Francesco Camarda 2031!
Tysiące kibiców Milanu oraz wiele znanych postaci świata piłki nożnej i nie tylko zgromadziło się we wtorek (4 sierpnia), przed południem w Mediolanie, aby pożegnać Franco Baresiego. Trumna legendy Rossonerich dotarła przed Bazylikę św. Ambrożego tuż przed godziną 11:00, wywołując ogromne wzruszenie. Na jej przyjazd kibice odpowiedzieli poruszającym śpiewem: "Jest tylko jeden kapitan" (C'è solo un capitano). Milan reprezentowali Gerry Cardinale i Paolo Scaroni, a także dwaj piłkarze pozostający we Włoszech z powodu rekonwalescencji – Santiago Gimenez i Christian Pulisic. Reszta zespołu przebywa na zgrupowaniu w australijskim Perth pod wodzą trenera Rúbena Amorima. W uroczystości uczestniczyli również: Giuseppe Sala (burmistrz Mediolanu), Andrea Abodi (minister sportu), Ezio Maria Simonelli (prezes Lega Serie A), Giuseppe Marotta (prezes Interu), liczni byli koledzy Baresiego z boiska. Wśród nich znaleźli się między innymi Marco van Basten i Daniele Massaro, którzy nieśli trumnę. Giuseppe Bergomi, wieloletni rywal Baresiego na boisku i jego przyjaciel poza nim, odczytał podczas mszy fragment Ewangelii. Swoich przedstawicieli wysłały także Barcelona i Real Madryt. Nieobecny był natomiast Zlatan Ibrahimović.
Wśród sześciu osób niosących trumnę do bazyliki znaleźli się również Paolo Maldini oraz jego syn Daniele Maldini. Liczba sześciu osób nie była przypadkowa – nawiązywała do legendarnego numeru, z którym utożsamiany był Baresi. Giuseppe Bergomi odczytał pierwsze czytanie podczas nabożeństwa. To właśnie on razem z Baresim niósł znicz olimpijski podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w lutym na stadionie San Siro. Poza okrzykiem "Jest tylko jeden kapitan", kibice zgromadzeni przed bazyliką śpiewali również "You'll Never Walk Alone". Powiewały czerwono-czarne flagi z numerem 6, a z tłumu rozlegały się okrzyki: "Dziękujemy, Franco!"
Prezes Interu Giuseppe Marotta powiedział przed rozpoczęciem uroczystości: "Franco był ikoną futbolu i uosabiał wartość, która dziś w dużej mierze zanikła – poczucie przynależności. To przykład, który powinien skłonić nas do refleksji, a przede wszystkim być wzorem dla współczesnych piłkarzy. Był przykładem zarówno jako człowiek, jak i profesjonalista".
Minister sportu Andrea Abodi również oddał hołd Baresiemu: "Franco był kapitanem Milanu i całej włoskiej piłki. Był kochany przez kibiców wszystkich klubów. Pozostawił po sobie przesłanie, które musimy umieć odczytać – zawsze łączył klasę i elegancję z prostotą swojego zachowania".
Do Bazyliki św. Ambrożego przybył również Paolo Maldini. Obecni byli także byli piłkarze Milanu: Clarence Seedorf, Marco van Basten, Pietro Paolo Virdis, Mauro Tassotti, Demetrio Albertini, a także wyraźnie poruszony Fabio Capello.
Grupa Curva Sud Milano zawiesiła na budynku naprzeciw bazyliki wielki transparent z napisem: "Nieśmiertelna legenda, niezrównana klubowa ikona, która nigdy nie przestanie powiewać. Żegnaj, Kapitanie".

Ehh, pieprzony nowotwór :(
w tamtym okresie nie było tylu meczy w PE/LM, więc Milan jako jedną z najlepszych drużyn można było zobaczyć dość często; dodatkowo graczy Milanu oglądało się w ME i MŚ. Maldini jedną z bramek w reprezentacji strzelił w 1997 roku w meczu el. MŚ z Polską
potem pojawiły się telewizje typu Canal+, oferujące mecze ligi włoskiej, zaczęli sprzedawać swoje kanały do kablówek. LM jeszcze dość długo była w tvp albo w otwartym polszmacie, potem na długo łyknął ją C+. tak to poszło z ery kamienia łupanego i przeszło w erę internetów
Ale większość wyników to tylko telegazeta.
Mecze Milanu w TVP jakie jeszce były to te z pucharów LM...
Oczywiście LM i inne europejskie puchary to tylko w TV, natomiast początki Serie A, do której nie było tak dostępu tak właśnie wyglądały w moim przypadku.
Gdzieniegdzie pojawiła się informacja że Mike skrócił urlop by być na uroczystości.
Klub reprezentowali z piłkarzy Pulisic i Gomez
Cardinale i Scaroni zostali wygwizdani przez kibiców przed wejściem na kosciól
Z Juve przybył Massara
Franco byl pierwszym kapitanem którego pamiętam
Zawsze pozostanie w pamięci
Riposa in pace, capitano. W sercach kibiców Rossonerich pozostaniesz na zawsze jedną z największych legend Milanu [*]
Przypomniało mi się właśnie, jak płakał po przegranym finale MŚ w 1994. I choć kibicowałem wówczas Brazylii, to jego widok ogromnie mnie wzruszył. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Takie smutne, jego wyraz twarzy, kiedy pocieszał go Sacchi i inni. Wyglądał wówczas, jak mały chłopiec, którego spotkało wielkie nieszczęście. Tak naturalnie i w ogóle... Jestem szczerze mówiąc załamany. Dopiero teraz rzeczywiście do mnie doszło, że Baresi odszedł z tego świata. Jprdle.
FB6.