Udany debiut Rúbena Amorima w Serie A! Milan pokonał na inaugurację rozgrywek drużynę Torino 2:1.
AC Milan wygrał z Torino 2:1, w wyjazdowym meczu pierwszej kolejki Serie A. Przez większość trwania rywalizacji Rossoneri wyraźnie przeważali, stwarzając sobie więcej podbramkowych sytuacji. Na listę strzelców wpisali się Alphadjo Cisse, Adrien Rabiot i Che Adams.
Milan od początku ruszył do ofensywy, szukając jakiegoś błędu lub choćby zawahania defensywnych graczy Torino. I rzeczywiście gospodarze, zwłaszcza w środku pola, wydawali się na tym etapie dosyć niepewni. Rossoneri pierwszą sytuację podbramkową wypracowali sobie już w drugiej minucie rywalizacji. Podanie ze skrzydła zamykał znajdujący się wewnątrz pola karnego, lecz uderzający z bardzo ostrego kąta, Cissè. Trafił jednak w boczną siatkę. Chwilę później na dośrodkowanie zdecydował się Chukwueze, ale obrońcy oddalili grę od szesnastki Torino.
Po pierwszych kilku dynamicznych minutach tempo gry jednak wyraźnie osiadło, a gra przez pewien czas toczyła się głównie w środku pola. Przełom mógł nastąpić w 21. minucie, kiedy na rajd zdecydował się Chukwueze, który wtargnął w pole karne, jednak być może trochę zbyt późno zdecydował się na podanie do środka - ostatecznie po zgraniu piłki akcję szybko zablokowali gospodarze. Torino już po raz kolejny straciło piłkę blisko własnej bramki w 28. minucie. Miało to miejsce moment po wznowieniu gry przez bramkarza. Szybko błąd chciał wykorzystać Cissè, ale Rossoneri wywalczyli wyłącznie rzut rożny - który nie stworzył żadnego realnego zagrożenia. Aktywny w ofensywie tego dnia był Chukwueze i kolejny zryw Nigeryjczyka miał miejsce wraz z końcem drugiego kwadransa rywalizacji. Tym razem piłkarz już w ogóle nie decydował się na podanie, a skoro sam wtargnął w szesnastkę, to i sam spróbował tę akcję wykończyć. Strzał odbił jednak bez większego problemu bramkarz, a dobitka Chukwueze była już bardzo niecelna. W 32. minucie natomiast głową wrzutkę Nigeryjczyka wykańczał Cisse, ale tak jak na początku pierwszej połowy - trafił tylko i wyłącznie w boczną siatkę. Dwie minuty później Cisse dośrodkowywał z rzutu wolnego z okolic trzydziestego metra, ale była to wrzutka zbyt głęboka, wyłapana przez golkipera Torino. Jeszcze bardziej dogodną szansę na stworzenie zagrożenia Cissè miał w 38. minucie, bo miał bardzo dużo przestrzeni z piłką na skrzydle, po czym zbiegł do środka i ostatecznie nic nie zdziałał. Kolejna szansa Chukwueze nadeszła w 43. minucie, ale schemat podobny - przedostał się z futbolówką na wysokość pola karnego po lewej stronie, jednak jego podanie do środka zostało zblokowane. Dla odmiany - minutę później w podobnej sytuacji jego wrzutka była zwyczajnie niecelna.
Pierwsze minuty drugiej połowy rywalizacji wciąż nie przyniosły żadnego przełamania. Zdominowane w pierwszych 45 minutach Torino przed świetną szansą stanęło w 63. minucie, kiedy po raz pierwszy w tym meczu faktycznie byli blisko zdobycia bramki. Strzał wewnątrz pola karnego oddawał Simeone, celował w lewy górny róg, ale ostatecznie gospodarze z tej akcji wynieśli tylko rzut rożny. A jako że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić - przenosimy się na drugą stronę boiska. Tam piłkę w polu karnym przyjął Cissè, nie zastanawiał się długo i od razu uderzył, wykorzystując wolną przestrzeń i przenosząc piłkę nad bramkarzem. Warto zaznaczyć, że dla niespełna 20-latka jest to debiut w barwach Rossonerich. A często jak już padnie ta jedna bramka, to worek z golami generalnie się rozrywa i znacznie łatwiej zdobyć kolejne trafienia. W 66. minucie Chukwueze posłał wrzutkę w pole karne i z najbliższej odległości wykończył akcję Rabiot, podwyższając wynik. Niedługo później swój moment miało Torino. Najpierw świetny rajd przeprowadził Njie, którego strzał po krótkim słupku został jednak obroniony. Niedługo później, również wewnątrz pola karnego, z powietrza strzelał Comuzzo, ale też zrobił to niecelnie. Co prawda w trzeciej minucie doliczonego czasu gry gospodarzom było już ciężko liczyć na odrobienie strat, ale przynajmniej lokalni kibice mieli jeszcze okazję obejrzeć fantastyczną bramkę Che Adamsa po rzucie wolnym. 30-letni Szkot uderzył z powietrza będąc tyłem do bramki i trafiając idealnie w lewy górny róg. To jednak była ostatnia akcja tego spotkania, Milan zwyciężył 2:1.
TORINO FC 1:2 AC MILAN
Strzelcy bramek:
Torino FC - 90+3' Adams
AC Milan - 64' Cisse, 66' Rabiot
Żółte kartki:
Torino FC - brak
AC Milan - 52' Loftus-Cheek
TORINO FC (3‑4-2-1): Mascardi; Coco, Ismajli, Comuzzo (85' Kulenović); Pedersen (70' Fortini'), Fitz-Jim, Gineitis, Cacciamani (81' Aboukhlal); Vlašić, Casadei (70' Adams); Simeone (70' Njie).
Ławka rezerwowych: Paleari, Siviero; Biraghi, Dembélé, Fortini, Pellini; Aboukhlal, İlkhan, Luongo, Oristanio; Adams, Kulenović, Njie, Zapata.
AC MILAN (3-4-2-1): Maignan; Gila (76' Gabbia), De Winter, Pavlović; Chukwueze, Musah, Jashari (56' Rabiot), Estupiñan (66' Bartesaghi); Loftus-Cheek (56' Modrić), Cissè (66' Saelemaekers); Ramos.
Ławka rezerwowych: Bouyer, Torriani; Bartesaghi, Diawara, Gabbia, F. Terracciano; Comotto, Modrić, Moreira, Pulisic, Rabiot, Ricci, Saelemaekers; Camarda.
Sędzia: Luca Zufferli (Udine)
Stadion: Stadio Olimpico (Turyn)
*PIERWSZY RAZ?* MEM
Dawaj karnego kmiocie
Oby Luka to poukładał