AC MILAN – MANCHESTER UNITED 4:2
Udany ostatni test przed inauguracją nowego sezonu Serie A!
Lepiej zachować ostrożność z planami lotów do Turcji. W ostatnich dniach wyszło na jaw, że Donald Trump w lipcu opuścił Ankarę tajnym samolotem z obawy przed atakami terrorystycznymi... a przecież takie sytuacje nie zdarzają się często. Lot Rafaela Leão do Galatasaray jest natomiast monitorowany, ale na razie nie ma jeszcze konkretnego terminu. Leão ma jeszcze 19 dni na kupienie biletu, a w ostatnich dniach kontakty między stronami są częste i ciągłe. Oto, co się dzieje i co może się wydarzyć – pisze Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport.
Galatasaray od tygodni jest klubem najbardziej zainteresowanym Leão. Chce zmienić oblicze swojej ofensywy i działa szybko. W weekend zrozumiał, że nie będzie w stanie sprowadzić Gabriela Martinellego z Arsenalu, a jednocześnie jest bliski finalizacji transferu Aleksieja Batrakowa z Lokomotiwu Moskwa za 25 milionów euro. Wniosek jest prosty: jeśli Gala ma wydać pieniądze, to je wyda. W przypadku Rafaela Leão chodzi przede wszystkim o pieniądze. Galatasaray musi dojść do porozumienia z zawodnikiem w sprawie wynagrodzenia, a z Gerrym Cardinale w sprawie ceny za kartę zawodnika. Milan obniżył swoje oczekiwania, ale ta przeszkoda nadal jest największa: skoro transfer nie doszedł do skutku w pierwszej połowie sierpnia, powodem jest różnica między oczekiwaniami obu klubów. Konkretne liczby: Galatasaray złożył ofertę w wysokości 35 milionów euro plus bonusy, natomiast Milan nadal żąda więcej.
Leão na razie obserwuje sytuację i się zastanawia. Nie może grać z powodu problemu mięśniowego, który powinien zostać rozwiązany do końca miesiąca – już w tym tygodniu przewidywany jest jego powrót do treningów z zespołem – i wyobraża sobie inną przyszłość. Turcja byłaby dla niego okazją do podpisania kontraktu życia: pięcioletniej umowy gwarantującej 10–12 milionów euro za sezon, czyli naprawdę ogromne pieniądze, niemal dwa razy więcej niż zarabia w Milanie. Równie ważne będzie to, czy wyzwanie związane z Galatasaray go zainteresuje. Poziom tureckiej ligi rośnie, a stadion Ali Sami Yen potrafi ogłuszyć swoim dopingiem. Nie tak jak San Siro, być może, ale również potrafi być bardzo głośno. W efekcie wszystko staje się partią pokera, która może przeciągnąć się aż do 4 września, kiedy zamknie się tureckie okno transferowe.
Sytuacja cały czas się zmienia. Mniej więcej wygląda ona tak: Galatasaray chce Leão, ale obawia się, że nie zdąży na czas osiągnąć wszystkich porozumień, dlatego analizuje alternatywne rozwiązania, między innymi transfer Noa Langa. Rafa dobrze czuje się w Milanie, ale wie, że jego relacje z kibicami mocno pogorszyły się w ostatnim roku, dlatego prowadzi rozmowy z Galatasaray. Jeśli zostanie, może się spodziewać znacznie większej liczby gwizdów niż oklasków. Milan chce zarobić na sprzedaży swojego najważniejszego zawodnika, a Amorim nieprzypadkowo po zwycięstwie nad United wysłał mu między wierszami wiadomość: "Leão to naprawdę drogi zawodnik... Zobaczymy więc, ale musi walczyć. Myślę, że Cissé, biorąc pod uwagę to, jak zagrał, utrudni mu zadanie". Innymi słowy: jeśli pojawi się odpowiednia cena, Rafa odejdzie. Paradoks polega na tym, że wszyscy chcą tego samego – muszą tylko znaleźć sposób, żeby doprowadzić do realizacji tego transferu.