MILAN GÓRĄ W CZWARTYM MECZU DERBOWYM Z RZĘDU!
Milan przegrywa na własnym stadionie z Ferencvárosem 0:2 po fatalnym meczu 4. kolejki Ligi Europy. Rossoneri, mimo optycznej przewagi w drugiej połowie i gry w przewadze w końcówce, zostali bezlitośnie skarceni za katastrofalne błędy w defensywie.
W 4. minucie w polu karnym piłkę przyjął Joseph. Pierwszy strzał odbił się od obrońcy Milanu, ale piłka natychmiast wróciła pod nogi napastnika i ten znalazł się w bardzo dogodnej sytuacji kilka metrów przed bramką, jednak uderzył w futbolówkę nieczysto. W kolejnych minutach przy piłce utrzymywali się głównie Węgrzy, lecz bez żadnych szczególnie groźnych sytuacji. W 27. minucie koszmarny błąd popełnił Jashari, który wystawił idealnie piłkę rywalowi sam na sam, ale ten strzelił fatalnie i bez problemu złapał to Torriani. Później goście mieli kilka rzutów rożnych zakończonych kilkoma nieskutecznymi, głębokimi wrzutkami.
Kolejną, już trzecią świetną okazję w tym meczu Joseph miał pod koniec pierwszej połowy. Tym razem jednak z okolic granicy pola karnego znów trafił w sam środek bramki. Nie jest to dobry dzień dla Haitańczyka – na szczęście dla maksymalnie bezbarwnych Rossonerich.
Po rozpoczęciu drugiej połowy można było mieć nadzieję, że po przerwie podopieczni Amorima się przebudzą – jak to już przecież kilka razy na początku sezonu bywało. W 48. minucie w pole karne wtargnął Hutchinson i trafił w boczną siatkę. Niby nic spektakularnego, ale w tak mizernym meczu pozostawało cieszyć się choćby z tak niewielkich, pozytywnych sygnałów. Ostatecznie jednak optymizm nie potrwał długo. W 52. minucie piłka została wycofana do Torrianiego. Wydawało się, że bramkarz ma proste zadanie, bo miał odrobinę przestrzeni na spokojne wybicie. A jednak – źle przyjął futbolówkę, przejęli ją rywale, a Joseph, który wcześniej zmarnował kilka dogodnych sytuacji, tym razem musiał jedynie skierować piłkę do pustej bramki.
Od razu po wznowieniu gry w dobrej sytuacji znów znalazł się Hutchinson, ale piłka posłana po ziemi minęła prawy słupek. Kilka minut później Ferencváros oddalił grę od własnego pola karnego, natychmiast wyprowadzając kontrę dwoma zawodnikami wybiegającymi za linię obrony. Pod bramką Zachariassen zagrał do Josepha, a ten pewnie wykorzystał stuprocentową okazję i było już 2:0.
Można więc podsumować to w ten sposób, że Milan przeważał w drugiej połowie w posiadaniu piłki, grając jednak bardzo statycznie i nie przekładając optycznej, względnej kontroli na żadne konkrety. Jednocześnie koszmarne błędy sprawiły, że to broniący się przez większość czasu drugiej połowy Węgrzy strzelali bramki. Pewną nadzieją dla Rossonerich mogła być czerwona kartka dla Dele w 77. minucie, ale gra w osłabieniu przez rywali nie zmieniła obrazu meczu. W 80. minucie w świetnej sytuacji w polu karnym znalazł się Hutchinson, lecz ponownie uderzył w sam środek bramki. Pięć minut później próbował raz jeszcze, ale tym razem jego strzał zablokowali obrońcy. W doliczonym czasie gry powinno być już 0:3. Kolejny fatalny błąd obrońcy, który nieudanym podaniem w kierunku zagrania wystawił piłkę wybiegającemu Madaraszowi, ten minął Torrianiego i z ostrego kąta trafił w słupek.
AC MILAN 0:2 FERENCVÁROS TC
Strzelcy bramek: 52', 66' Joseph
Żółte kartki:
MILAN - 32' Alphadjo Cisse, 51' De Winter
FERENCVÁROS - brak
AC MILAN (4-4-1-1): Torriani; Terracciano, De Winter, Diawara (46' Gila), Bartesaghi (68' Camarda); Hutchinson, Jashari (63' Modrić), Musah (46' Moreira), Cisse (46' Pulisic); Rabiot; Ramos.
Ławka rezerwowych: Pittarella, Bouyer; Gila, Estupiñan, Pulisic, Modrić, Moreira, Comotto, Vladimirov, Camarda.
FERENCVÁROS TC (4-3-3): Dibusz; Cadu, Raemaekers, Gómez, Osváth; Corbu (90+3' Arzani), Á. Nagy, Bero (67' Madarász); Birmančević (86' Levi), Joseph (67' Yusuf), Zachariassen (86' Maiga).
Ławka rezerwowych: Á.Varga; Zohoré, Keïta, Levi, Yusuf, Arzani, Bagi, O. Nagy, Z.Varga, Madarász, Maïga, Rommens.
Sędzia: Urs Schnyder (Szwajcaria)
Stadion: Stadio San Siro (Mediolan)
Żeby tylko bez urazów…
Terracciano to gra tak, ze widać, że ma pełniutką świadomość, że jest O WIELE za słaby na bycie rezerwowym w Milanie. Nawet nie próbuje udawać, ze jest inaczej.
Gracze tacy jak Bartesaghi czy Cisse to są ludzie, którzy jeśli wstawieni jako jeden lub max dwa elementy i obudowane poza tym absolutnie pierwszym garniturem to może im nawet wystep wypalić, ale jeśli to oni - przez pożal się kto może poziom całego zestawienia - mają brać na siebie odpowiedzialność to sa stłamszeni na potęgę.
Hutchinson musi mieć przestrzeń i dostawać piłki, bo do jakiegoś rozklepania czy kreacji nie ma predyspozycji, no ale od kogo ma piłkę dostawać...?
Musah ma słabszy występ, ale od niego prowadzenia gry nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje.
Ramos z meczu na mecz jest coraz słabszy. Obiektywnie - wygląda po prostu na sfrustrowanego. Ten jego dzisiejszy strzał był na prawdę symboliczny.
Rabiot jest w zasadzie jedynym punktem zaczepienia, ale - przy całym szacunku do Francuza - to nie Messi. Jak dostaje piłkę na 40 metrze od naszej bramki to raczej sam z tego gola nie zrobi.
Tu nie ma się co pastwić, ze naszym mecz "nie wychodzi". Po prostu słabiutki skład gra słabiutko. Zero szoku.
Inna sprawa, ze to wygląda trochę jakby Amorim używał to jako jednostkę treningową dla tych słabszych żeby "w warunkach bojowych" poćwiczyli wychodzenie spod agresywnego pressingu rywali. Pod tym względem to swoją rolę nawet spełnia - wypada słabo, ale próbują, coś tam może się uczą, a wynik nadal 0:0, więc otwarty.
Uważam, że Amorim - dopóki Milan nie będzie w LE pod ścianą to traktuje te spotkania jak dobry poligon doświadczalny. Z prostego powodu. Nie ma miejsca na trenowanie do znudzenia, nie ma sparingów żeby testowac rózne rzeczy w warunkach bojowych, a w LE na tym etapie czy punkty będą czy nie to niczego mocno nie zmienia.
Mimo wszystko, liczę, ze po przerwie uda się poprawić grę. Może jakieś zmiany, jak np. za Cisse z kartką - może więcej jakości i oby udało się wygrać.
Ja rozumiem ze Serie A może i ważniejsza, ale przez LE też można awansować do LM. To po pierwsze.
Po drugie takie Como potrafi wygrać z Lens 9:1, a za kilka dni w Serie A zdominują kolejnego przeciwnika i oni tam nie myślą o oszczędzaniu się w żadnych rozgrywkach. Coś tu jest więc chyba nie tak, jeśli chodzi o naszą postawę. Na drugą połowę Moreira za Musaha lub Jashariego, wtedy Rabiot do środka i Cisse bliżej środka ataku bo na skrzydle się męczy a i Ramos będzie miał większe wsparcie w ataku i może coś ruszy wtedy z przodu. Na zmianę w przerwie Terracciano nie liczę, bo nie będzie Amorim ryzykował Gili, tym bardziej że ten przesłaby Włoch nie dostał nawet żółtej kartki.
przypomnę wiosną, LM/LE można wygrać awansując z 24 miejsca taka prawda
to jest walka o rozstawienie które tutaj jest nic nie warte de facto ^ jedynie karnie to można zagrać 2 mecze więcej
Dać gamoni na pierwszą połowę, żeby tylko nic nie wpuścili, a w przerwie wejdą profesjonaliści i zrobią robotę jak zwykle :D
Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tego paździerza
xG Milan/Bologna = 1.71 / 1.88
Wynik czesto zaklamuje reczywistosc.