Udany debiut Rúbena Amorima w Serie A! Milan pokonał na inaugurację rozgrywek drużynę Torino 2:1.
Luka Modrić po raz pierwszy zabrał głos po przedłużeniu kontraktu z Milanem. W emocjonalnie trudnym momencie dla kibiców Rossonerich z powodu śmierci Baresiego, Chorwat otworzył swoje serce. Jako dziecko kibicował wielkiemu Milanowi prowadzonemu przez Franco. Wyznał, że marzy o zdobyciu trofeum i zadedykowaniu go legendarnemu numerowi 6. Poruszył także inne tematy – od Amorima i Leão, przez Ramosa, aż po rozczarowujące zakończenie poprzedniego sezonu, które chce zostawić za sobą, wzbogacając klubową gablotę o kolejne trofea.
Co poczułeś, gdy dowiedziałeś się o śmierci Baresiego?
"Baresi był dla mnie uosobieniem Milanu. Był, jeśli nie największym, to jednym z największych symboli tego klubu – niezwykle skromnym człowiekiem i liderem, który przewodził przykładem. To ogromna strata dla Milanu i wszystkich jego kibiców. Spotkałem go kilka lat temu, gdy grałem jeszcze w Realu Madryt, podczas meczu z Milanem w Los Angeles. Nigdy nie miałem okazji z nim porozmawiać, ale był jednym z tych piłkarzy, których jako dziecko podziwia się, zakochując się w danym klubie. Choć nie grał na mojej pozycji, był dla mnie wzorem. Myślałem: 'Tak właśnie powinno się zachowywać i grać w piłkę'".
Czy to także dzięki Baresiemu pokochałeś Milan?
"Milan zawsze mi się podobał. Najpierw zacząłem mu kibicować przez Zvonimira Bobana, ale także dzięki Franco i innym wielkim piłkarzom tego klubu. Był kapitanem i z pewnością inspirował wszystkich kibiców Milanu".
Wielu mówi, że jesteś podobny do Baresiego – niewiele mówisz, a wystarczy jedno spojrzenie...
"Tak, Baresi był przede wszystkim liderem przez przykład. Nie mówił wiele, był skromny. Najlepiej opisuje go dla mnie to, jak wrócił po operacji łąkotki, by zagrać w finale mundialu z Brazylią. To wydawało się niemożliwe, a on jeszcze wziął odpowiedzialność za wykonanie rzutu karnego. Sam byłem w podobnej sytuacji: gdy grasz dla reprezentacji i musisz strzelać karnego, to nie jest łatwe. To wiele mówi o jego charakterze i przywództwie".
Czy dodatkową motywacją Milanu będzie zdobycie trofeum i zadedykowanie go Baresiemu?
"Tak. To może być dla nas wielki cel – wygrać jakiś tytuł i zadedykować go Franco. Ze względu na jego dziedzictwo. Byłoby to coś niezwykłego, wspaniałego, spełnienie marzeń. Będziemy ciężko pracować, żeby tego dokonać".
Jak bardzo cieszysz się z rozpoczęcia drugiego sezonu w Milanie?
"Bardzo się cieszę, że wróciłem, bo poprzedni sezon sprawił mi wiele radości. Niestety zakończyliśmy go źle i nie osiągnęliśmy minimum, czyli awansu do Ligi Mistrzów. To było frustrujące. Żałuję, że przez kontuzję nie mogłem pomóc drużynie w najważniejszych meczach końcówki sezonu. Dlatego chciałem wrócić i mam nadzieję na lepszy rok oraz na zdobycie trofeum z Milanem".
Czy to słaby finisz sezonu i przeciętny mundial z Chorwacją skłoniły Cię do dalszej gry?
"Nie. Zostałem przede wszystkim dlatego, że czułem się tutaj świetnie. Klub i kibice okazali mi ogromne wsparcie i sympatię – to był główny powód. Klub pokazał też, że naprawdę mnie chce. Nadal czuję tę samą pasję, głód i radość z gry. To najlepsze miejsce dla mnie. Chcę dać Milanowi tyle samo co w poprzednim sezonie, a jako drużyna chcemy rozegrać lepszy sezon, a przede wszystkim lepiej go zakończyć. Musimy wyciągnąć wnioski z błędów. Do porażki z Lazio walczyliśmy o mistrzostwo. Kiedy zrozumieliśmy, że tytuł się oddala, chyba trochę odpuściliśmy, myśląc, że Liga Mistrzów jest już pewna. To był nasz błąd".
Kiedy podjąłeś decyzję o pozostaniu?
"Od początku chciałem grać jeszcze jeden sezon. Mogłem podpisać kontrakt już w grudniu, ale chciałem najpierw posłuchać swojego organizmu. Musiałem sprawdzić, czy nadal mam w sobie tę samą złość, pasję i motywację. Odpowiedź była taka, jakiej się spodziewałem – czuję się dobrze i wciąż mam wszystko, czego potrzeba, by grać. Gdy zobaczyłem, że klub nadal mnie chce, nie miałem wielu wątpliwości. Milan dał mi w ubiegłym sezonie, podczas mundialu i po jego zakończeniu, to, czego pragnie każdy piłkarz – zaufanie i wsparcie"
Jakie są pierwsze wrażenia ze współpracy z Amorimem?
"Rozmawialiśmy kilka razy latem i mam bardzo pozytywne odczucia. Mam nadzieję, że tak pozostanie, że będziemy się dobrze rozumieć. Trener wniesie nowe pomysły, a my postaramy się realizować wszystko, czego od nas oczekuje. Wierzę, że wszystko pójdzie dobrze".
Do drużyny dołączył także Gonçalo Ramos. Co o nim sądzisz?
"Obserwowałem go od dawna. To świetny napastnik. Być może właśnie takiego zawodnika nam brakowało. Mam nadzieję, że będzie robił to samo, co w poprzednich klubach. Ostatnio miałem z nim jednak niemiłe wspomnienie – to on strzelił gola, który wyeliminował Chorwację z mundialu. Z tego, co zdążyłem zauważyć, jest również świetnym człowiekiem. Mam nadzieję, że da Milanowi wiele powodów do radości".
Powiedziałeś mu coś o tamtym golu?
"(śmiech) Nie, rozmawialiśmy o tym już w Stanach Zjednoczonych. Nie chcę do tego wracać, bo to nie jest miłe wspomnienie".
Podoba Ci się Milan, który się tworzy?
"Podoba mi się to, co robi klub. Trzon zespołu pozostał ten sam, a nowi piłkarze będą dla nas bardzo ważni. Ramos, Gila i Diawara dodadzą drużynie jakości i charakteru, pomagając nam osiągnąć cele".
Ponownie spotkaeś Rafaela Leão. Cieszysz się, że został? Dałbyś mu jakąś radę?
"Nie, nie chcę mu doradzać. Rafa jest wystarczająco dojrzały, by wiedzieć, co jest dla niego najlepsze. Wie, jak bardzo kibice i cały klub go kochają. To znakomity piłkarz i cieszę się, że jest z nami. Musi tylko ciężko pracować i dawać z siebie wszystko dla Milanu, jak zawsze. Ostatni sezon nie był dla niego najlepszy – miał kilka kontuzji i nie czuł się w pełni sił fizycznych. Ale nadal jest wielkim zawodnikiem. Jeśli zostanie, będzie to dla nas fantastyczna wiadomość, bo w najwyższej formie należy do najlepszych piłkarzy świata. Mam nadzieję, że odzyska zdrowie, wróci do swojej najlepszej gry i pomoże nam rozegrać świetny sezon. Oczywiście chciałbym, żeby został, ale zobaczymy, co się wydarzy. To on i klub podejmą najlepszą decyzję. Jako piłkarz chcę jednak mieć Rafę w swojej drużynie".
Po sześciu triumfach w Lidze Mistrzów i 34 zdobytych trofeach masz jeszcze jakieś marzenie?
"Gdy pierwszy raz przyszedłem do Milanu, powiedziałem, że chcę z tym klubem wygrywać i to się nie zmieniło. Marzę o zdobywaniu trofeów w czerwono-czarnej koszulce. Nieważne, czy będzie to mistrzostwo Włoch, czy inne trofeum – moje marzenie pozostało takie samo. Właśnie dlatego tu przyszedłem. Nie po to, żeby się dobrze bawić czy tylko spędzić czas. Wracam z jasno określonym celem: wygrywać z Milanem".
Jedynym sukcesem bedzie top 4 a nie majster.
"Do porażki z Lazio walczyliśmy o mistrzostwo. Kiedy zrozumieliśmy, że tytuł się oddala, chyba trochę odpuściliśmy, myśląc, że Liga Mistrzów jest już pewna. To był nasz błąd".
Te 3 zdania rozwaliły mnie na łopatki...
Widocznie chłopcy mieli dosc Allegriego i zagrali na jego zwolnienie :)
Pewnie tak. Ale nie wiem, nigdy nas sobie nie przedstawiono.
Modric zdradził jeden element ze środowiska piłkarskiego, który nie jest jakąś wielką tajemnicą ale często zapominamy o nim.
Piłkarze wewnąrz swojej drużyny mają taką niepisaną zasadę by nie sugerować drugiemu co jest dla niego najlepsze.
A dlaczego ? Ponieważ jest bardzo dużo czynników, które kształtują decyzję , a o których " wujaszek dobra rada" guzik wie.
Liga europy bedzie ciezsza o wkele niz nasza liga