Całkowita klęska w Bournemouth...
Czy wiedzieliście, że Paolo Maldini "sympatyzował" z Juventusem? A że Gianni Rivera został odrzucony przez Gianniego Agnellego? Juventus – Milan to klasyk włoskiego futbolu, niegdyś finał Ligi Mistrzów, rywalizacja, która przetrwała całe epoki i pokolenia. Na boisku grali w niej mistrzowie, legendy i zdobywcy Złotej Piłki. Dochodziło do transferów między klubami, byli też zawodnicy wychowani w jednym z nich, którzy później trafiali do drugiego. Krótko mówiąc, to rywalizacja trwająca od ponad wieku i – jak każda wielka historia – pełna ciekawostek i zakulisowych historii. Oto kilka z nich.
Strażak Nordahl
Jesteśmy w okresie powojennym, w 1949 roku. Działacze Milanu i Juventusu lecą do Norwegii, aby negocjować transfer Johannesa Plogera, duńskiego napastnika, który w 164 występach w barwach Fremu strzelił 101 goli. Przedstawiciele Bianconerich działają jednak w ścisłej tajemnicy i wyprzedzają konkurencję ze strony Rossonerich. Ostatecznie Ploger podpisuje kontrakt z Juventusem, a Milan, niejako na pocieszenie, sięga po młodego zawodnika o nazwisku Gunnar Nordahl. W ojczyźnie pracował jako strażak, a w ciągu pięciu lat spędzonych w Norrköping zdobył 93 bramki w 92 meczach. Całkiem nieźle jak na kogoś, kto poza gaszeniem pożarów najwyraźniej potrafił też wzniecić niejeden w polu karnym. Reszta jest historią: z dorobkiem 214 goli Nordahl do dziś pozostaje najlepszym strzelcem w historii Milanu.
Juve – Milan 1:7
Rok 1950 przynosi początek małej rewolucji: pojawiają się pierwsze eksperymentalne transmisje telewizyjne. Na regularne emisje trzeba będzie jeszcze poczekać cztery lata. Sport zaczyna więc trafiać do włoskich domów. A 5 lutego wydarza się coś, co z perspektywy czasu wygląda niemal jak scenariusz napisany przez powieściopisarza Rossonerich: Milan rozbija Juventus 7:1 na stadionie Comunale w Turynie, a Nordahl kompletuje hat-tricka. Dla Włoch jest to absolutny debiut – mecz piłkarski po raz pierwszy zostaje pokazany na ekranach telewizorów. I trzeba przyznać, że dla kibiców Juventusu nie jest to szczególnie pamiętny debiut. Do dziś pozostaje to najwyższe zwycięstwo Milanu w historii meczów wyjazdowych przeciwko Starej Damie. W 1996 roku przyszła jednak zemsta: Juventus Marcello Lippiego odniósł na San Siro spektakularne zwycięstwo 6:1.
Gianni Agnelli odrzuca Riverę
Gianni Rivera był dla Milanu legendą, postacią niemal epicką, symbolem, zdobywcą Złotej Piłki, wiecznym kapitanem i zwycięzcą. W dwóch słowach: Golden Boy. Złoty chłopak, wyjątkowy zawodnik, który jednak w innym życiu mógłby występować w koszulce Juventusu. Rivera urodził się i dorastał w Alessandrii, około 140 kilometrów od Turynu. Pewnego dnia polecono go Agnellemu, ówczesnemu prezesowi Juventusu, który skomentował: "Nie wydaje mi się, żeby był jakimś fenomenem". Juventus zaoferował Alessandrii zaledwie 2500 lirów za jego kartę zawodniczą. Oferta została odrzucona, a w 1960 roku po Riverę zgłosił się Milan. Resztę historii znamy: Rivera spędził w barwach Rossonerich 19 lat i stał się jednym z największych symboli w historii klubu.
Piero Pastore, zawodnik i aktor
Zaczynał w Padwie, a trafił do Juventusu. Nie chodzi jednak o Alessandro Del Piero, lecz o Piero Pastorego – byłego piłkarza, trenera, a także aktora filmowego. Był człowiekiem, który potrafił łączyć futbol z wielkim ekranem, w czasach, gdy profesjonalna piłka nożna wyglądała jeszcze zupełnie inaczej. Do Juventusu trafił w 1923 roku i spędził w nim cztery lata, strzelając 55 goli w 66 meczach. W 1927 roku przeszedł do Milanu, gdzie pozostał przez dwa sezony. Następnie miał epizod w Lazio, po czym ponownie wrócił do Mediolanu i występował tam do 1932 roku. Z Juventusem zdobył mistrzostwo Włoch w 1926 roku. Był kreatywnym zawodnikiem z instynktem strzeleckim, a poza boiskiem rozwijał swoją pasję do aktorstwa.
Maldini i proporczyk Juventusu
Legenda głosi, że do Giampiera Bonipertiego dotarła wiadomość, iż syn Cesare Maldiniego kibicuje Juventusowi. A właściwie, że sympatyzuje z Bianconerimi. Pewnego dnia mały Paolo otrzymał więc od samego Bonipertiego proporczyk Starej Damy. Wiele lat później Paolo tak wyjaśnił swoją sympatię do Juventusu: "Po prostu lubiłem piłkę nożną. Pierwszym turniejem, jaki oglądałem, były mistrzostwa świata w 1978 roku, a reprezentacja Włoch była wtedy praktycznie Juventusem plus Antognoni. Dlatego śledziłem Juventus tak, jakby był reprezentacją Włoch".