Całkowita klęska w Bournemouth...
Milan przegrał z Bologną 2:4 w meczu 9. kolejki Serie A. Rossoneri prowadzili 2:1 po pierwszej, dobrej połowie i dublecie Alphadjo Cisse, jednak po przerwie podopieczni Amorima kompletnie zgaśli. Bramki dla Bologny zdobywali: trzykrotnie Mbangula i raz Bartesaghi, który trafił do własnej siatki.
Mecz już od samego początku był dosyć dynamiczny. Bezpośrednio po rozpoczęciu spotkania Bologna ruszyła do ataku, a zakończył się on niezbyt groźnym strzałem Pobegi w sam środek bramki. Bez problemu wyłapał to Maignan. Kilka minut później gra przeniosła się na drugą stronę boiska, a tam silne podanie wgłąb pola karnego posłał Bartesaghi - oddalone ostatecznie przez obrońców drużyny gości.
Ten fragment spotkania ostatecznie jednak należał do Bologny. Kolejną akcję w 6. minucie wykańczał Mbangula - celując obok bramki - a chwilę później świetne podanie do niekrytego Mbanguli posłał Zortea. Belg dołożył tylko nogę trafiając do pustej bramki. Humory gości po dobrym początku rywalizacji zepsuły się w 14. minucie. Koszmarny błąd na wysokości własnego pola karnego popełnił Theate, oddając piłkę Rossonerim. Wykorzystał to Cisse, doprowadzając do remisu. W 27. minucie meczu 20-latek zasygnalizował, że to będzie jego kolejny wielki mecz. Dopadł do głębokiego podania Fikayo Tomoriego, wbijając piłkę do niemal pustej bramki i wyprowadzając Milan na prowadzenie.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy był już stosunkowo wyrównany, bez bramek i żadnych stuprocentowych sytuacji. Z istotnych sytuacji, w 41. minucie słaby strzał w kierunku bramki oddał Ardon Jashari, a kilka minut później Rossoneri wykonali rzut wolny, po którym piłkę złapał Łukasz Skorupski. Najważniejsze jest to, że po trudnym początku meczu Milan bardzo szybko odzyskał kontrolę i ostatecznie wynik dość dobrze odzwierciedla rozkład sił w tym meczu, który widać z samej gry.
Po wznowieniu gry Milan nie wyglądał na drużynę zdolną do tego, by zdobyć zaraz kolejnego gola i zamknąć mecz po udanej pierwszej połowie. Częściej pod bramkę rywal zbliżała się szukająca remisu Bologna. W 50. minucie bliski szczęścia był Odgaard, który oddał czysty strzał głową po rzucie rożnym, jednak prosto w Maignana, który nie dał się zaskoczyć. Sześć minut później Duńczyk oddał kolejny strzał, ale tym razem przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.
Następnie miał miejsce przełomowy moment dla tego spotkania. W 60. minucie w szesnastce Rossonerich zapanował chaos po dośrodkowaniu, piłka odbiła się od buta Bartesaghiego i wpadła do bramki. Zaledwie dwie minuty później piłkę w polu karnym po mocnym podaniu opanował Mbangula i strzałem w róg bramki wyprowadził Bolognę na prowadzenie. W kolejnych minutach podopieczni Amorima nie byli już w stanie się podnieść i nie byli nawet blisko wypracowania sobie sytuacji, która mogłaby odmienić losy meczu. Dopiero w 83. minucie w świetnej sytuacji znalazł się Camarda, ale piłka po jego strzale głową minęła prawy słupek.
A jako, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić - chwilę później Camarda stracił piłkę w środku pola i z akcją ruszyła Bologna. Bardzo dużo przestrzeni miał Odgaard, a w środku wbiegał niepilnowany Mbangula. Duńczyk wtargnął w pole karne, zagrał do Mbanguli, a ten tylko dokonał formalności. W pewnym stylu wykorzystał stuprocentową sytuację i zamknął mecz. Na trzy minuty przed końcem podstawowego czasu gry Bologna miała dwubramkowe prowadzenie. Potem nadzieję Milanowi mógł jeszcze przywrócić Pulisic, ale Skorupski popisał się świetną interwencją po strzale Amerykanina głową.
AC MILAN 2:4 BOLOGNA
Strzelcy bramek:
AC Milan - 14', 27' Cisse
Bologna - 8' , 62', 86' Mbangula, 60' Bartesaghi (bramka samobójcza)
Żółte kartki:
AC Milan - brak
Bologna - 76' Pobega, 84' Heggem
AC MILAN (4-2-3-1): Maignan; Tomori (46' Modrić), De Winter, Pavlović, Estupiñan (59' Diawara); Musah, Jashari; Hutchinson (59' Pulisic), Cisse, Bartesaghi (63' Camarda); Ramos (87' Comotto).
Ławka rezerwowych: Bouyer, Torriani; M. Cissé, Diawara, Perera, F. Terracciano, Vladimirov; Comotto, Modrić, Pulisic, Vos; Camarda, Menon, Ossola.
BOLOGNA (3-4-3): Skorupski; Darmian (59' Vitik), Casale (79' Fauske Helland), Theate (70' Heggem); Zortea, Pobega, Ferguson, Alhassane (59' Miranda); Bernardeschi (59' Cambiaghi), Odgaard, Mbangula.
Ławka rezerwowych: Happonen, Pessina; Heggem, Helland, Miranda, Vitík; Amondarain, El Azzouzi, Libra, Moro; Cambiaghi, Dovbyk, Lo Monaco.
Sędzia: Juan Luca Sacchi (Macerata)
Stadion: Stadio Giuseppe Meazza (Mediolan)
*** SKRÓT SPOTKANIA ***
27 października 2026, 20:30
Przegięcie. Jak tak wyjedziemy to nie wygramy tego meczu. Jeszcze ten Espumisan...
Dziękuje, dobranoc.
A tak wgl niech amorim w tej le nie odpuszcza bo moze wlosi dostana 5 miejsce XD , ale majac milan i juve w europie to to malo realistyczne
Oczywiście trzeba wierzyć, ale lata mijają a lepiej wcale nie jest....
Camarda też, chociaż spaprał
Nie ma gili i profesora rabiot w pomocy i tak sie to konczy , brakuje moreiry czy nawet czuku bo musah na wahadle to dno dna
Gdzie ja tu coś o Piolim napisałem, chłopie XD. Weź choć trochę staraj się zrozumieć to, co czytasz, a nie tylko literki po kolei układasz w każdym wyrazie xD
Mało mnie chłopie obchodzi czy Pisałeś o Piolim czy nie. Nawiązuje tylko na jego przykładzie do ogólnego podejścia i defetyzmu na zasadzie "ja wiem! ja wiem, że z tym trenerem się nie uda!" Jakbyś to chociaż podparł jakimiś argumentami to można by dyskutować. Takie hasło rzucone w eter to zwykłe i smutne pieprzenie.
Każda drużyna z której wyciągniesz 3-4 kluczowych piłkarzy będzie miała trudniej. Zabierz jeszcze tych w miarę solidnych i tych którzy mają jakiekolwiek większe doświadczenie i efekt będzie odczuwalny.
Po pierwsze - dalsza przebudowa w trakcie zimowego mercato.
Po drugie - zwrócenie uwagi na ilość kontuzji. Coś jest na rzeczy. Klub musi się temu przyjrzeć.
A zagrali dojrzałej i wyglądali jakby lepiej kumali założenia taktyczne trenera. Byli bardziej poukładani. I wbili nam 4 sztuki na wyjeździe.
Trzeba wziąć pod uwagę, że Gerry wiecznie nie będzie chciał wydawać kasy. Kiedyś to skończy się....
Bologna nie jest tak obciążona kontuzjami jak my obecnie. Ok, wiadomo, że ogólna jakość ich kadry jest niższa niż w Milanie, ale Palladino nie musi się ratować totalnymi żółtodziobami w trakcie meczu.
a kiedy Amorim miał ten komfort żeby mógł ustabilizować skład? bo praktycznie od samego startu sezonu kogoś brakowało czy to przez kontuzje czy przez braki kondycyjne. Teraz musi tym bardziej kombinować, bo sytuacja to wymusza.
Gdyby liga była czysta to dzisiaj byśmy świętowali kolejne scudetto.
A Inter na stronie Lega Calcio skorzystał z opcji 1+1 gratis.
Zachowanie prowokacyjne, trolling. Ostrzeżenie. // Corsa
K A T A S T R O F A
A tak serio brakuje nam po prostu szybkich pilkarzy co zrobia robote,Omari jest szybki i robil robote,tak samo bylo z wejsciem Crisa.
Camarda jest żenujący. Odpuśćmy już talenty z naszej stajni, bo to nie działa.
Pulisic po wejściu niewidoczny.
Tomori macha łapami zamiast doskoczyć do krycia. Jak tak doświadczony typ tak robi to już się tego nie oduczy.
Amorim gra jakimś totalnie odklejonym ustawieniem.
Mamy napastnika za 70 baniek, który nie dochodzi do okazji (podczas gdy inni dochodzą).
Sił na pressing mamy na 45 min.
Amorim - nowy model czyli betonek XD
Tak nie może grać drużyna która aspiruje do champions league.
Kadrowo biedunia, ten skład jest zwyczajnie bardzo średni i tak wygląda gra. Amorim może stawać na głowie, ale co chłop ma zrobić, kim tu grać? Cyrk zacznie się dopiero jak Gerry zacznie panikować, wyrzuci Portugalczyki i zatrudni jeszcze gorszego fachowca.
Ehhh... Ciężkie życie kibica Milanu.