Udany debiut Rúbena Amorima w Serie A! Milan pokonał na inaugurację rozgrywek drużynę Torino 2:1.
Wczorajszy remis w derbach w Perth nie wydaje ostatecznych wyroków, ale przekazuje Milanowi dwa trudne do zignorowania wnioski: Pervis Estupiñán i Yunus Musah w dalszym ciągu wydają się mało funkcjonalni w taktyce Rúbena Amorima. Szkoleniowiec prosił o czas na ocenę Ekwadorczyka, blokując jego potencjalne odejście do Aston Villi. Jednak w Perth jego wejście na boisko zbiegło się w czasie z kryzysem Rossonerich, który kulminował bramką Dimarco w 52. minucie, zaledwie siedem minut po przerwie. Wprowadzony w 46. minucie w miejsce Bartesaghiego Estupiñán od razu miał problemy z czytaniem boiskowych sytuacji i zarządzaniem piłką. Milan stracił zwartość na lewej flance, a Inter właśnie z lewej strony Rossonerich wyprowadził akcję, która zakończyła się golem. Ekwadorczyk zakończył mecz z żółtą kartką, nie wnosząc istotnego wkładu ofensywnego w grę drużyny. Amorim prawdopodobnie miał nadzieję na odzyskanie zawodnika podziwianego w barwach Brighton, ale pierwsze odpowiedzi sugerują, że wymarzona, lecz ostatecznie niedoszła do skutku transakcja z Aston Villą powinna była zostać sfinalizowana, zanim pociąg ten odjechał z toru numer dwa – nawiązującego do numeru na koszulce Estupiñána – bez powrotu.
W przeciwieństwie do Ekwadorczyka, Yunus Musah rozegrał 62 minuty u boku Fofany, po raz kolejny wykazując się energią i zaangażowaniem, lecz zarazem niską zdolnością do kontrolowania środka pola. W ustawieniu 3-4-2-1 Amorima dwaj środkowi pomocnicy muszą zapewniać orientację, precyzję w grze pionowej oraz dyscyplinę pozycyjną – cechy, które Amerykanin prezentuje sporadycznie i przy niskiej jakości. Jego ruch generuje szamieszanie, ale nie zawsze kontrolę, a przeciwko Interowi, który utrzymał 56% posiadania piłki, Milan potrzebował porządku i czystości w rozegraniu. Nie jest to krytyka o charakterze osobistym względem Musaha, lecz czysto techniczna. Sprzedaż zarówno jego, jak i Estupiñána mogłaby zwolnić przestrzeń i zasoby na rzecz piłkarzy lepiej dopasowanych i funkcjonalnych względem żądań Amorima. Uparte trwanie przy nich z zasady grozi natomiast przekształceniem dwóch wątpliwości w poważne problemy na cały sezon.
z jednej strony Ramos za 75 mln a z drugiej "testowanie" takich graczy.. WTF?!?!?