Rozczarowanie na początek...
MILAN – BENFICA 0:2
Dziwny jest ten transferowy rynek Milanu za 150 milionów euro. Asymetryczny: dużo wydatków na początku, niewiele albo nic pod koniec. Międzynarodowy: żadnego włoskiego zawodnika, tylko jeden pozyskany z Serie A. Zaskakujący: Diego Moreira nie był spodziewanym transferem, a z czasem uznano, że środkowy obrońca nie jest priorytetową potrzebą. W tym momencie interesujące staje się to, co Amorim zrobi z dostępną mu kadrą. Stało się jasne, że nie będzie zachowawczy – będzie realizował swoje pomysły, wyraźnie odcinające się od przeszłości – ale teraz zaczyna się właściwa część pracy. Ma kilka wyzwań, które musi wygrać, aby utrzymać Milan na prowadzeniu.
Chronić Modricia
Nikt o tym nie mówi, ale rola Luki w nowym Milanie jest bardzo ważnym tematem. Modrić jest i zawsze będzie środkowym pomocnikiem, jednak istnieje ogromna różnica między sposobem, w jaki wykorzystywał go Allegri, a zadaniami, które powierzy mu Amorim. Czym innym jest gra jako rozgrywający w zespole, który dużo się broni i ma obok siebie dwóch zawodników, a czym innym pokrywanie dużej części boiska w ustawieniu 3-4-2-1. Modricia trzeba będzie odpowiednio prowadzić, a w pewnym sensie również chronić... Trochę tak, jak robił to Real Madryt podczas jego ostatniego sezonu w Hiszpanii. Można się spodziewać sporej dawki rotacji.
Odpowiedzialność dla młodych
Milan świadomie zbudował kadrę, w której młodzi zawodnicy są ważnymi alternatywami, a nie trzecim wyborem. Amorim mówił o tym w kontekście Camardy, który stał się rezerwowym numerem 9: "Pomaga mi to, że nie mam innych opcji, więc jeśli nie ma Gonçalo Ramosa, wystawiam jego. Musi czuć, że jest zmiennikiem Ramosa, a nie trzecim wyborem. W ten sposób będzie rozwijał się szybciej". To samo dotyczy Diawary, piątego zawodnika w hierarchii obrońców w trzyosobowym bloku defensywnym, a częściowo także Comotto, który po odejściu Ricciego awansował o jedno miejsce w hierarchii pomocników. Również ważne: Torriani oficjalnie został zmiennikiem Maignana. Na papierze to dobry sygnał dla włoskiego futbolu. Dla Amorima będzie to jednak delikatne zadanie: będzie musiał zrozumieć, kiedy wystawić młodego zawodnika, kiedy lepiej go oszczędzić i co mu powiedzieć, aby odpowiednio go przygotować. To ciekawe wyzwanie.
Wygrywać, grając dobrze
Gerry Cardinale wskazał kierunek na początku lata: "Gramy po to, żeby wygrywać, a nie po to, żeby nie przegrać". Rúben Amorim wziął sobie te słowa do serca – zresztą nie było to trudne, bo dokładnie taka jest jego wizja futbolu. Milan w meczach z Torino i Venezią podejmował ryzyko, rozgrywając spotkania bardziej na 3:2 niż na 1:0. Nie zawsze się to podobało, ale zespół zawsze miał dobre momenty. Mogło to ucieszyć kibiców Milanu po roku "diety Allegriego": trochę bitej śmietany po dwunastu miesiącach jedzenia suchego kurczaka i białego ryżu potrafi poprawić humor. Trudniejsza część nadejdzie w bardziej wymagających okresach – gdy mecze będą odbywać się co trzy dni, a rywale będą mocniejsi. Na przykład w grudniu i styczniu: Sunderland, Napoli, Como, Monza, Fiorentina i Roma jeden po drugim, bez odpoczynku. Utrzymanie ciągłości wyników przy jednoczesnym połączeniu równowagi i efektownej gry nie będzie łatwe.
Zarządzać rotacją
Czy Diego Moreira jest skrzydłowym, czy ofensywnym pomocnikiem? Czy Chukwueze może grać cały czas? Kiedy wróci Pulisic i co wtedy stanie się z Cisse? Czy Gabbia może bronić, mając za plecami 40 metrów wolnej przestrzeni? To pytania, które pozostają bez odpowiedzi. Amorim będzie musiał odpowiadać na nie z miesiąca na miesiąc, odpowiednio zarządzając rotacją. Nie będzie łatwo zadowolić wszystkich, a nowy trener Milanu nie wydaje się nawet stawiać sobie tego za cel. W przypadku Tomoriego i Fofany pokazał już, że jest człowiekiem zdecydowanych wyborów. Prognoza: będzie często rotował składem i wykorzystywał zawodników na różnych pozycjach. Jego "pewniakami" będą Gila, Rabiot, Ramos i być może Pavlović. Znak zapytania pozostaje przy Pulisicu: czy wejdzie do zespołu z odpowiednim nastawieniem?
Na nowo rozdzielić przywództwo
Drużyny są skomplikowanymi organizmami, w których podział przywództwa wcale nie jest prostą sprawą. Czasami jest zbyt wielu zawodników o cechach przywódczych, czasami jest ich zbyt mało. Żaden z zawodników, którzy opuścili Milan, nie był liderem – choć Tomori zawsze był bardzo aktywny i głośny, jednym z tych piłkarzy, których najbardziej było słychać zarówno na treningach, jak i podczas meczów. Mario Gila, który w zasadzie przyszedł na jego miejsce, ma charakter i pod tym względem dopiero trzeba go poznać. Punktami odniesienia w szatni pozostają więc Maignan i Rabiot, z Modriciem jako cichym przywódcą oraz Gabbą jako reprezentantem ducha Milanu. Każdy z nich, na swój sposób, ma za sobą trudne lato. Czy zdołają prowadzić drużynę przez dziewięć miesięcy?
Milan w najbliższej kolejce Coppa Italia zagra z Monzą, ponieważ Abate kompletnie sobie nie radzi w Torino.