Całkowita klęska w Bournemouth...
Fabio Capello w podsumowaniu weekendowych meczów Serie A na łamach La Gazzetta dello Sport, odniósł się również do niedzielnego zwycięstwa Milanu z Torino. Oto komentarz legendarnego szkoleniowca Rossonerich.
Już od początku było widać pewne elementy pracy Amorima. Pierwsza połowa była bardzo intensywna, również dzięki arbitrowi, który pozwalał na kontynuowanie gry, zgodnie z nowym trendem – w przeciwieństwie do sędziego meczu Frosinone – Juventus, który odgwizdywał praktycznie każdy kontakt. Rossoneri już pokazali chęć realizowania tego, czego wymaga od nich trener: konkretnego planu gry i podejścia do meczu na serio od pierwszej minuty. Warto w tym miejscu bez wątpienia wyróżnić Chukwueze. Szczególnie mnie uderzyło, że wyglądał jak zupełnie inny piłkarz niż dwa lata temu. Ogólnie trzeba jednak pamiętać, że oglądaliśmy na początku Milan bez swoich największych gwiazd, a więc drużynę, której nie można było jeszcze uznać za kompletną. Przykładowo Pulisic dopiero wraca do pełnej dyspozycji i trzeba na niego poczekać, natomiast Rabiot i Modrić rozpoczęli mecz na ławce. Kiedy tylko na boisku pojawili się ci "tenorzy", gra Milanu się zmieniła i Rossoneri wyszli na prowadzenie. Muszę jednak powiedzieć, że w ostatnich 15 minutach Torino miało cztery okazje do zdobycia bramki. Ciekawe, co by się stało, gdyby gospodarzom udało się trafić wcześniej... To jest sygnał ostrzegawczy w kwestii defensywy: nie można obniżać koncentracji i nie wolno się rozluźniać. Milan zdobył dwie bramki w mgnieniu oka i właśnie wtedy Torino zrozumiało, że nadszedł moment, żeby się obudzić. Gospodarze pokazali, że mogą dać z siebie więcej, ruszyli do ataku, zaczęli stwarzać sytuacje i prezentowali się znacznie lepiej, sprawiając problemy pierwszemu Milanowi pod wodzą Amorima.

Kondycja i poprawa obrony konieczna. Dobrze że nie robią w serie a cooling break.
Ale var jaki sens skoro nie widzą ręki,uderzenia w głowę, wjazdów na nogi....niech taki sędzia na 3 miesiące do serie c by został pognany to może na drugi raz by inaczej gwizdał.