Francesco Camarda 2031!
Dziennikarz G.B. Olivero na łamach La Gazzetta dello Sport wypowiedział się na temat Lautaro Martíneza i Mike'a Maignana:
"Wczoraj Lautaro Martínez pojawił się w Appiano Gentile (centrum szkoleniowe Interu). Czy mógł poprosić o dodatkowe dni urlopu? Oczywiście. Czy by je dostał? Z pewnością, zwłaszcza że Argentyńczyk przez cały rok dźwiga na swoich barkach ogromną odpowiedzialność. Ale niczego takiego nie zrobił. Lautaro wykorzystał dwadzieścia dni odpoczynku, przetrawił rozczarowanie przegranym finałem mundialu, w którym nie rozegrał nawet minuty, i przygotowuje się do kolejnego sezonu w roli jednego z najważniejszych zawodników. Razem z nim w Appiano był Marcus Thuram, który mundial przeżył niejako jako pasażer na gapę (minuta na boisku), ale cały czas z uśmiechem na twarzy. Ten sam uśmiech pokazywał na pierwszych zdjęciach z treningu.
Mike Maignan jest mniej pogodnym typem, to kwestia charakteru. Jego mundial zakończył się dzień wcześniej niż Lautaro – sześcioma golami straconymi przez Francję w meczu o trzecie miejsce z Anglią. Jego wakacje potrwają jednak o tydzień dłużej. Kapitan Milanu pojawi się ponownie w Milanello 16 sierpnia, cztery dni później niż pierwotnie planowano (a już ta data wydawała się dość hojna). Taki sam harmonogram ma Rabiot – skoro kapitan może, to mogą wszyscy. To już przykład dla innych. Maignan jest bramkarzem, przechodzi inny rodzaj przygotowań i potrzebuje niewiele czasu, żeby przygotować się do oficjalnego debiutu. Jeśli jednak jakiś kibic kręci na to nosem, cóż – jest to normalne, ponieważ nowy terminarz wymusza mocny start: przed jesienną przerwą rozegranych zostanie pięć kolejek, więc szybkie stracenie dystansu byłoby poważnym problemem.
Najwyraźniej Maignan nie wziął pod uwagę tego, jak zakończył się sezon Milanu – z sensacyjnym brakiem awansu do Ligi Mistrzów. Nie wziął pod uwagę konieczności, by Amorim wdrożył swoją filozofię w całym zespole. Nie wziął pod uwagę swojej roli w szatni, równie ważnej jak ta na boisku. Oczywiście zdarzają się gorsze rzeczy, a skoro klub dał mu kilka dodatkowych dni urlopu, to z pewnością miał ku temu swoje powody i dokonał odpowiedniej oceny sytuacji.
Maignanowi wystarczą dwie spektakularne parady, żeby pogodzić się z kibicami, którym trudno wybaczyć mu nawet nieobecność na pogrzebie Franco Baresiego. To prawda, że był wtedy po drugiej stronie świata i nie znał dobrze Franco. Ale miał możliwość powrotu, a opaska kapitańska nie jest elementem dekoracyjnym – wiąże się z określonym sposobem postępowania, szczególnie gdy trzeba oddać hołd człowiekowi, który przez 15 lat nosił ją w sposób mistrzowski".
Osobiście cały czas uważam, że to cechy charakteru widoczne podczas treningu i meczów powinny decydować kto nosi opaskę. I przede wszystkim, moim skromnym zdaniem, nie powinien jej nosić bramkarz. Piłkarz, który kibluje w bramce przez praktycznie cały mecz nie może brać aktywnego udziału w sytuacjach, w których kapitan faktycznie byłby potrzebny.
Calabria i Romagnoli byli 100 razy lepsi w tej roli. Nawet nieszczęsny Bonucci.
Nie uczestniczy w grze, tak naprawdę a ogólnie wydaje mi się jego podejście do klubu i Milanu jest raczej czysto biznesowe. Po odejściu z Milanu kolejnego dnia zapomni gdzie grał. Wiadomo czasy się zmieniły, ale moim zdaniem trzeba budować Gabbie albo dac Modricowi opaskę.
Mike jak to Mike niby ok, ale rewelacji jako kapitan nie ma.