ZWYCIĘSTWO NA 100-LECIE SAN SIRO!
Ardon Jashari marzy o sezonie w roli bohatera u boku Luki Modricia oraz w barwach klubu, któremu kibicował od dziecka. Po roku, w którym grał mniej, niż się spodziewał – m.in. ze względu na obecność zdobywcy Złotej Piłki – Szwajcar jest przekonany, że pod wodzą Rúbena Amorima ta historia potoczy się inaczej. Wczoraj po południu pomocnik i były zawodnik Club Brugge dotarł do stolicy Indonezji i z pełną wiarą wypowiedział się o przyszłości. Zarówno swojej, jak i całego Milanu. Zmęczenie po pięciogodzinnym locie oraz chaotyczny ruch w metropolii tak odmiennej od Perth nie zmąciły jego myśli: pragnie Rossonerich, którzy wygrywają mecz za meczem, zarówno w lidze, jak i w Lidze Europy, i właśnie z takim celem w głowie ciężko pracuje. Nigdy nawet nie pomyślał o pakowaniu walizek, bo jest dokładnie tam, gdzie pragnie być. Teraz wszystko w jego rękach, by przekształcić marzenia małego Ardona w rzeczywistość.
Jashari, przede wszystkim jak się czujesz?
"Dobrze. Po mundialu i wakacjach czuję w sobie nową energię".
Nowy jest także trener Milanu, Rúben Amorim:
"Dołączyłem niedawno, ale myślę, że pojąłem przynajmniej w zarysie wizję gry, jaką chce wprowadzić. Podoba mi się futbol oparty na dużej intensywności i uważam, że jesteśmy w stanie to wdrożyć, ponieważ mamy odpowiednie umiejętności. Milan musi grać w ten sposób i wygrywać".
W porównaniu do ubiegłego roku czeka nas rewolucja:
"Każdy ma swój sposób prowadzenia gry i darzę wielkim szacunkiem Allegriego – szkoleniowca, który wygrał we Włoszech sześć scudetto. Jeśli będziemy pressować wysoko i starać się kontrolować przebieg spotkania, mam bardzo dobre odczucia".
Jaki jest cel na ten sezon?
"Wygrywać wiele spotkań. A dokładniej – wygrywać każdy mecz, ponieważ z taką mentalnością musimy wychodzić na boisku. Jeśli tak zrobimy, znajdziemy się na szczycie tabeli. Teraz nie czas jednak na mówienie o scudetto: musimy zbudować zwycięską mentalność i czerpać radość z gry w piłkę. Jestem pewien, że jeśli uda nam się połączyć te dwie rzeczy, będziemy mieli wszystko, czego potrzeba, aby odnieść sukces".
Dwa lata temu w barwach Club Brugge byłeś jednym z najlepszych pomocników Ligi Mistrzów. Teraz zmierzysz się z Ligą Europy w barwach Milanu:
"Z pewnością chcieliśmy grać w Lidze Mistrzów, ponieważ awans do niej był naszym celem, ale teraz musimy dobrze przygotować się do Ligi Europy. To pozytywne dla nas wszystkich, że mamy kalendarz pełen wyzwań i musimy być gotowi, w dobrej dyspozycji fizycznej. Podobnie jak w lidze, również w Europie celem jest wygrywanie. Do zdobycia jest kolejne trofeum i musimy spróbować po nie sięgnąć. Zmierzymy się z innymi bardzo silnymi klubami, zdajemy sobie z tego sprawę, ale musimy koncentrować się wyłącznie na sobie".
Twój pierwszy rok w koszulce Rossonerich był trudny m.in. z powodu kontuzji. Czy w sezonie 2026/2027 zobaczymy prawdziwego Jashariego?
"Poprzedni sezon był moim pierwszym w Milanie i we Włoszech. Do tego doszedł uraz kości strzałkowej i sprawy potoczyły się inaczej, niż się spodziewałem – grałem niewiele. Moje oczekiwania zaraz po przyjeździe były zupełnie inne... Teraz chcę po prostu pokazać się z jak najlepszej strony, a żeby to osiągnąć, potrzebuję szansy i ciągłości, by udowodnić, na co mnie stać. Kiedy wrócę do topowej formy, jestem pewien, że ucieszę kibiców i pomogę drużynie moimi umiejętnościami. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy się dobrze bawić".
Jeśli w minionym sezonie grałeś niewiele, "winą" obarczać można także takiego klasowego zawodnika jak Modrić, który przedłużył kontrakt. Jesteś... zaniepokojony?
"To dla mnie absolutnie żaden problem. Wręcz przeciwnie – to wspaniała wiadomość. Powinniśmy być wszyscy dumni, że mamy w zespole kogoś takiego. Z Luką mam naprawdę świetne relacje poza boiskiem: mam nadzieję, że w tym sezonie zagramy razem częściej i złapiemy świetne porozumienie. Już podczas tych trzydziestu minut w środku tygodnia z Interem miałem bardzo pozytywne odczucia".
Czy naprawdę wierzysz, że możecie ze sobą współistnieć?
"W 100 procentach. W Belgii grałem z partnerem ustawionym bardzo blisko mnie, w środku pola, i czułem się z tym świetnie. W Perth w meczu derbowym udało mi się wykonać kilka udanych ruchów – zarówno z piłką, jak i bez niej – właśnie dzięki obecności Modricia u mojego boku".
Czego nauczyłeś się dotychczas od Luki?
"Rzeczą, którą zauważyłem od pierwszego dnia, jest to, że on zawsze chce wygrywać – to DNA jest niezwykle ważne, ponieważ jest to także DNA Milanu. Słyszenie tego każdego dnia pomaga każdemu zrozumieć, co jest potrzebne do zdobywania trofeów, tak jak robił to przez trzynaście sezonów w Realu Madryt. Naprawdę go podziwiamy za to, jakim jest człowiekiem poza boiskiem i jak ciężko pracuje każdego dnia. Biorąc pod uwagę jego wiek, to nie jest normalne. Dlatego jego mentalność ma tak wielkie znaczenie dla grupy".
Podczas mistrzostw świata krążyło wiele plotek transferowych, a zainteresowanie Tobą wyrażały zarówno Atalanta, jak i Juventus. Jak bardzo zależało Ci na pozostaniu w klubie, któremu kibicowałeś od dziecka?
"Dołączyłem do Milanu rok temu i spełniłem swoje marzenie, ponieważ moje serce zawsze było czerwono-czarne. Bardzo chciałem założyć tę koszulkę i pokazać swoje umiejętności na San Siro. W futbolu jednak czujesz się naprawdę szczęśliwy przede wszystkim wtedy, gdy grasz... W tym sezonie mam nadzieję pomóc drużynie i dać z siebie absolutnie wszystko. Mam ogromną wiarę, że klub czuje dokładnie to samo".
Co jeszcze możesz powiedzieć o systemie taktyczny Amorima?
"Z trenerem Amorimem czuć powiew świeżości i nową energię, choć jak na razie nie miałem jeszcze zbyt wiele czasu, by w pełni dostosować się do jego futbolu. Bardzo mi się to jednak podoba – to wizja gry, która wpisuje się również w to, co robiłem w przeszłości, ponieważ w Belgii grałem już w dwuosobowym środku pola. Trener oczekuje dominującego i intensywnego stylu gry. Uwielbiam tak grać, ponieważ musimy dominować w meczach, żeby wygrywać – jesteśmy Milanem i mamy ku temu odpowiednie możliwości".