ZWYCIĘSTWO NA 100-LECIE SAN SIRO!
Warren Bondo wrócił dziś do treningów z pierwszą drużyną Milanu po trzech miesiącach oczekiwania. Praktycznie od pierwszego dnia przygotowań francuski pomocnik, który wrócił z rocznego wypożyczenia do Cremonese, był uznawany za zawodnika nieznajdującego się w planach Rúbena Amorima na nowy etap jego pracy na ławce trenerskiej Milanu. Dziś po raz pierwszy od trzech miesięcy trenował z zespołem, po okresie indywidualnych zajęć.
Celem Warrena Bondo jest przekonanie Rúbena Amorima do ponownego włączenia go do kadry pierwszej drużyny na pełnoprawnych zasadach. Nawet gdyby Francuz zdołał osiągnąć ten cel, musiałby jednak poczekać do 28 grudnia, kiedy ponownie będzie można dokonywać zmian na listach zgłoszonych zawodników. Pomocnik nie został bowiem zgłoszony ani do europejskich pucharów, ani – co ważniejsze – do rozgrywek włoskiej Serie A. Jeśli Bondo nie zdoła przekonać trenera do zmiany decyzji, klub spróbuje znaleźć rozwiązanie jego sytuacji podczas zimowego okna transferowego.
Pamiętam jak do nas przychodził po naprawdę dobrym pół roku w Monzie, miał dopiero 21 lat i moim zdaniem miał potencjał na bycie naprawdę solidną 6, potrafił zagrać długie podanie, zastawic piłkę czy zagrać pod faul pod presją. Ale u nas klasycznie, kupiliśmy go za 10 baniek, jeszcze dobrze nie zdarzył zagrać 2 meczy, dostał kontuzji, a za pół roku na jego pozycję jednocześnie sprowadzono Modricia, Ricciego i Jashariego xd. Tak naprawdę wywaliliśmy 10 baniek na ciekawego w tamtym momencie zawodnika i nie daliśmy mu cienia szansy na grę.
Ale w Cremonese też nie pokazał nic szczególnego. Był tam dobrym zawodnikiem, ale jedynie dobrym. Nie na tyle, aby Cremonese czyniło starania pod jego wykupienie. A myślę, że Milan nie stawiałby akurat w tym przypadku zaporowej ceny dla spadkowicza. Chyba, że był tam problem z jego wynagrodzeniem.