Całkowita klęska w Bournemouth...
Milan przegrał u siebie z Bologną 2:4, co rozpoczyna całą serię dyskusji, czyli rzecz zupełnie typową po każdej porażce. Jednak słuchając wczorajszych słów Rúbena Amorima, można odnieść wrażenie, że tę klęskę należy po prostu sprowadzić do spadku energii i fizycznego wyczerpania piłkarzy po licznych kontuzjach oraz napiętym terminarzu, w którym kolejne mecze rozgrywane są w bardzo krótkich odstępach czasu. W praktyce nie pozwoliło to tej grupie zawodników na prawdziwą regenerację.
To prawda, ale tylko częściowo. To, co oglądaliśmy wczoraj na boisku przez całe spotkanie, powinno stać się dla tej drużyny lekcją i pomóc jej się rozwijać. Z pewnością zespół zanotował spadek formy fizycznej, a przede wszystkim mentalnej. To, co wydarzyło się między bramką samobójczą a trzecim golem Mbanguli, było całkowitym załamaniem, które widzieliśmy już w tym roku w Rzymie i Reggio Emilia. Nie na tym jednak powinna kończyć się analiza.
Alphadjo Cisse, piłkarz z pewnością mający przed sobą wielką przyszłość i obdarzony niesamowitym instynktem strzeleckim, przez całe spotkanie miał wyraźne problemy taktyczne i z odpowiednim poruszaniem się po boisku, zwłaszcza na dużej przestrzeni. Jego charakterystyka nie pozwala mu zastąpić Pulisica. Co więcej, na ten moment obaj nie wydają się w ogóle w stanie funkcjonować razem na boisku, chyba że jeden z nich występowałby na pozycji środkowego napastnika.
Podobnie duet Musah – Jashari pokazuje, że ma trudności ze współpracą. Przede wszystkim jednak drużyna udowadnia, że całkowicie zapomniała już o jedynej dobrej rzeczy, której powinna nauczyć się w poprzednim sezonie: przyjemności płynącej z bronienia. Kiedy brakuje ci energii, by grać swoją piłkę, a mimo to w niewiarygodny sposób wychodzisz na prowadzenie, musisz umieć cofnąć się, zachować czujność i kontrolować zagrożenie, wykazując się maksymalną koncentracją i nie bojąc się straty gola.
Tymczasem ta drużyna, gdy tylko niebezpieczeństwo zaczyna się zbliżać, zaczyna wręcz emanować strachem w obliczu przeciwnika. Tak było w meczu z Atalantą i tak stało się ponownie wczoraj. Problemem nie jest kryzys wydajności, który niewątpliwie stanowi pewne usprawiedliwienie, lecz brak charakteru i mentalnej odporności wśród piłkarzy obecnie znajdujących się w kadrze. Zamiast cofnąć się i spróbować zażegnać niebezpieczeństwo, zawodnicy wyglądają tak, jakby całkowicie zapomnieli, że w razie potrzeby należy bronić nisko ustawionym blokiem defensywnym.
Jeśli nie dysponujesz tak szerokim składem (czy to z powodu braków kadrowych, czy kontuzji), musisz również umieć znaleźć kompromis, kiedy zachodzi taka potrzeba. Trener znalazł już pewne rozwiązania w pierwszej części swojej przygody z zespołem, ale będzie musiał znaleźć kolejne, aby ta maszyna działała sprawnie. Przynajmniej do styczniowego okna transferowego i nowych wzmocnień. Do tego czasu trzeba jednak rozegrać jeszcze 10-12 meczów. To może wydawać się niewielką liczbą, ale właśnie te spotkania mogą zadecydować o losach całego sezonu.
1. Cisse - do zmiany Tomoriego i ogólnie formacji chłopak grał dobry, a nawet bardzo dobry mecz i obstawiałem osobiście, że będzie hattrick. Jak poszedł na skrzydło, skończyła się dobra gra bo i weszła presja wyniku i inne ustawienie.
2. Jashari-Musah - jak wyżej. Do zmiany formacji wyglądało to poprawnie. Bez szału - ale poprawnie. Po zmianie formacji i przesunięciu Yunysa na prawe wahadło/skrzydło to chłop zaczął grać parodię samego siebie na tej pozycji.
Za to z tą "przyjemnością bronienia" to jak najbardziej propsuje. Z tym, że nie w stylu Allegriego. Dobrze zespół sobie radził z tym co jest opisane do zmiany formacji.
Więc tutaj to kamień do ogródka Amorima bo przedobrzył chłopaczyna. Powinien wyjść z założenia "bywało gorzej a i tak bili brawo" i nie ruszać tego co działa. Robić zmiany 1:1 i dać grać swoje.
To naciągane 14 graczy (13 z pola), na których osobiście bym liczył w tej kadrze. Reszta to zawsze będzie "jak wyjdzie". W co my chcemy mierzyć w takim układzie?
Taki Tomori, absolutnie nie jest świetny, ma potężne braki pod pewnymi aspektami, a i tak jest u nas drugim wahadłowym w kadrze po Moreirze (chyba, ze Salemakersa policzymy jako wahadłowego - to trzecim)... Czy bym wystawiał Anglika? Jasne. Nie dlatego, ze jest dobry, ale dlatego, ze inni wahadłowi są wyraźnie słabsi... Umówmy się, że w obecnym stanie kadrowym to mi by się nawet taki Calabria marzył na prawą stronę x.x
Jak nagle nie ma do grania pięciu z powyższego zestawu a do tego dochodzi potrzeba jakiejkolwiek rotacji to o czym my w ogóle mówimy...?
Bolonię wczoraj trzeba było łyknąć z prostego powodu - prowadząc 2:1 do przerwy z rywalem, który nie jest aż tak mocny, trzeba umieć zarządzić wynikiem. I tyle. Ale sumarycznie ten Milan jest biedniutki kadrowo i tyle.
Najlepiej zacząć od pozbycia się niepotrzebnych. Tomoriemu i RLC na koniec sezonu wygasają kontrakty i oby żaden geniusz nie wpadł na pomysł, żeby je przedłużać. Estupinana i Terracciano też trzeba się pozbyć jak najszybciej. Oby Amorim nie był na tyle uparty, że będzie chciał pokazać całemu światu, że zrobi z Ekwadorczyka poważnego piłkarza. Wykup Hutchinsona za ponad 50 mln jest mało realny, podobnie jak pozostanie Modricia na kolejny sezon. Czyli ta szóstka prawdopodobnie opuści Milan na przestrzeni najbliższych 10 miesięcy.
Spośród wypożyczonych, jedynym zawodnikiem, który może realnie podnieść jakość zespołu, wydaje się Athekame. Pozostali prawdopodobnie zostaną sprzedani albo ponownie wypożyczeni.
Obstawiam, że docelowo Amorim będzie chciał wrócić do swojego ukochanego 3-4-2-1 i właśnie pod tę formację przeprowadzone zostaną kolejne transfery. Przede wszystkim potrzeba 2-3 obrońców w tym minimum jednego absolutnego kozaka. Do tego brakuje lewonożnego cofniętego napastnika/ofensywnego pomocnika. Na tej pozycji trener na siłę wystawiał Rabiota, Pulisica czy nawet RLC, ale pewnie docelowo widzi tam piłkarza typu Endrick. W środku pola na pewno potrzebny będzie następca Modricia. Największy problem mam z wahadłami, bo zestaw: Moreira, Athekame, Chukwueze, Bartesaghi na papierze nie wygląda źle, ale Szwajcar i Włoch to nie są zawodnicy stworzeni do systemu Amorima. Osobiście chciałbym dać poważną szansę Athekame i nie skreślałbym całkowicie Bartesaghiego, ale Ruben po bokach lubi mieć dynamicznych skrzydłowych schodzących do środka, a nie bocznych obrońców. Oczywiście potrzebujemy również lepszego zmiennika dla Ramosa. Wierzę w Camardę, ale w tym momencie nie gwarantuje odpowiedniego poziomu.
Zimą skupiłbym się na sprowadzeniu obrońcy i napastnika, a latem ruszył po resztę. Po tych dwóch okienkach widziałbym to mniej więcej tak:
Mike; Gila/?, ?/KDW/Gabbia, ?/Pavlovic; Athekame/Chukwueze, Rabiot/Musah, ?/Jashari, Moreira/Bartesaghi; ?/Pulisic/Rabiot; Pulisic/Cisse/Alexis; Ramos/?
Pomoc woła o pomstę - Jashari to nie zawodnik do gry jako cofnięty rozgrywający (przynajmniej jeżeli nie ma dwóch zawodników od czarnej roboty), Musah gra całkiem całkiem i mam nadzieję, że będzie grał tylko lepiej, a nie wróci do ustawień początkowych, Modrić to powoli będzie zaczynał się zastanawiać nad końcem kariery, tylko Rabiot jest topem, pewniakiem.
Z przodu - Snickers robi wiatr, Cisse to młodzik, na którego warto stawiać, RLC to często parodia piłkarza, Puli spoko, pod warunkiem, że się nie zatnie.
Ramos - dużo biega, podaje ale strzela tragicznie (jeśli strzela), Camarda - niech wypożyczą go do Ekstraklasy do Legii z opłaceniem pensji przez Milan i dadzą im 1 mln euro jeżeli rozegra 75% spotkań - bez gry nie dowiemy się, czy chłopak cokolwiek jest w stanie przyswoić - a, że Legia gra podobnym systemem, co chce Amorim - to byśmy wiedzieli, czy się sprawdza w słabszej lidze. No i może by sobie trochę pewności siebie wyrobił xD