Francesco Camarda 2031!
Luka Modrić dołączył do zespołu Milanu na zgrupowaniu w Perth w ramach australijskiego tournée 2 sierpnia, razem z Belgiem Saelemaekersem, De Winterem oraz Szwajcarem Jasharim. Oznacza to, że chorwacki wirtuoz wybiegł na boisko zaledwie dwa dni po swoim pierwszym treningu w nowym sezonie. Mimo typowo letniego tempa sparingu, w oczach obserwatorów największe wrażenie zrobiły jego niezmienna klasa, spokój i jakość, jakie wniósł na murawę podczas trzydziestu minut spędzonych na boisku w derbach z Interem w debiucie pod wodzą Rúbena Amorima.
Wejście Luki Modricia na murawę Optus Stadium w Perth spotkało się z ogromnym entuzjazmem kibiców zgromadzonych na trybunach. To dokładnie ta sama reakcja, z jaką San Siro witało go przez cały ubiegły sezon i z jaką będzie wspierać go w kolejnym. Oczywiście – co warto podkreślać, by zachować właściwe proporcje – był to jedynie mecz kontrolny, jednak widok Modricia w koszulce Milanu dyktującego tempo gry dawał niemal poczucie spokoju i harmonii. Fakt, że po zejściu Gabbii z boiska Rúben Amorim przekazał mu opaskę kapitańską, najlepiej świadczy o ogromnym autorytecie Chorwata oraz o tym, jak wielkie znaczenie w taktyce i szatni portugalskiego szkoleniowca będzie odgrywał w nadchodzących rozgrywkach.
Warto powtórzyć to po raz kolejny, aby uniknąć nadinterpretacji: to było tylko spotkanie towarzyskie. Mimo to sposób, w jaki Luka Modrić zameldował się na boisku w środowym meczu z Interem, doskonale tłumaczy, dlaczego Milan tak mocno zabiegał o przedłużenie jego kontraktu o kolejny rok. Pokazuje on również, że nawet w wieku 41 lat Chorwat pozostanie bezcennym zasobem dla Rossonerich.
Na początku drugiej połowy Milan znalazł się pod silną presją Nerazzurrich, mając poważne problemy z wyjściem spod pressingsu – dokładnie tak, jak w pierwszych fragmentach gry. Jednak po wejściu Modricia (oraz zmianie ośmiu zawodników w wyjściowej jedenastce) cała drużyna zmieniła swoje oblicze i nastawienie: to z pewnością nie był przypadek. Z numerem 14 w środku pola zespół odzyskał kontrolę, rytm i wrócił do gry. Posiadanie tak nieskończonych pokładów jakości w drugiej linii oraz tak wybitnego lidera w szatni w stu procentach zrobi różnicę. A Amorim doskonale o tym wie.
Natomiast jeśli Jashari, Comotto czy Ricci nie wykorzystają tej obecności mistrza i nie poduczą się jego stylu gry, to pozostaną nam jedynie suche liczby w kolejnym sezonie.
Zobaczymy jak wykorzysta go Amorim.
Forza Luka!