Francesco Camarda 2031!
Sercem we wtorek wszyscy będą w Bazylice Św. Ambrożego w Mediolanie, jednak fizycznie żaden z piłkarzy pierwszej drużyny Milanu, przebywającej na tournée w Australii, nie będzie mógł uczestniczyć w pogrzebie Baresiego. Możliwość powrotu Rossonerich do Mediolanu, by pożegnać byłego kapitana, nigdy nie była realnie brana pod uwagę. Nie dlatego, że zawodnikom i członkom delegacji w Perth nie zależy na obecności (wręcz przeciwnie), lecz z powodów logistycznych i wcześniej podjętych zobowiązań, które czynią taki plan niezwykle trudnym do zrealizowania. Największą przeszkodą jest odległość. Aby dotrzeć do Mediolanu na wtorkowy poranek, zespół musiałby odbyć ponad 20-godzinną podróż z przesiadką. Samo zorganizowanie miejsc dla piłkarzy i sztabu oznaczałoby znalezienie od 40 do 50 miejsc w tym samym samolocie, co na początku sierpnia graniczy z cudem. Równie trudne byłoby przygotowanie w ciągu zaledwie kilku godzin międzykontynentalnego lotu czarterowego. A przecież po uroczystościach Milan musiałby natychmiast wrócić do Perth, aby w środę o godzinie 13:00 czasu włoskiego (19:00 czasu lokalnego) rozegrać derby z Interem. To po prostu niemożliwe.
Alternatywą byłoby odwołanie pozostałej części tournée, ale taka decyzja spowodowałaby ogromne problemy przede wszystkim dla kibiców. Około 60 tysięcy biletów na mecz z Interem na Optus Stadium zostało wyprzedanych już dawno, podobnie jak wejściówki na spotkanie z Chelsea, zaplanowane na 8 sierpnia w Dżakarcie. W mniejszym stopniu ucierpiałby również sam klub, który ma podpisane umowy z organizatorami. We wtorek Milan będzie reprezentowany przez właściciela Gerry'ego Cardinale, prezydenta Paolo Scaroniego, pozostałych działaczy oraz wielu pracowników Casa Milan. Niewykluczone, że na pogrzebie pojawią się także Christian Pulisic i Santiago Gimenez, którzy w ostatnich dniach trenują w Milanello z powodu kontuzji.
W Perth natomiast prawdopodobnie zostanie zorganizowana wspólna chwila pamięci zbiegająca się w czasie z uroczystościami pogrzebowymi. Bo choć Rossoneri nie będą mogli być obecni osobiście, sercem wszyscy chcą być – i będą – u boku Franco Baresiego.
jest okazja zmazać plamę za nieobecność na 125 rocznicy klubu, ale po co ją wykorzystać?
Nie musiałby i nie natychmiast. Tym bardziej, że to nie są mecze oficjalne.
Wiem, zobowiązania, ale niesamowicie słabo to wygląda. Odeszła ikona i cały Milanowy świat powinien się po prostu zatrzymać w tym momencie, bez względu na wszystko.
Sytuacja ciężka i niezręczna, jakąś decyzję szybko trzeba było podjąć….
Choć myślę, że zdecydowanie ważniejsze że zjawią się tam piłkarze z czasów Franco i tych po jego zakończeniu kariery. Będzie tam więcej takiego prawdziwego Milanizmu, czerwono czarnej krwi, miłości do tych barw, szacunku i zrozumienia dla wielkości Kapitana niż jakby cała aktualna pierwsza drużyna przyjechała.