KOMPROMITACJA MILANU W EUROPIE!
Milan wygrał z Genoą 2:1 po dobrej pierwszej połowie i nerwowej końcówce w spotkaniu 11. kolejki Serie A. Podopieczni Amorima schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem, ale w drugiej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału. Na listę strzelców wpisali się Cisse i Pulisic po stronie Rossonerich oraz Ellertsson dla Genoi.
Już w 1. minucie poszło świetne górne zagranie do Osmajicia. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i uderzył po długim słupku – na szczęście dla Rossonerich minimalnie niecelnie. Kilka minut później w podobny sposób zakończył się strzał Gonçalo Ramosa, który opanował kozłującą piłkę i posłał ją z okolic osiemnastego metra tuż obok słupka.
Na poprawkę nie trzeba było jednak długo czekać. W 13. minucie Pulisic przechwycił futbolówkę przed polem karnym, ta dotarła do Rabiota, który wypatrzył w centralnej części szesnastki Alphadjo Cisse. Ten przymierzył i zdobył swojego piątego gola w tym sezonie Serie A.
Kolejny fatalny w skutkach błąd Genoi nadszedł w 20. minucie. Jeden z obrońców, posyłając podanie we własne pole karne, wystawił piłkę perfekcyjnie Gonçalo Ramosowi. Ten nie strzelał, lecz wypatrzył jeszcze lepiej ustawionego Pulisicia, a Amerykanin bez wahania wykorzystał „setkę”, podwyższając prowadzenie.
Gospodarze byli blisko odpowiedzi w 31. minucie. Wówczas piłka znalazła się nawet w bramce Maignana po uderzeniu głową Osmajicia, ale Czarnogórzec był na pozycji spalonej. W tym momencie Genoa złapała wiatr w żagle i stworzyła sobie kilka podbramkowych okazji, jednak żadna nie zakończyła się golem. W 38. minucie swoich sił próbował jeszcze Moreira, który znalazł sobie przestrzeń do oddania strzału na linii pola karnego, ale trafił prosto w jednego z obrońców rywali.
Genoa najbliżej szczęścia była w ostatnich minutach pierwszej połowy. Ostigard wyskoczył do górnej piłki i uderzył czysto, ale prosto w Maignana, który bez problemu to złapał.
O ile pierwszą połowę można było określić jako interesującą, dynamiczną i obfitującą w akcje po obu stronach boiska, o tyle po przerwie tempo gry drastycznie spadło. Przez długi czas walka toczyła się niemal wyłącznie w środkowej strefie, bez jakichkolwiek uderzeń na bramkę. Pierwsza sensowna akcja miała miejsce dopiero w 73. minucie ze strony Genoi. Vitinha wykorzystał wówczas błąd Musaha i stanął oko w oko z Maignanem, lecz to francuski golkiper wyszedł z tego pojedynku obronną ręką. Chwilę później kolejne próby podjęli gospodarze – uderzenia Ellertssona oraz El Shaarawy'ego powędrowały jednak wysoko nad poprzeczką.
W 84. minucie podwyższyć prowadzenie Milanu próbował z kolei Rabiot, lecz przymierzył niecelnie. Dobitnie podsumowało to niemoc gości, którzy w drugiej połowie wciąż nie mieli na koncie ani jednego celnego strzału.
Napór Genoi przyniósł wreszcie efekt w 88. minucie. Ellertsson zdecydował się na próbę z około 25–30 metrów i kompletnie zaskoczył biernego w tej sytuacji Maignana – piłka wpadła tuż przy słupku w dolny róg bramki, dając gospodarzom kontaktowego gola. W takich okolicznościach atmosfera w końcówce była rzecz jasna nerwowa, jednak bez konkretów od żadnej ze stron.
W szóstej minucie doliczonego czasu szansę na piłkę meczową miała Genoa, po nieodpowiedzialnym faulu Estupiñana przed własnym polem karnym. Dośrodkowanie El Shaarawyego było niezłe, jeden z graczy oddał nawet strzał głową, ale niecelny, a w dodatku arbiter zasygnalizował pozycję spaloną.
GENOA 1:2 MILAN
Strzelcy bramek:
Genoa - 88' Ellertsson
Milan - 13' Pulisic, 19' Cisse
Żółte kartki:
Genoa - 50' Marcandalli
Milan - 28' Musah, 31' Diawara, 50' Rabiot, 77' Pulisic, 87' Gila, 90+5' Estupiñan
GENOA (3-4-2-1): Bijlow; Marcandalli (62' El Shaarawy), Østigård, Vásquez; Ehizibue, Traorè (84' Sow), Wiafe (85' Wiafe), Ellertsson; Messias (62' Baldanzi), Vitinha (74' Colombo); Osmajić.
Ławka rezerwowych: Sommariva, Stolz; Drameh, Mitaj, Otoa, Puczka, Sabelli; A. Amorim, Baldanzi, Meichtry, Sow; Colombo, El Shaarawy, Havel, Venturino.
AC MILAN (4-4-1-1): Maignan; Gila, De Winter, Diawara (62' Terracciano), Musah (88' Estupiñan); Moreira, Modrić, Rabiot, Cisse (61' Hutchinson); Pulisic (79' Jashari); Ramos.
Ławka rezerwowych: Bouyer, Torriani; Bartesaghi, Estupiñan, F. Terracciano, Vladimirov; Comotto, Hutchinson, Jashari; Camarda.
Sędzia: Davide Massa (Imperia)
Stadion: Stadio Luigi Ferraris (Genua)
Jest początek listopada, a ja osobiście jestem zmęczony tym sezonem pod kątem gwizdania. To jest absolutny dramat. Cofam to, że uważałem, ze Mike faulował i dostał słusznie kartkę jakąkolwiek z Bornemouth - tam było absolutnie czyściutko.
W ogóle dziś komentatorzy nie dojechali.
https://ibb.co/Pv2tHZz9
Link do sytuacji, z faulem na Rabiot, stop klatka, sam robiłem. A ci się zarzekają, że nie ma mowy o DOGSO bo tam w środku byli inni obrońcy... No ręce opadają. Tu jest nie tyle faul ostatniego obrońcy na graczu ofensywnym co faul ostatniego obrońcy na atakującym, który wychodził DWÓCH sam na sam z bramkarzem...
Dla osób, które uważają, że źle, że w drugiej połowie zaprezentowaliśmy minimalizm (z resztą zagraliśmy kopię tego co w derbach, kiedy w drugiej połowie umiejętnie zabijaliśmy grę). Macie świadomość jak mega trudno się gra, kiedy rywale mają piłkę i jak ich dotkniesz dostajesz żółtą kartkę i jest faul, a jak sam atakujesz i oni tobą mogą rzucać o murawę i gramy dalej...? W takich momentach gra się trudniej niż grając na topowe drużyny świata w uczciwym spotkaniu. JEDYNE co możesz zrobić to trzymać piłkę jak najdalej od rywali. To jest prawdziwa próba charakteru. I moim zdaniem nasi dziś wzorowo.
Pastwienie się komentatorów nad Teracciano i Estupinianem kiedy w sumie żaden z nich nic specjalnie złego nie zrobił to też dramatycznie brzmiało. Jak obu uważam za przesłabych, tak dziś próba prowadzenia narracji, ze to przez to, ze weszli na boisko Genoa miałą szanse w meczu to był wyższy poziom żenady.
Mam na prawdę dość, że nawet w meczach gdzie Milan wychodzi DOBRZE, strzela gole, komfortowo prowadzi to pajace z gwizdkami sprawiają, ze to musi się przerodzić w ogromny wysiłek dla naszych. Nie rywale, tylko delegaci małośmiesznego cyrku. A potem dziwne, że trzeba bardzo mocno rotować... Jak Milan na Atalantę czy Genoę wychodzi super, mógłby po 60-70 minutach mieć po 4:0 i dać ludziom odpocząć, to nie... cały mecz trzeba uważać na nogi bo pajace jednych faworyzują na potęgę...
Brawo Milan. Dla mnie wygrane przy tak skandalicznym "prowadzeniu" meczu nie muszą być ładne, a i tak zawsze będą największymi wygranymi.
Nie jestem fanem Szwajcara, moim zdaniem przeciętny zawodnik I uważam że Ricci w jego miejsce dużo by się lepiej spisywał.
Nigdy nie zrozumiem tych pozorowanych atakow i prob ciaglego rozgrywania od tylu.
Dodatkowo sędzia bawi się jako 12 zawodnik rywali
Wymowne jest to, że Musah na wahadle jest lepszy od naszych dwóch asów na lewej stronie
Znowu nas odcina, znowu się chwiejemy.
Ważne 3 punkty, ale duuużo pracy jeszcze przed Amorimem i piłkarzami.
Jednak najważniejsze, że wywozimy z Genui trzy punkty.
Natomiast Espumisan... no cóż, liczba piłkarzy-dzbanów w Milanie musi się zgadzać.
Trzy zmiany defensywne i każdy z nich miał swój wkład w nerwową końcówkę.
Teraz pora na Como, niech zmiotą Inter.
3 pkt, co z tego?
Jak ten mecz to jest tragedia.
Zero stylu, zero poprawy... Genoa gra
Ja pierdole co to jest za kasztan