"Oczywiście. Bardzo ciężko pracowałem z Piolim. To trener, który zawsze mi pomagał i motywował do pracy, powtarzając, że mój moment nadejdzie. Kiedy dał mi szansę, od razu ją wykorzystałem, zdobywając bramkę. Ten gol dodał pewności siebie zarówno mnie, jak i jemu, skoro później wystawił mnie również przeciwko Empoli. Tamtego dnia udało mi się strzelić gola dzięki fantastycznej akcji Christiana (Pulisica). To było jak sen – zdobyć dwie bramki w jednym tygodniu, czego nigdy bym się nie spodziewał. To było coś wspaniałego, zwłaszcza na San Siro, przy tej niesamowitej atmosferze i przed 80 tysiącami kibiców. Naprawdę nie da się tego opisać. Jestem ogromnie wdzięczny!"

Przyjęcie piłki, zwód, obrót i strzał w okienko – to był gol w stylu Inzaghiego…
"(śmiech) Tak, ale w tamtym momencie nie zastanawiasz się dwa razy. Obracasz się instynktownie i uderzasz. Na szczęście wszystko poszło dobrze i udało mi się zdobyć bramkę".

Jak bardzo zmieniło się twoje życie po tamtym tygodniu? Ludzie rozpoznawali cię na ulicach Mediolanu, a w Milanello nagle prosili o wspólne zdjęcia?
"Te gole całkowicie odmieniły moje życie. Nagle otworzyło się przede mną wiele drzwi i pojawiło się mnóstwo możliwości dla mojej kariery. Po tamtym okresie trafiłem do Palermo również dzięki tym występom. Wszystkie zmiany były pozytywne".

Wielu uważa jednak, że jesteś kolejnym dowodem na to, iż Milan nie stawia zbyt mocno na wychowanków. Kilka minut tu i tam w Pucharze Włoch i Serie A, a później wielu z was znika z radarów.
"To nieprawda, że Milan nie stawia na młodych. Milan postawił na nas – na mnie, Bartesaghiego, Kevina (Zerolego), Camardę. Wszyscy daliśmy klubowi odpowiedź na boisku. Poza tym klub buduje również projekt drużyny do lat 23, więc potrzeba czasu. Nie zgadzam się z opinią, że Milan nie daje szans młodym".

Wystarczy jednak spojrzeć na Liberalego, Colombo, Zerolego, Simicia, Navę czy ciebie. Nawet w przypadku Camardy nie ma pewności, że stanie się gwiazdą w koszulce Milanu.
"Wierzę w projekt Milanu i jestem przekonany, że klub osiągnie wielkie rzeczy również z młodymi zawodnikami. Patrząc na chłopaków z drużyny U-23, widać tam mnóstwo talentu. Mam nadzieję, że w przyszłości klub będzie darzył młodych jeszcze większym zaufaniem i dawał im takie szanse, jakie otrzymaliśmy my. Dla nas to było coś pięknego".

Cztery występy w ciągu pięciu lat nie napawają jednak optymizmem tych, którzy przyjdą po tobie. Spodziewałeś się, że zagrasz więcej?
"Oczywiście. Kiedy jesteś młody, masz mnóstwo entuzjazmu i chcesz grać jak najwięcej. Ale kiedy przed tobą są wielcy mistrzowie, nie jest łatwo. Gdy rozgrywasz jeden, dwa czy trzy mecze, motywacja jeszcze rośnie, ale wszystko jest procesem i nie można się spieszyć. Potrzeba czasu, a prędzej czy później przyjdzie więcej minut".

Doprecyzujmy: po tamtych dwóch golach nie uznałeś, że już osiągnąłeś wszystko, prawda?
"Że uderzyła mi woda sodowa do głowy? Nie, absolutnie nie. Po tamtych golach powiedziałem sobie: 'To dopiero początek i muszę pracować jeszcze ciężej, jeśli chcę osiągnąć wszystkie swoje cele i spełnić marzenia'. Nigdy nie pozwoliłem sobie pomyśleć, że już doszedłem na szczyt. To nie leży w moim charakterze".

Za kadencji Fonseki, Conceição i Allegriego nie zagrałeś ani minuty. Miałeś okazję z nimi rozmawiać?
"Po odejściu Piolego w klubie pojawiły się problemy, w które my, piłkarze, nie byliśmy zaangażowani. To był okres odbudowy, ale my skupialiśmy się wyłącznie na tym, by dawać z siebie wszystko na boisku i z dumą reprezentować barwy Milanu. Niezależnie od zmian zachodzących w klubie, nie mieliśmy z tym nic wspólnego. Tak, rozmawiałem z niektórymi trenerami, na przykład z Fonseką, który tłumaczył mi pewne kwestie. Rozmawiałem też z Conceição, z którym zresztą wygraliśmy Superpuchar Włoch w Rijadzie. Byłem częścią tamtej grupy i bardzo się z tego cieszyłem. Nie ukrywam jednak, że chciałbym mieć okazję częściej grać. Z drugiej strony drużyna zdobyła trofeum, więc i tak byłem szczęśliwy".


#

0 komentarzy
Musisz być zalogowany, aby komentować

Zaloguj się

Zapamiętaj mnie Zapomniałeś hasło?

Zarejestruj się