Podział punktów w Turynie.
Juventus – Milan 1:1
W Milanello jest jeden Cisse, dobry na każdą okazję. Potrafi strzelać piękne gole, ale może też posłużyć trenerowi jako przykład, gdy ten mówi o innych zawodnikach. Tak było jakiś czas temu w przypadku Leão ("Cisse utrudni mu życie") i podobnie stało się po meczu z Torino, kiedy Amorin został zapytany, dlaczego Kapitan Ameryka nie został włączony do rotacji. Odpowiedź brzmiała: "Pulisic wrócił po kontuzji, zarządzam jego obciążeniami. Na razie Alpha jest na jego miejscu". Amerykanin przyznaje, że presja jest realna, ale zapewnia, że jest gotowy dać z siebie wszystko na boisku podczas Mistrzostw Świata FIFA.
Sedno sprawy nie dotyczy jednak tym razem Cisse. Chodzi o Christiana. Bo o ile Alpha znakomicie wywiązuje się z roli debiutanta, o tyle drugi zawodnik z tercetu ofensywnego w zależności od meczu miewa problemy. Rabiot i Saelemaekers mają inteligencję taktyczną oraz dobre wyszkolenie techniczne, by zarządzać przestrzenią pomiędzy formacjami, ale oczywiste jest, że poruszają się w strefach, które nie są dla nich naturalne. Loftus-Cheek natomiast pozostaje tym samym Loftusem-Cheekiem: zdarza mu się na kilka minut rozbłysnąć z dużą intensywnością, a następnie ponownie pogrąża się w cieniu. Krótko mówiąc, bardzo przydałby się właśnie on – zawodnik z numerem 11.
Pierwsza kwestia: Amorim ma w głowie dość sztywno ustalone pary zawodników i, jak wiadomo, nie jest trenerem, który szczególnie lubi odstępstwa od swoich założeń. Dla niego Amerykanin jest lewym ofensywnym pomocnikiem, ponieważ lubi ustawiać zawodników na pozycjach po przeciwnej stronie względem ich dominującej nogi. Mówiąc prościej: na tej stronie (przynajmniej obecnie) gra albo Cisse, albo Saelemaekers, albo Pulisic. Taki fundamentalizm w dłuższej perspektywie może okazać się ograniczeniem, szczególnie w przypadku zawodnika takiego jak Pulisic, który w swojej karierze z powodzeniem występował praktycznie na całej szerokości ataku i potrafi sprawiać problemy rywalom również wtedy, gdy gra po stronie odpowiadającej jego dominującej nodze.
Druga kwestia – wcale nie mniej istotna – dotyczy jego kondycji fizycznej. To, co mówi Amorin, jest oczywiście prawdą. Amerykanin miał bardzo trudne pod względem fizycznym lato, dodatkowo obciążone mikrozłamaniem kości piszczelowej, którego doznał podczas mundialu (w lipcu). Kontuzja zmusiła go do opuszczenia znacznej części przygotowań. Pierwszego dnia treningu z kolegami Pulisic pojawił się zaledwie kilka dni przed wyjazdowym meczem z Torino, czyli inauguracyjnym spotkaniem ligowym. Później trener i jego sztab postawili na ostrożność – zarówno dlatego, że Christian jest uważany za zbyt cennego zawodnika, by ryzykować jego dłuższą absencję, jak i dlatego, że jego historia medyczna wskazuje na pewną podatność na urazy. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, zarówno w reprezentacji, jak i klubie, przytrafiło mu się więcej niż jeden problem zdrowotny. Najpierw skręcenie kostki, potem uraz mięśnia dwugłowego uda, następnie zapalenie kaletki maziowej i wreszcie problem z mięśniem pośladkowym. Jeden po drugim, z konsekwencjami widocznymi dla wszystkich: ostatniego gola w barwach Milanu strzelił pod koniec grudnia, a w 2026 roku jego licznik bramek pozostaje pusty. Teraz rozpoczyna się dla niego nowy sezon z ławki rezerwowych. Pulisic obserwuje kolegów w grze, podczas gdy kibice zastanawiają się, dlaczego po trzech kolejkach ligowych wciąż nie pojawił się na boisku.
To nie chodzi że nie jest gotowy żeby pobiegać pół godziny, tylko że inni są w lepszej formie niż on.
Ja mam wątpliwości czy nie przespaliśmy momentu na transfer Pulisicia bo chyba znalazł się na zakręcie kariery w Milanie i nie wiadomo czy się odbuduje ale też nie przesadzajmy z pojazdem po gościu co nie ze swojej winy zaczął treningi miesiąc później niż reszta.
Wracając jeszcze do wczorajszego i poprzednich spotkań, trzeba odnotować, że póki co we wszystkie bramki zamieszani byli zmiennicy. Z Torino asysta i gol Rabiota, z Venezią obie bramki wypracował Alexis, wczoraj podawał Chukwu, strzelał Cisse. Fajnie, że trener trafia ze zmianami, ale jednocześnie ciężko nie odnieść wrażenia, że nie trafia z wyjściowym składem.