MILAN GÓRĄ W CZWARTYM MECZU DERBOWYM Z RZĘDU!
Ta interwencja w ogóle nie powinna była mieć miejsca. Kiedy szef sędziów Daniele Orsato opuszczał stadion Sinigaglia po meczu Como – Venezia, jego zdenerwowanie było aż nadto widoczne. Był, delikatnie mówiąc, bardzo niezadowolony z tego, co wydarzyło się około 30. minuty pierwszej połowy: rzutu karnego słusznie podyktowanego przez Marię Sole Ferrieri Caputi dla zespołu Nicoli, a następnie odwołanego po analizie VAR, do której zasugerowano jej podejście z centrum w Lissone. Wszystko poszło nie tak: zarówno sama decyzja o anulowaniu rzutu karnego, jak i sposób jej podjęcia, sprzeczny z wytycznymi Orsato. Zgodnie z nimi VAR powinien interweniować wyłącznie w przypadku oczywistych i rażących błędów. W Como i Bolonii nie postąpiono jednak według tej zasady.
W sobotnim meczu na stadionie Dall'Ara sędzia Zanotti podyktował drugi rzut karny dla Monzy po wezwaniu ze strony arbitra VAR Dionisiego. Sam nie odgwizdał zagrania ręką Zortei. Zdaniem Orsato była to prawidłowa decyzja, a interwencja z Lissone była niepotrzebna.
Szef sędziów rozmawiał już z Ferrieri Caputi. Powiedział jej, że to nie ona popełniła błąd – jej decyzja była słuszna, podobnie jak dwie pozostałe trudne sytuacje w tym spotkaniu: rzut karny przyznany Como oraz ukaranie Kaikiego za symulowanie. Winą za zaistniałą sytuację obarczył natomiast arbitra VAR Cosso.
Włoskie Stowarzyszenie Sędziów (AIA) potępiło z kolei "z całą stanowczością wszelkie przejawy seksistowskich obelg i przemocy słownej", odnosząc się do obraźliwych okrzyków kierowanych z trybun stadionu Sinigaglia pod adresem sędzi po zakończeniu spotkania.
W niedzielę Cosso wezwał Ferrieri Caputi do monitora przy boisku i polecił jej zmienić pierwotną decyzję. Argumentował, że Milla dotknął piłki lewym ramieniem, ale dopiero po wcześniejszym zagraniu jednego z kolegów z drużyny, który zmienił tor podania Busio. "Maria Sole, piłka była dla zawodnika Como niespodziewana" – takie słowa miał jej przekazać. W rzeczywistości jednak Milla wykonał dodatkowy ruch w kierunku piłki, co sprawia, że jego zagranie powinno zostać uznane za przewinienie.
Dlaczego Ferrieri Caputi nie pozostała przy swojej pierwotnej decyzji? Warto zaznaczyć, że średnio aż 96% sędziów zmienia swoją decyzję po wezwaniu do monitora przez VAR. Tym razem nałożyły się jednak na siebie dwa czynniki związane z brakiem doświadczenia. Sędzia z Livorno ma 35 lat, a mecz Como – Venezia był jej pierwszym spotkaniem ligowym w tym sezonie. Ciąży na niej również odpowiedzialność związana z faktem, że jest jedyną kobietą sędziującą mecze Serie A. W 2026 roku musiała zmagać się z zapaleniem rozcięgna podeszwowego, a w lidze poprowadziła dotychczas tylko trzy spotkania: 15 lutego (Udinese – Sassuolo), 23 maja (Lazio – Pisa) oraz Como – Venezia. Dla porównania: w latach 2023–2024 sędziowała dwanaście meczów.
Tym razem powinna jednak szybko wrócić na najważniejsze stadiony. Z kolei Cosso może zostać odsunięty od sędziowania. Jego ostatnim meczem w roli arbitra głównego było spotkanie Como – Udinese z 20 stycznia 2025 roku. W poprzednim sezonie pełnił wyłącznie funkcję sędziego AVAR, a na stadionie Sinigaglia w niedzielę dopiero po raz drugi pracował jako główny arbiter VAR. Tym razem nie wyszło mu to najlepiej.
Statystyki pokazują zmianę tendencji w porównaniu z pierwszymi kolejkami sezonu. Dotyczy to przede wszystkim tzw. on-field review, czyli sytuacji, w których sędzia samodzielnie analizuje powtórkę na monitorze przy boisku. Do piątej kolejki włącznie odnotowano tylko jedną taką interwencję. Od szóstej do dziesiątej kolejki było ich już dziesięć. Co więcej, jedyny przypadek anulowania rzutu karnego wcześniej podyktowanego przez sędziego miał miejsce w minioną sobotę, podczas derbów Mediolanu między Milanem a Interem.
Wzrosła również liczba podyktowanych rzutów karnych – 22, czyli średnio 0,22 na mecz (w Premier League podyktowano ich 15). Zwiększyła się także liczba czerwonych kartek (9) oraz żółtych kartek (311). Wszystko wskazuje więc na to, że po bardzo surowym początku sezonu sędziowie nieco złagodzili swoje podejście do prowadzenia spotkań.
Współczuje wszystkim tam, rodzinie i temu bramkarzowi. Musi z tym żyć do końca życia.
Dokładnie o tym samym od razu pomyślałem - MM wszedł w przeciwnika kolanem w okolice szyi i równie dobrze tam też mogło skończyć się tak tragicznie jak tutaj. I też od razu przypomniałem sobie, jak jeszcze się dziwił, że dostał za to czerwień.
Skoro ustawili sobie już jakiś poziom i wytyczne to po co to zmieniać?
Więc już poszła decyzja by szukać karnego z dupy w derbach.
I interpretacja sedziów, bo jeden rabin gwizdnie, drugi puści.
interpretacji nie da się wymusić nagle, bo to jest dynamiczny sport.
Natomiast ja bym bardzo mocno wszedł tutaj w ostrzejsze karanie oczywistych i brutalnych fauli.
Jak ktoś będzie sie pchał, wałczył bark w bark to puszczaj. To męski sport.
Ale sanki prosto w nogi, kopniak w golenia, stanięcie na nodze. Dla mnie to nieczyste zagranie. Jak ktoś jest na tyle słaby że nie potrafi inaczej to znaczy to trudno. Nie umiesz odebrac piłki w inny sposób, to masz pecha, napastnik Cie minie. Potem jest dziwota że najlepsi napastnicy mają kontuzje po 10 meczy w sezonie. Niech nawet będą po 4 czerwone kartki w meczu. Za sezon dwa gra się niesamowicie zmieni. Boiskowi rzeźnicy nie będą chwaleni. Bo dla mnie skopanie ukradkiem przeciwnika to nie cwaniactwo tylko oznaka słabości i braku umiejętności piłkarskich. Ale za to dostaniemy bardziej ofensywne mecze, więcej goli, rajdów itd.
Perfidne, celowe, ohydne.
Marotta league dalej na pełnej Curvie nord. Gdy tylko Interowi będzie się palić dupsko, będzie zagrożony sezon, znów się to zacznie. Tak było rok temu i tak będzie teraz. Gasp i Gattuso niech nawet sobie nie marzą o uczciwej walce.
Wszelkie wytyczny i zasady Orsato pójdą do kosza, gdy trzeba będzie utrzymać Inter na tronie.
Oglądam powtórki i tam ewidentnie widać uderzenie w tułów. Żaden sędzie nie powinien tego gwizdać.
Jak już to czekać na interwencje VAR.
To wyglądało jak "stare dobre czasy" bez VARu, gdy sędzia gwizdał różne głupotki pod Juve.
Taka rotacja sędziów co kolejkę z innego kraju powiedzmy z tych 5 najsilniejszych lig europejskich.
Turlacze w tym sezonie nie mają czego szukać ale razi w oczy stosowanie podwójnych standardów w kwestii fauli. Jeden uprawia zapasy faulu nie ma, jeden kładzie rękę na ramie przeciwnika faul jest.
Orsato chcę na siłę pokazać, że da się bez VAR-u.
Dlaczego? Bo sam zamysł z puszczaniem gry i nie gwizdaniem każdego dotknięcia jest świetny. Symulantów i turlaczy nie można faworyzować.
Natomiast w Serie A zrobiono to źle - Orsato zafiksował się na walce z VARem twierdząc - w praktyce - że sędziowie nie powinni z niego korzystać wcale (nawet w przypadku fatalnych decyzji z boiska stawał w obronie sędziów w sytuacjach kiedy nie analizowali sytuacji VARem tylko pokazywali swoją "władzę").
Doszliśmy do sytuacji, że:
1. grę puszczamy nawet przy wyraźnych faulach, bo wszyscy chwalą, ze mało jest gwizdków, żeby potem w drugiej połowie jakieś delikatne pchnięcie w drugą stronę odgwizdać jako faul.
2. sędziowie już kompletnie nie wiedzą czy wołać do monitora czy nie - bo chwali się ich wyłącznie wtedy kiedy nie wołają wcale. To z kolei nakręciło nieprzychylne głosy w mediach i teraz pod naciskiem retoryki społecznej taki ancymon aż na siłę czegoś się dopatrzył i nakłonił prowadzącą mecz do zmiany decyzji w oczywisty sposób poprawnej.
Oczywistym jest, że wytyczne o puszczaniu gry, pozwalaniu na kontakt i nie gwizdaniu wszystkiego są BARDZO DOBRE, ale też oczywistym jest, ze w takich okolicznościach powinno się znacznie ZWIĘKSZYĆ użycie VARu, a nie zmniejszyć. Jak chcemy to zrobić dobrze to pozwalajmy na grę kontaktową i faktycyznie dopóki jasno sędzia nie widzi faulu to niech puszcza, ale każdy wyraźny faul z boiska VAR powinien później szybko na 'silent check' sprawdzać i po 5-15 sekundach sędzia powinien dostawać komunikat. Co to za frajda jak teraz robimy maksymalnie uznaniowo, jest efektowne puszczanie gry dla jednej druzyny i zaraz gwizdany delikatny kontakt dla rywali...? Żeby daleko nie szukać - derby.
Rabiot jest chwytem zapaśniczym powalony - nie ma faulu. Gila jest faulowany na żółtą kartkę - sędzia daje korzyść - gdzie JEDYNYm co Moreira może zrobić jak nie ma możliwości rozegrać akcji z Gilą to oddac piłkę Interowi. Po tej stracie Inter strzela później gola... A po drugiej stronie delikatne pchnięcie przez Pulisića w tym samym okresie daje rzut wolny Interowi niedaleko naszego pola karnego... No serio...?
Albo Juventus - Milan - cały mecz gra puszczana nawet kiedy był faule. Ale ok, w obie strony więc nikt nie narzeka za mocno, chociaż dziwnie się to ogląda. Aż tu w doliczonym czasie gry dla Juventusu gwiżdże się najdelikatniejszy kontakt w całym meczu... gospodarze po tym rzucie wolnym wyrównują... - to po co było cały mecz trzymać zupełnie inny standard?
A takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.
Jak zwykle ktoś miał może i niezły pomysł, ale wykonanie wyszło przefatalnie...
Chyba na odwrót - po bardzo łagodnym podejściu zaostrzyli xD
Ale serio - akurat u nas bez VAR byłby wałek nad wałkami. Problem więc leży nie w samym VAR tylko ludziach z gwizdkami i monitorami.